czwartek, 27 października 2011

Kryzys i jego źródła




Tak było dzisiaj rano.

Czy jesteśmy bankrutami?
Grecja tak. Włochy prawie. Europa może.
Bankructwo jest pojęciem ze świata gospodarki i częściowo polityki (nie ma polityki bez pieniędzy i rachunków wyborczych).

A my?
My też jesteśmy właściwie bankrutami. Nie wiadomo jakim cudem (i nie wiadomo jak długo jeszcze) opłacamy rachunki.

A jednocześnie mam królestwo... myśli. Mamy królestwo wiary. Nie mam, nie mamy wspólnoty. Mam nawet silne wrażenie, że mnie w ogóle nie ma już wśród żywych. Mijam się co dzień z wieloma współczesnymi przedstawicielami gatunku, nikt nie zagada o tym, co dla mnie najważniejsze, czego są tu setki stron. Były także tutaj, dopóki haker ich nie zniszczył w pamiętnym dniu II tury wyborów samorządowych, 5 grudnia 2010. Czy już jestem duchem?

Jestem, jeszcze żyję - tylko w królestwie myśli. Paradoksem jest, że samorządność podpiera się pojęciem wspólnoty. Według ustaw "gmina jest wspólnotą mieszkańców i terytorium". Zamęt pojęciowy - delikatnie mówiąc - i to na bardzo wielu polach jest objawem prawdziwego kryzysu w świecie, nie wyłączając Polski, która jest częścią globalnej cywilizacji. Mówiąc wprost - źródłem kryzysu jest fałsz.

Normą życia w Polsce, przez większość przyjmowaną bezrefleksyjnie, jest praktyka, że co innego się mówi i robi na różnych poziomach życia publicznego. Nawet w kościele. Na samej górze papieże organizują spotkania w Asyżu rozmawiają z Żydami, muzułmanami, całują Koran, odwiedzają synagogi zdejmując w jej progu buty, przyjmują Gorbaczowa i Arafata w Watykanie, biorą Aleksandra Kwaśniewskiego do papamobila... a na dole bywa z tym samym bardzo różnie.

Oglądałem wczoraj wywiad z przegranym politykiem Zbigniewem Ziobro. Jego mają prawo zapraszać do telewizji, on ma prawo mówić, co jest mu w danej chwili potrzebne i wygodne, mnie nie wolno, nawet według wielu przyjaciół i członków rodziny, mówić o PiS-ie. Dla wielu wierzących rodaków polityka jest dziwnie blisko ich wyobrażeń religijnych. Jeszcze niedawno słyszałem w katolickim Radio Maryja prawie głosy uwielbienia "dla naszego Zbyszka". "Skłócone królestwo się nie ostoi". Ale na szczęście skłócić się można najbardziej tam, gdzie idzie o pieniądze i władzę, mniej w królestwie myśli (i wiary).

Mazowiecka Wspólnota Samorządowa, której jestem jeszcze członkiem, ma w wielu gminach powiatu władzę, ale w nielicznych ma zalążek wspólnoty. "Coraz więcej dla mieszkańców"? A cóż takiego chce (i kto?) dać mieszkańcom, czym chce nas uszczęśliwić, a może tylko zaskoczyć, skoro nawet członkowie wielu rzeczy nie wiedzą? Zbliża się konferencja programowa, może przebije się na niej fundamentalna prawda, że nie będzie Wspólnoty Mazowieckiej, jeśli nie będzie jej wspólnot gminnych (one zapewniają żywotność organizacji, komunikację z wyborcami itd.). Albo pozostanie, podtrzymywana jakimiś innymi(?) mechanizmami, ale będzie musiała zmienić slogan - bo każdy z nas jest mieszkańcem konkretnej gminy np. Strachówki i nie może jednocześnie być mieszkańcem Piastowa, Wołomina, czy rządowo-samorządowego tworu, jakim jest województwo (życzę MWS powodzenia wyborczego na każdym szczeblu, ale realnie patrząc, do władzy w województwie chyba daleka droga). W obecnej kadencji MWS współrządzi w powiecie w koalicji z PiS. Czy to zapewni jakieś wymierne korzyści mieszkańcom - zobaczymy. Ale pewnym jest, że najwięcej MWS może dać mieszkańcom, jeśli jest silna na danym terenie.
Może nim postawię tę kwestię na spotkaniu programowym - mnie też zawieszą, europośle ZZ :)

Palikotyzacja? Ideowość tylko na zamówienie targetowych grup wyborców? Peerelizacja? Wtedy np. też cenzurowano historię - 3 Maja, 11 Listopada były zakazane (w Strachówce Solidarność RI, 13 grudnia, ja). Pamięć i tożsamość? musi być u podstaw działania publicznego, albo jest umacnianiem fałszu i sianiem zamętu.

*********************************************************

A tak było wczoraj, mam zapisane w notatkach.

Kl.3
Brak sprzętu audio-video. Sam laptop nauczyciela nie wystarczy. Ciągłe noszenie i montowanie wszystkiego (projektor, głośniki, ekran) z klasy do klasy, przechodząc czasem na zewnątrz – nie zawsze jest możliwe. O e-tornistrze mówi się na poziomie państwa. A o czym się mówi na poziomie gminy? We wtorek odbyło się zebranie gminnej Komisji Oświaty, trzeba sprawdzić w protokole na stronie www gminy.

Kl.6
Z modlitwy wychodzi i krzyczy do nas temat - „Jesteś tu - jesteśmy ważnym i wyróżnionym właśnie tu i teraz punktem na mapie świata, bo zebraliśmy się (suma summarum) w Imię Jezusa z Nazaretu.” Konieczna jest więc jakaś fenomenologia - „intelektualna miłość do człowieka, świata i Boga”.
Ktoś mówi "Bo jestem wierzący/wierząca." Jesteś – powiedziałaś ty, i ty, i ty. I cóż mi i światu po tym - skoro nijak tego poznać, dotknąć, doświadczyć nie mogę. Wierzę, że Jezus jest ze mną, z nami. Ale jak jest z tobą? Musisz mi opowiedzieć lub jakoś inaczej okazać.
Nie ma wiary bez myślenia. Nie ma Ciebie w moim życiu i świecie bez myślenia.

Jesteś. Jak?
Aby zobaczyć Boga (w tobie, w drugim człowieku, dzięki drugiemu człowiekowi), nie wystarczy znać katechizm na pamięć. JAK, JAK!?! Pomyślcie, porozmawiajcie, zapiszcie. Ja też to zrobię.
Ps.
Zrobiłem jednak błąd, nie stałem się rozmówcą dla kogoś z nich, albo dla małej grupy. Nie stałem się dla nikogo przykładem rozmowy bardziej osobistej. Ciągle popełniam ten błąd, pozostaję nauczycielem, nie staję się rozmówcą. Moja wina. Moja wina. Moja bardzo wielka wina.

Mój zapis:
Była cisza. Staliśmy przed krzyżem. Tego się nauczyliśmy. Zachowaliśmy to, czego się nauczyliśmy.
Jak to powiązać z przykazaniami? Powiedziano bowiem - „Jeśli zachowujecie moje przykazania”.
BO BARDZO CHCĘ – PRAGNĘ.
Bo czekam.
Bo mam nadzieję.
Bo myślę o tym, co znam z Ewangelii i z różnych osobistych życiowych przeżyć religijnych.

Taka jest moja intelektualna miłość przedmiotu wiary. Czasem „żeby się spotkać, trzeba się na-patrzeć” - mówił papież w 1987 do tłumów w Tarnowie. Pojechałem tam, bo chciałem lepiej poznać moją matkę. Pochodzi spod Tarnowa (w trakcie wizyty papieża byłą w USA).
I trzeba się zawsze na-myśleć. To mnie zmienia od środka. Na chwilę? Na dłużej? Chyba na czas niejaki, bo zapisuję i przepisuję nawet kolejnego dnia.
Maryja jest mistrzynią tej fenomenologicznej metody. Ona zachowywała wszystko – co widziała, słyszała, doświadczała, na co się napatrzyła - w sercu swoim. Tak odpowiem Lucy. Jej fenomenologiczne pytanie dotyczące wiary „męczyło” mnie całą noc. I to także powiedziałem uczniom w kl.6! Bo, albo religia jest życiem i wielką przejrzystością (r.mistyczna) albo może jej nie być (r. jako obrzęd i tradycja). Maryja mi to dzisiaj powiedziała na lekcji w tej właśnie klasie na katechezie.

Kl.1
Jak ja lubię stać przed krzyżem, z... nami – podpowiadają mi. Razem piszemy tę notatkę (podobnie skomentował JPII nasze oklaski przerywające mu kazania w trakcie wielkich mszy papieskich). Czuję się wtedy jak... w niebie (w cukierni niebieskiej). Bo krzyż jest kluczem do... nieba. (nie komórki na węgiel). Jest przy okazji dużo śmiechu.

Najlepsze notatki powstają kiedy rozmawiamy ze sobą. Bóg-Emmanuel-Duch Święty jest z nami, między nami, oplata i splata nas w wielgaśny różaniec. Bóg chce, żeby nas jak najwięcej łączyło. Ale jest też koś „kto wszystko chce niszczyć... kto prawa rwie, komu nieznośne jest światło jawności...”. Ten ktoś nie chce, żeby ludzie rozmawiali i żeby nas wiele łączyło.

Dlaczego lubię ten rysunek? Bo nie jest taki prosty. Bo ma ciekawy pomysł. Bo ma... korzenie. Bo wąż tak dobrze się ukrył, że go prawie nie widać w konarach drzewa. Drzewo to my. Wąż to diabeł. Korzenie - bo jest wszędzie. Oplata silnym, chytrym i śliskim cielskiem. Ogłupia fałszywym spojrzeniem. Przymilnymi oczkami.
Czy wszędzie musi wygrywać? Nie! Mamy się czym bronić. Czym? Modlitwą. Kiedy się modlę, nie ugryzie mnie, nic mi zrobić nie może. Choć potem będzie jeszcze bardziej zły na mnie.

Kl.4
No i jest zły na mnie. Nawet do dziennika musiałem zmodyfikować temat na „Asyż i piekiełko klasowe”. Było kopanie się pod stolikiem, gadanie jak w kawiarni (raczej pijalni piwa), walenie zeszytem w ławkę albo kolegę, chamskie słowa pisane na kartce i pokazywane koleżankom, gwizdanie. Ryknąłem na to i ja. Kolejnego gwizdacza wyprosiłem do sekretariatu. „Bez rodziców nie chcę cię widzieć”. Wpisałem podobną uwagę do dziennika. Przeczytałem ją klasie (zawsze czytam, chcę, żeby mieli świadomość swoich klasowych spraw, nie potrafię działać w ukryciu słów i czynów).

Ale, co zrobić z rodzicami, którzy zwolnili się z wychowania? I jak my wszyscy nauczyciele, duchowni, rodzice, samorządowcy realizujemy w polskim kościele zaproszenie biskupów - „Wszyscy zacznijmy wychowywać”. Czy nasze działania są spójne? Choćby - czy i jak pomagamy zgromadzić dzieci w zbiorowym odprawianiu mszy świętej niedzielnej? Żadne wypowiedziane (zapisane i opublikowane) słowo nie powinno padać na nieurodzajny kamień. Wtedy dopiero zaczniemy wspólnie wychowywać.
Dalszy ciąg lekcji pokazał, że potrafią być normalną klasą i można prowadzić normalne zajęcia. Potrafią być wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami, którzy reagują tylko na krzyk i bat. Diabeł zniewala.

Kl.2
Historia ma być opowiadana. Dlaczego? Głowią się i głowią. Prawie doszli do celu – bo to jest najlepszy sposób, żeby samemu coś pojąć i zachować.
Ponieważ mam na szyi różaniec ze Lwowa i co chwila go głaszczę, musiałem wyjaśnić, że to "kitka Matki Bożej" i... w konsekwencji pogłaskać wszystkie kitki w klasie. Okazało się, że wszystkie dziewczynki mają warkocze:)
Mojżeszu, Mojżeszu – opowiadamy, rozgłaszamy, wyśpiewujemy to, co się tobie i wam zdarzyło. Jesteście drogą do wielkiego tygodnia w naszym życiu.

Kl.5
Asyż, 25-lecie historycznego wydarzenia. Chciałem cały dzień nim żyć, a było to możliwe dopiero na koniec. CÓŻ TAKIEGO WIELKIEGO SIĘ WTEDY WYDARZYŁO?
Jak ja to wtedy przeżywałem! JAK OBJAWIENIE. Pamiętam do dziś zdjęcie w Osservatore Romano. Oglądajcie jutro (my/wy dzisiaj) wiadomości w TV.

Różne rocznice obchodzone w tym roku powodują u mnie bolesne kłucie w sercu. Oficjalna Strachówka wyparła się w tym roku 30 rocznicy wielkiego wydarzenia we własnej historii – założenia 3 Maja Solidarności RI. Zbliża się 30 rocznica stanu wojennego, który ją zniszczył, oraz wielkie nadzieje Polski i świata. Czy potrafimy się zjednoczyć w jego upamiętnieniu. TAKI JEST OBOWIĄZEK ŻYWYCH WOBEC UMARŁYCH I WOBEC PRZYSZŁOŚCI!!! Pamięć - tożsamość - przestroga!

PS.
1) Na zdjęciu-zaproszeniu Solidarności z Kutna z 31 sierpnia jest m.in. mała tablica z tekstem - "Rocznica tych wydarzeń to nasze wspólne święto, święto naszej wolności". Wstyd mi, że tak nie myślą moje władze, w mojej gminie, w mojej Ojczyźnie. Każda normalna wspólnota narodowa lub gminna czci pamięć swoich "deklaracji niepodległości" i umie okazać wdzięczność i szacunek ich "bojownikom". Nie jestem sam! Jest nas, żyjących, jeszcze wielu. Jeśli nie za życia, to po śmierci doczekamy się sprawiedliwości, ale tym większa hańba tym, którzy się ich/nas wyparli po 1994 roku.
2) Najnowsze Fakty (gazeta powiatu wołomińskiego) w najważniejszym miejscu informuje o Debacie o Niepodległości w Markach. Może tak i u nas?? Jestem pewny, że wcześniej lub później też będziemy taką obywatelską i dumną z wolności Polską.
Jest też wzmianka o poniedziałkowym spotkaniu MWS w Tłuszczu i zajawka o "ostrym kryzysie demokracji" prof. Bogusława Wolniewicza (bardzo jednak jednostronna i uproszczona, kryzys to wg prof. BW, Palikot i Tusk?)

***************************************************
A to też dzisiaj z ciut innej perspektywy:

Jak się znów zejdziemy, zjedziemy - będzie to wszystko (pewnie) bardziej optymistycznie wyglądało. W pojedynkę, rozrzuceni przez życie w świecie, nie damy sobie rady. Nikt nie da rady. Taka jest natura człowieka. Więc wspólnota i spotkanie jest niezbędnym krokiem do realizacji człowieczeństwa. To już oczywista oczywistość w filozofii (f.dramatu, f.dialogu, epifania twarzy...).

Świat się kręci nadal. Co jest w nim stałego? Jaka jest oś obrotu?
Nie wywmyśliłem tego logicznego łańcuszka myśli - dostałem, zebrałem, spisałem. Jeśli piszę nieprawdę, wskażcie gdzie. Krążąca po gminie i prawie pół-oficjalna propaganda mówi, że źle piszę. I ciągle sugeruje, że powinienem przestać. Nie mówi oczywiście o tym, że inna strona uprawia swoją politykę szeptem i plotką. Mówi "fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu". Propaganda gminna twierdzi więc, że prawda ma zamilknąć, aby kłamstwo mogło tryumfować. Kłamstwo rządziło 16 lat. Dzisiaj jego owoce chcą zagospodarować inni liderzy. O nierozumni, nie można ocenzurować PRAWDZIWEJ PAMIĘCI I TOŻSAMOŚCI, ani Polski, ani Strachówki, ani Europy. Trwałym, istotowym i konstytutywnym jej elementem w gminie jest i Solidarność i Rzeczpospolita Norwidowska.

