sobota, 1 października 2011

Sen o wolności

W jakimś serialu za plecami słyszę rozmowę:
- Długo byłeś w Londynie?
- Ponad rok. Wyjechałem na wakacje, znalazłem dobrą pracę, mieszkanie, wziąłem dziekankę i zostałem.
- Na zawsze ?
- Dla mnie na zawsze, to znaczy następny miesiąc. Może zostanę, może się spakuję i wyjadę do Nowej Zelandii.
- Dlaczego do Nowej Zelandii ?
- Bo jestem wolnym człowiekiem.
- Zazdroszczę ci!
- Czego? Przecież to tylko kilka miesięcy, zrobisz maturę i jesteś wolna, świat należy do ciebie.

Przypomniałem sobie rozmowę w Filadelfii z kolegą z Legionowa i autobiograficzną książkę Martiny Navratilowej, najlepszej tenisistki świata w mojej młodości.

1) Filadelfia - kumpel mówi, jakby nigdy nic - "mamy zamiar na wakacje pojechać do Japonii. Jak tu jesteś, to wszystko jest proste i możliwe."
2) Martina Navratilova (Czeszka z pochodzenia) - znajomi i przyjaciele czekają na nią pod Urzędem Imigracyjnym w USA, gdzie odbierała paszport amerykański. Popłakała się z przejęcia. A na lotnisku nie mogła uwierzyć, że ma przejść bramką dla obywateli świata (pełnej wolności).

To dołożę trzecie i czwarte wspomnienie:
3) Kiedy byłem w Stanach siostra pokazała mi film "Johnnie Mae Gibson, FBI" pierwszej czarnej Amerykance, która została tajnym agentem FBI (1976). Cała rodzina świętowała jej dyplom jak Dzień Niepodległości. TO BYŁO I JEST COŚ! Moja siostra była pierwszym agentem FBI z krajów byłego "bloku wschodniego". Co ciekawe, jest z to samego rocznika co J. Mae Gibson. Nie doczekała się fety - był to czas fałszu PRL-owskiego. Nie mówiło się takich rzeczy. Wot - różne są realizmy (wtedy był soc-realizm)!
4) Kiedy w 1979 roku spotkałem we Francji pięciu Kanadyjczyków, którzy się nazwali świeckimi misjonarzami i zamieszkałem z nimi, było dla mnie czymś oczywistym i prostym snuć plany, aby w następnym roku dołączyć do nich, kiedy zaczną planowaną afrykańską trasę. Wyszło inaczej. Postanowiłem jechać do Brazylii (odwrotną ich drogą i do USA). Wybuchła Solidarność. Wróciłem do Polski i wybrałem Strachówkę, jako miejsce realizacji odwiecznego człowieczego SNU O WOLOŚCI.

Nie prowadzi się takich rozmów, nie ma się takich planów, snów, nie wybiera się marzeń - stąd. Niestety, trzeba zakosztować wolności, żeby... tam odlecieć. Jest jednak furtka prawie dla każdego - wolność można osiągnąć też gdzie bądź... na polu życia duchowego. Nieocenioną pomocą są dokumenty Soboru Watykańskiego II, Taize i dzieła wielkich mistyków (Św. Teresa od Jezusa, z Avila).

Siedzę i marnuję cały dzień, co chyba jest już winą połączenia internetowego, nie moją, mam nadzieję. Chciałem popracować nad stroną szkoły. Jest kupa zaległości. Jest bogactwo, którym trzeba się dzielić i są jakieś złośliwe blokady. Spróbuję w szkole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz