wtorek, 4 października 2011

1)"Mów o Królestwie Bożym" i 2) Literacko o braku dialogu

Boisz się następnego dnia w szkole. Czujesz, że nie potrafisz się dobrze przygotować? Więc nie wiesz, jak pójdą ci katechezy? "Mów o Królestwie Bożym".
Usłyszałem tę podpowiedź. Doszła do mnie. Tak się po prostu dzieje - przychodzi i jest. Ani słuch, ani mowa nie są dla tego przekazu narzędziem. Jesteśmy jednym bytem. Całym sobą,całym bytem. Nawet o pogodzie za trzy dni informuje mnie wybity dawno paluch u nogi. Wiem, że będzie zmiana. A cóż dopiero takie niuanse, jak duchowy przekaz!

Mów o Królestwie Bożym - dzisiaj dostąpiłem tej łaski, zrozumiałem całym sobą, całym swoim życiem (w tym 30 lat katechezy).

Tylko największe, najwyższe zasady są skuteczne w naszym sporze ze światem. Sporze, a może trudnym uczestnictwie? Bo każdy, ko zapatrzy się w naukę Jezusa z Nazaretu będzie miał trudne życie.

Co to jest życie? Są różne definicje w nauce (biologii), zmieniały się w ciągu wieków. Ale my przyjaciele i wyznawcy Jezusa wiemy, że On sam nazwał się "Drogą, Prawdą i Życiem". Tylko wracając do źródła, do największych zasad, możemy byś skuteczni i prawdziwi. Ci, którzy tego nie rozumieją powtarzają "wiara jest sprawą intymną". Tak dzisiaj usłyszałem od Grzegorza Napieralskiego. NIE. Wiara rozumna jest warunkiem realizmu. JEST PRAWDZIWYM REALIZMEM. Religia daje najszersze spojrzenie na człowieka i na Wszechświat. Bez niej poznajemy wycinkowo, przecząc także nauce, która odkrywa różne nieskończoności we Wszechświecie. Z nim samym na początku. Jego początkiem też :)

Człowiek jest koroną wszelkiego stworzenia. Celem wszystkich organizacji, od grup formalnych i nieformalnych, stowarzyszeń, przez samorząd, po rząd i parlament ma się kierować dobrem ludzi. Mają tworzyć warunki i działać na rzecz rozwoju każdej osoby (JPII, Centesimus annus).

Przykre, jeśli tak nie jest. Kiedy celem stają się własne plany i programy samorządowców i polityków. Kiedy zwycięża anty-wspólnotowe myślenie. Pod takimi rządami cierpi każda osoba ludzka - nie ma dobrych warunków rozwoju. Łatwo wtedy przekroczyć niewidzialne granice interesu prywatnego i dobra wspólnego.

Przerywnik z biograficznej książki wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego:
- Pracował przez jakiś czas w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pewnego dnia odebrał gniewny telefon, poznał głos I Sekretarza KC Władysława Gomułki wymyślającego za coś najgorszymi słowami. Wuj odłożył słuchawkę. Bóg PRL-u natychmiast zadzwonił drugi raz. Był jeszcze bardziej wkurzony - "ja cię.... itd". Wuj na to - "a kto mówi?". Towarzysz Wiesław. "Nie, to niemożliwe - wuj na to z refleksem - towarzysz Wiesław nie używałby takich słów." I znowu odłożył słuchawkę.

Po wczorajszym incydencie (nie pierwszym) Grażyny w Urzędzie Gminy przypomniałem sobie książkę wuja. W wielkiej polityce państwowej, albo gminnej, pojawiają się tony i mechanizmy, które mogą zniszczyć całą (realną) rzeczywistość, nie tylko osoby. Jeśli ktoś im się nie przeciwstawi.

Przecieram oczy i uszy, przeżywając jakieś deja vu.

Z wysokiego urzędu wychodzą sformułowania jak z urzędu ds. propagandy. Mają w zamyśle osłabić, zniszczyć osobę. Chcą narzucić jej swoją wolę, nie tylko słowa i wizje. Jednej osobie? Ja wiem o jednej, ale jeśli nawet, to zamysł jest szerszy. Czuję się być w niego włączonym. Jeśli Grażyna to i ja, to znaczy, że cała rodzina. Jesteśmy be, albo niewygodnymi koalicjantami.

Najpierw było powtarzane „jest złym gospodarzem szkoły”. Napisałem więc w którymś poście, co zrobiła: zmieniła wygląd szkoły od środka, jakimś cudem sukcesywnie zmieniła dużą część wyposażenia na nowe, wytyczyła nowe drogi pracy pedagogicznej i działania. Dachem kiedyś przykryła, ściany poprzestawiała, tworząc nowe pomieszczenia, zdobywała sponsorów i pieniądze. Jeśli było trzeba myła i malowała ściany z innymi nauczycielami i rodzicami. Nadała szkole nowy blask i rozmach. Szkoła została dostrzeżona w powiecie i województwie. SZKOŁA RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ ROZSŁAWIŁA GMINĘ! Kiedy to wszystko przypomniałem, urząd propagandy ucichł. Przynajmniej z tym wątkiem. I jak się okazało, tylko na jakiś czas. Teraz wymyślili następny slogan „nie umie współpracować z ludźmi”. Znów kulą w płot, jakby ślepy prowadził kulawego.

Niech tylko propaganda (wysokiego) Urzędu dojdzie do wiadomości Liderów Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, którzy są rozrzuceni po całej Polsce, od Tłuszcza zaczynając! To się będą dziwować! Wypuścili niekomunikatywną i indolentną liderkę? Absolwenci i wykładowcy Szkoły Liderów nie uwierzą. I znów ktoś ośmieszy naszą gminę, wspólne dobro.

Nie wszyscy zrozumieli czasy, w których żyją. Te czasy dla nas zaczęły się w 1980/81 roku. Od 1990 mamy niepodległą Polskę. I po części już samorządną. Ba, nawet w 108 gminach realizowany jest pilotażowy progam partycypacji publicznej. Nie ma odwrotu od mechanizmów partycypacyjnego modelu demokracji. „Decyduj razem”... albo giń, przepadnij. W tym modelu nie ma miejsca na urzędy propagandy niszczące poszczególne (w ich mniemaniu zagrażające władzy) osoby, ale i całą rzeczywistość społeczną (publiczną). Każdy urząd przede wszystkim ma służyć osobom.

Nierozumienie rzeczywistości (brak, albo zawężone pojęcie realizmu) prowadzi do poważnych schorzeń na każdym poziomie ludzkiej egzystencji. Minął czas komunistycznego PRL i epoka powszechnego fałszu za wójta Kazimierza. Trudno z niego wyjść, trudno zobaczyć rzeczy i sprawy na szerszym horyzoncie. Rozumiem obiektywne uwarunkowania naszych trudności, ale nie wolno milczeć i udawać, że jest normalnie. NIE JEST I DŁUGO NIE BĘDZIE – BO BYĆ PO 16 LATACH NIE MOŻE. Im szybciej powstanie jakiś raport o stanie gminy, w tym w wymiarze ludzkim (psychologii społecznej) – tym szybciej będzie można wprowadzić mechanizmy naprawy.

Podałem przykład Szkoły Liderów PAFW, ale ludzie na naszym terenie znają zdolności współpracy dyrektorki Zespołu Szkół Rzeczpospolitej Norwidowskie w Strachówce z niezliczonych działań, od obrony szkoły poczynając, przez Spotkania Pokoleń, przygotowania przez lata dzieci i rodziny do I Komunii, pielgrzymek w ramach Programu Integracji Społecznej, stworzenie pierwszego stowarzyszenia w gminie, współpracy międzynarodowej szkół z pięciu krajów, wzorcowej współpracy szkoły i parafii przez wiele lat, kolonii, pomnikowego dzieła Vade-mecum (Chodź za mną, ze mną, nie przeciwko)...
Dyrektor Grażyna Kapaon (śmiesznie to wygląda w tekście pisanym przez męża) została dostrzeżona za swoją umiejętność współpracy nie tylko na poziomie gminy, ale powiatu i szerzej - i odznaczona w Sali Kongresowej "Mazowieckim Brązowym Laurem Kobiety 2011".

AROGANCJI WŁADZY trzeba szybko postawić tamę. Mieliśmy jej powyżej uszu przez długie lata. Trzeba powiedzieć BASTA. Bo za chwilę możemy mieć powtórkę z bardzo smutnej „rozrywki XVI lecia".

Rodzi się we mnie bunt. Nie tylko za upokarzanie żony (długo "ryczała" w szkole po powrocie z "przyjaznej" gminy, czyli Wysokiego Urzędu). Wstyd - chwilowi bohaterowie!
Urzędnik gminny mówi nauczycielce-dyrektorce szkoły z 20-letnim doświadczeniem i kupą papierów z ciągłego doskonalenia, i matce wielodzietnej rodziny co to jest dobro dziecka. Żadnej auto-refleksji, że są śmieszni!
Rodzi się bunt na łamanie ZASAD ZWYKŁEJ PRZYZWOITOŚCI I WSPÓŁPRACY WE WSPÓLNOCIE SAMORZĄDOWEJ. Za stawianie wozu przed koniem. Uczeń poucza mistrza (wychowawcę).
Nie władczość wyróżnia polityków i samorządowców, ale służba i zdolność do dialogu!

Chcę żyć w nowoczesnej gminie. Dzisiaj wyznacznikiem nowoczesności nie są wodociągi, kanalizacja, telefo- i internetyzacja. To jest nadrabianie zaległości. Podstawą nowoczesności jest DIALOG SPOŁECZNY (partycypacyjny model demokracji)!

Nie mogłem w nocy spać, nie mogłem nie myśleć o tym cały dzień. Dopisywałem myśli, które się kłębiły we mnie, na przerwach. Takie traktowanie Grażyny godzi też we mnie i jeszcze w coś większego, w sprawę, której służymy z pełnym zaangażowaniem całe dorosłe i rodzinne życie. Takimi samymi sposobami mnie niszczono w 1981 i po 1994, wyśmiewając zarazem Polskę Solidarnościową i wywalczoną wolność. Też urząd propagandy wymyślał i podrzucał masom do wierzenia, że prowadzę farmę świń z proboszczem w Korytnicy, albo buduję dwa domy w Łochowie, albo Zielonce. Wysoki urząd wymyślał to, co najlepiej mogły kupić masy. Dzisiaj kontynuacją jest pomówienie mnie o karalność, a Grażyny, że jest złym gospodarzem szkoły, zatrudnia przestępcę-męża i nie umie współpracować z ludźmi.
Pomimo burzy w głowie, sercu i nerkach dzień musi toczyć się normalnym torem.

Kl.3
Temat – Kto nam przeszkadza, przyszedł zwykłą drogą logiki normalnego (niezawężonego) realizmu. Modlitwa wymaga ciszy i panowania nad sobą. Kto nie nauczy się panowania nad sobą, może nigdy nie poznać nie tylko Boga, ale i samego siebie. Miałem rysunki/kolorowanki dla klasy 1-szej, postanowiłem wykorzystać w 3-ciej. Ale najpierw zadałem ćwiczenie - „Siadam, panuję nad sobą, zamykam oczy, 2 min. - czy wytrzymam? Nie interesuję się tym, co się dzieje obok, na zewnątrz, dookoła. Chcę obserwować siebie. Co jest we mnie?”
Wychowawczyni klasy 1-szej Basia weszła i wyszła, ktoś czymś szurnął. Większość wytrzymała w skupieniu. Co było w nich, tego nikt, poza samym podmiotem obserwacji, nie wie. Ale co nam przeszkadza? „Rozdam śmieszne obrazki do kolorowania, ale położę je grzbietem do góry. Waszym zadaniem jest panowanie nad sobą. Powiem, kiedy można odsłonić rysunek." Wyszło! Hurra! Na rysunku jest wąż kuszący Ewę zakazanym owocem.
PS. (do tego akapitu).
Nie może zabraknąć w programach szkolnych wiedzy o człowieku (podmiocie), skoro jest w gramatyce.

Kl.6 – chcą powtarzać materiał do sprawdzianu z historii. Żeby powiązać z religią, dałem przykład z Księgi Przysłów i zapisałem jako temat -”człowiek szlifuje się (doskonali) drugim człowiekiem”. Czy jest w tym link do historii?
Uzupełnianie dziennika wykorzystałem do pojednawczego gestu z uczniem - „pamiętam że na ostatniej lekcji wściekłem się na kogoś (sprawdziłem, że chodzi o „nowego” Dominika), ale nie pamiętam tematu, kto podpowie”. Różańcowe zwycięstwa (św. Dominik odegrał w tej historii ważną rolę) ma swój ciąg dalszy.
I w życiu i w pedagogice – prawda Mironie – są „Szumy, zlepy, ciągi”. Potrzebne są wielokrotne powtórzenia. W różnych kontekstach i stylistyce.
Kończymy modlitwą z tomiku ks. Jana Pałygi SAC (Pallotyni), którą mi pożyczyła uczennica z kl.3 mała Weronika.