"A wy? O! moi, wy, nieprzyjaciele,
Którzy począwszy od pełności serca
Aż do ziarn piasku pod stopami mymi
Wszystko mi wzięliście, mówiąc: "Nie słyszy,
Nie wie - nie widzi - nie zna..." (CKN, Pierwszy list...)

- POKAŻCIE - PRZYZNAJCIE SIĘ - DO SWOJEJ PAMIĘCI I TOŻSAMOŚCI.

"Autentyczne przemiany społeczne są skuteczne i trwałe jedynie wtedy, gdy opierają się na zdecydowanych zmianach osobistego postępowania. Zaprowadzenie prawdziwego ładu moralnego w życiu społecznym nigdy nie będzie możliwe inaczej, jak tylko przez rozpoczynanie od osób i czynienie z nich punktu odniesienia... Rozwijanie tych postaw moralnych, które mają podstawowe znaczenie dla współżycia prawdziwie ludzkiego (sprawiedliwość, uczciwość, prawdomówność itd.), należy oczywiście do samych osób i nie powinno się tego oczekiwać jedynie od innych albo zlecać instytucjom. Do wszystkich, a w szczególności do tych, którzy w stosunku do innych pełnią różne odpowiedzialne funkcje polityczne, prawne i zawodowe, należy troska o to, by być czujnym sumieniem społeczeństwa i w pierwszym rzędzie świadkami kulturalnego oraz godnego człowieka współżycia międzyludzkiego." (Kompendium nauki społecznej Kościoła, nr.134).

Mandat władzy to nie tylko zaszczyt i korzyści. To ogromne zobowiązanie wobec każdego człowieka na podległym terenie. Nie można mu podołać, jeśli nie wierzy się i nie szuka prawdy.
Jest prawda, nie jesteśmy bezradni i skazani na postępowanie po omacku. Życie społeczne ma swój niezachwiany punkt oparcia. Jest nim transcendentna godność osoby ludzkiej (nie dająca się po prostu wywieść z materii). Poznać ją możemy otwierając się w pełni na kulturę i religię.

PS.
Moja Polska? Opisałem faktami i przemyśleniami w 1981.
Mój Kościół? Opisałem faktem i redakcją Listu do papieża.
Pokażcie inne znaki nadziei, jeśli są, jeśli je macie.
Chcemy rozwiązania kryzysu (w rodzinach, gminie, Polsce, Europie, świecie) nie rozmawiając ze sobą o sprawach ważnych, najważniejszych? To niemożliwe.

„BLASK PRAWDY jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w szczególny zaś sposób w człowieku, stworzonym na obraz i podobieństwo Boga ... Odpowiedź [na najważniejsze pytania] można znaleźć tylko w blasku prawdy, która jaśnieje w głębi ludzkiego ducha” (Veritatis splendor).

PS.
Zdj. z Paryża: Katarzyna Cedro

2 komentarze:

  1. Przeczytałam wczoraj w nocy Twoje zapiski o zakładaniu NSZZ Solidarność RI w Strachówce. To jest niesamowite i powinno być materiałem edukacyjnym dla uczniów, nauczycieli, dorosłych. Szczególnie tych, którzy odpowiadają za budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślałem, że to już takie oklepane, tyle razy się już odwoływałem i powoływałem na nie. Bo to jest obiektywny fakt naszego życia w tym miejscu na ziemi. Nie zmieniłem ani kropki, ani joty - tak było, tak zapisywałem wtedy na gorąco. I nic się nie zmieniło w warstwie wartości i idei. Tylko świat stara się pokryć tamte wydarzenia i ich korzenie prochem, pyłem, kurzem. Niewiele już prześwieca :(

    OdpowiedzUsuń