poniedziałek, 26 listopada 2012

Nasze życie, życie szkoły, życie kościoła


Kl.2
Nie lubię rozkładania kabli, sprzętu... ale jak inaczej pokazać życie? I cuda tego życia? Nie ma ich w podręcznikach. Są w (naszym) życiu. W życiu tzw. wspólnoty lokalnej, która ma wszystko, co trzeba, aby stać się prawdziwą wspólnotą. Pokazałem dwa zdjęcia, „wzięte” z tego samego świata, w takiej samej sytuacji - zakończenie mszy świętej niedzielnej szkolnej, przed ołtarzem, na zaproszenie celebransa – proboszcza, tydzień temu i wczoraj.
Cudem było rozmnożenie obecności dzieci na mszy niedzieli Chrystusa Króla Wszechświata.



A rysunek i malowanie jest dzisiaj o najważniejszym kościele katolików i o kluczach do niewidzialnego królestwa. Niewidzialne klucze zamykają i otwierają niebo i naszą duszę. Grzech zamyka, modlitwa (łaska, za trudne słowo) otwiera.

A nad wszystkim - niczym Słońce i mgła, którą spotkaliśmy w drodze do szkoły, koło lasu, co jest raczej zjawiskiem rzadkim - unoszą się słowa i zdarzenia z naszego rodzinnego życia. Dramaty, tragedie i wspomnienia sprzed lat. Rodziną jesteśmy połączeni większą, z lat 1982-89 w Legionowie. W porannej korespondencji zahaczyliśmy o Europę, poprzez Sławka i ks. prof. Mazurkiewicza, któremy skończyła się kadencja przewodniczenia COMECE w Brukseli. Zastąpi go Anglik z Birmingham . Naprawdę jest coś takiego, jak większy kościół, ponad granicami w Europie i świecie. Nawet my, w Annopolu i Strachówce, należymy do tego większego.
Jest w nim także Boliwia z odczytywaniem istoty misyjnego powołania?

Kl.5
Wyszedł mimowolnie „ideał 2012”, katecheza internetowa, bo...
Chce rozmawiać z nimi o rozmawianiu Dobrą Nowiną. Czy lubią i jakie nowiny? Szybko przechodzimy do rzeczy. Dobra Nowina = (po grecku) Ewangelia. Przejdźmy na język polski. Wpisuję hasło do google.com i lądujemy na stronie  "zadane.pl”.
1) Co to jest Dobra Nowina?
2) Zadania Dziecka Bożego...
3) W jaki sposób można się dzielić się Ewangelią?
4) Co daje chrzest?
5) Zadania pierwszych chrześcijan i rodziców...
6) W co wierzą Apostołowie?

Trochę popracowaliśmy językowo-logicznie. Zrezygnowałem z tego, co miałem przygotowane na rzecz inter-aktywności ze światem. Zabawa stała się życiową katechezą. Jeśli nie przejdą na etap samodzielnych poszukiwań z wykorzystaniem zasobów świata całego, to niewiele do nich dotrze z mojego i innych gadania. Nasza mowa-trawa.
Oni przepisują pytania, ja wysyłam do siebie jako pocztę mailową.
Pokazuję im swój poranny wpis na Facebooku. Może mój najważniejszy wpis. „Żyj tak, aby być (stać się) dobrą nowiną dla innych.”

Goszcząc przez chwilę na Facebooku, zahaczeni zostaliśmy – całą klasą na dużym ekranie -  pozdrowieniem Michała na czacie „błogosławionego ostatniego tygodnia roku Józefie”, odpisałem „Amen, piszę na katechezie w klasie 5 w RzN”. - „OOO! - to nie przeszkadzam”. - Ależ skąd, jesteśmy (tym samym) kościołem.
Pokazałem i zareklamowałem stronę „Miłujcie się” ze swoim komentarzem - "Błogosławieni czystego serca...” nie jest tylko "anty-seksualne" - mówi o całym człowieku (życiu)” pod postem „Ruchu Czystych Serc”.

Kl.6
Szkolny „Dzień Misia” narzucił tok działań. Zdjęcia, zdjęcia - utrwal to, co widzisz. Wytłumacz. Nawet podczas i w trakcie modlitwy, która jest wiecznym aktualizowaniem! Aktualizowanie wieczności, czyli wyprowadzenia realności z tego, co potencjalne :-)

Temat – Dzień Dobrej Nowiny
1) Czytaj Biblię, módl się co dzień, abyś... (uzupełnij zdanie).
2) Czytaj Dobrą Nowinę na wszystkim i ze wszystkiego.
3) Pisz dobrą nowinę swoim życiem.

Kl.3
Nie zawsze da się coś charakterystycznego złapać, zanotować... Chyba tylko związek znaku ryby w moim signum katechetycznym i pierwszego papieża Piotra, świętego męczennika-Apostoła.

Kl.1
Są rozśpiewani. Następuje u nich samowzbudzanie. To nie jest powszechne zjawisko w naszej szkole i środowisku. Zaczynają hymn szkoły, „bo fajny”, a zaraz potem „jak długo w sercach naszych, Zygmunta bije dzwon...”.

Kl.4
Zakończył się dzień misia, Dobrej Nowiny, plątania się w kablach i sprzętach: laptopem, projektorem, aparatem fotograficznym, głośnikiem - noszonych z klasy do klasy, dzień imienin koleżanki Kasi, kolejna próba przeżycia - z wiarą i rozumem na wierzchu - dnia pracy katechetycznej w szkole Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Trudno w tych dniach i tygodniach znaczyć tekst końcową „buźką”. Ty wiesz Panie, dlaczego. Śmiejcie się ze śmiejącymi, płaczcie z płaczącymi. Ty wiesz. Znasz nas, przenikasz serce, duszę, nerki... Chcę myśleć, mówić i żyć Dobrą Nowiną. Trudno pisać.

PS.1
Po powrocie do domu czułem i wypełniłem obowiązek dzielenia się dobrem i pięknem. Dałem na szkolnym Facebooku zdjęcia i filmiki „z dnia”.

PS.2 Acha! - już wiem, co miało być w miejscu pod klasą 3. Zmęczenie myli oczy i ręce. Miała być karteczka-zaproszenie księdza proboszcza do dzieci klas 2 i 3 i ich rodziców na mszę Chrystusa Króla. To wyjaśnia cud rozmnożenia ich obecności. Niech Adwent i przykazania podtrzymują tę tendencję.

5 komentarzy:

  1. Dawno mówiłem że katechezy u najmłodszych powinien prowadzić ksiądz, dzieci jak i rodzice mają większy respekt do księdza niż do osoby świeckiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinieneś widać żyć w dawnych czasach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przecież było widać ile dzieci i rodziców było na mszy św. nie okłamujmy się. Widzisz jak reagują ludzie na wezwanie księdza. Osoba duchowna od zawsze była uznawana za godną zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Terefere. Jak Ty niewiele rozumiesz, ale czego chcieć od anonima, bez imienia i twarzy! A pamiętasz, ile bywało dzieci i młodzieży na mszach szkolnych przed laty? Wybiórczo patrzysz na życie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Kiedyś byliśmy piękni i młodzi teraz zapewne tylko "i" zostało.
    A dzięki komu mamy to co mamy? Kiedyś przychodzili jeszcze ci co księża uczyli, a teraz efekty są widoczne. Od kilku lat kościół pustoszeje, jeszcze trochę zostanie ksiądz i i kilka babci.

    OdpowiedzUsuń