Z cyklu MOJE WOŁANIE / Prośba druga
Proszę Cię Panie -
O miłość do ziemi ojczystej
O pamięć o tych, którzy odeszli
O oddanie Kościołowi
O wierność Stowarzyszeniu
O twórczy niepokój w życiu
O dobre pomysły na dziś i na jutro
O odwagę pójścia trudną drogą
O aktywność do końca moich dni.

Kl.4
Temat (po obserwacji trudności ze skupieniem się podczas modlitwy) – Człowieku poznaj samego siebie. Trwamy w 3 minutowym ćwiczeniu, którego celem jest zajrzenie w siebie, w świat za zamkniętymi oczami. Spisują swoje auto-obserwacje. Oto nasza (ich i moja) lista odkryć i znalezisk:
- duch, tchnienie, oddech, lekkość, pokój, dobro, całość, perła dobra, aniołek, bicie serca, praca mózgu...

Na biurku nauczyciela leżał czyiś podręcznik „Informatyka Europejczyka”. Nie można wychować Europejczyka na samym komputerze. Komputer i Internet to tylko narzędzia, którymi może się posłużyć otwarty umysł dla osobistego i wspólnego dobra. Konieczny jest dialog społeczny. Wszędzie. W szkole, gminie, w państwie, w kościele... Nadejdzie. Wymusi go postęp technologiczny i duch czasu.

Kl.5
Temat jak w klasie 4. Ćwiczenie takie samo. Na liście znalezisk i odkryć znalazły się tylko:
- można znaleźć, zobaczyć i usłyszeć Boga. Cisza.
Dopisałem: Uczniowie kl.5 mało znaleźli bogactwa duchowego w sobie. To jest ważny rezultat ćwiczenia. Pustka jest w nich (trzech nie miało zeszytu, nie chciało im się wyjąć kartek lub brudnopisów. Nie miałem dziennika, ani sił, ani ochoty - nie wpisałem kolejnej uwagi. Obiektywizacja?!

Po lekcjach jest jeszcze środowe spotkanie szkolne kadry. Czy to także przykład na nieumiejętność współpracy i organizacji pracy dużego zespołu ludzi? Dyrektor jest autorem współpracy wielorakiej. I musi mieć pomysły na zarządzanie. Dzięki temu (niej) szkoła ma imię, sztandar, hymn, nowoczesną wizję rozwoju, dyplom SUS itd. Nie ugrzęźliśmy w szarzyźnie i pańszczyźnianej pracy. Wszyscy, którzy chcieli zrobili stopień nauczyciela dyplomowanego. Pracujemy JAKO ZESPÓŁ. Ostatnio nawet wójt gminy skorzystał ze zdolności współpracy dyrektor Grażyny Kapaon i poprosił ją o zorganizowanie "świeckiej" części uroczystości dla Jubilatów Złotych Godów. Brawo i Sto Lat, trochę im zazdrościmy :)

Więc o co chodzi? O współpracę z tymi, tórzy współpracować nie chcą? Albo jest w nich tyle fałszu, że współpracować się z nimi w żaden sposób nie da? Nie można nikogo uszczęśliwiwiać na siłę. Trzeba "uszanować” cudzy fałsz, albo złą wolę i odejść w pokoju. Po bardzo udanym i w pełni demokratycznym spotkaniu poświęconym współpracy szkoły i Rady Gminy 1 września, na którym wszyscy (wszystkie strony) doszli do jakiegoś consensusu jedna osoba je neguje. To co? To też jest wina dyrektorki szkoły"? Wójta? Przewodniczącej Rady? Dyrektora GZEASz? To jest rozumowanie ad absurdum. To jest wina tylko tej osoby. Nikogo więcej.
Są jakieś warunki brzegowe współpracy i współżycia w gminie. Porozmawiajmy także o nich. Rozmawiajmy o wartościach i zasadach.
Rozmawiajmy, rezygnując i zapominając o propagandzie przeciwko komuś (nam), żeby go ukarać niełaską władzy. Żeby spokorniał? Żeby się podporządkował? Czemu nie, ale tylko w tym, co jest jego (czyjąś) prawdziwą kompetencją i ma dobro wspólne na uwadze.

PS.
Mam nadzieję, że przeczyta ten literacki tekst każdy, kto powinien i wejdzie na drogę prostoty, szczerości i wiary w ludzi. Bo poglądy, które nas upokarzają, może głosić tylko ktoś, kto zna gminę krótko i pobieżnie. Towarzysz Wiesław by tak nie powiedział :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz