środa, 9 stycznia 2013

Film, gen świętości i życie (w Strachówce)


Trudno mi się ogarnąć i świat. Nie to, że smutek po śmierci Mamy, choć oczywiście, jest to dla mnie fakt Nr.1 roku 2013. Świat, jakby mi się uprościł do dwóch wymiarów: świętości i podłości (jak prawda i fałsz). Gen świętości mnie rozkleja. Zbiorę się - na siłę - i w kupę parę zdań, parę tekstów, które mnie zajęły dzisiaj. Dwa z nich poszły jako komentarze do albumów zdjęć. Trzeciego nie, bo go usunęli 'dziady' ze strony gminy Pieniężno, śmieszność i małość (polskiej?) władzy tu i tam. Nie udało im się i nie uda usunąć mojego myślenia i genu świętości.

1) Obejrzałem nocą wstrząsający film. Były wielkie sprawy, wykraczające poza historię, po pułap  biblijny. Uniwersalny jak (i przez to) osobisty, rodzinny, wspólnotowy, gminny, narodowy i ponad. Wielka, olbrzymia katecheza przyszła o człowieku, Bogu i świecie, na którym żyjemy z...
Mogła przyjść z każdej strony. Zależy od geniusza faktów i ich czytelników. Przyszła (ta akurat) z Niemiec, od potomków Hitlera i jego drużyny.

Nie byłoby filmu, gdyby nie relacje rodzinne w jakich się rodzimy, żyjemy i umieramy. Ojciec, dziadek, brat, syn, córka, matka, babcia, siostra... naród – te konkretnie przemówiły w filmie, ale można je rozbudowywać.

Film był późno, o godz. 22.50. Warto było nie spać podczas jego emisji i po niej. „Izraelski dokumentalista rozmawia z potomkami nazistów o tym, jak radzą sobie ze świadomością zbrodni popełnionych przez przodków. Katrin Himmler jest stryjeczną wnuczką zwierzchnika SS i gestapo. Mieszka w RPA, wyszła za Izraelczyka. Stryjeczna wnuczka Hermanna Goeringa i jej brat poddali się sterylizacji, by na świat nie przyszli zbrodniarze. Syn generalnego gubernatora w Polsce, Hansa Franka, w szkołach czyta fragmenty książek, w których rozlicza się z rodzicami. Rainer Hoess jest wnukiem komendanta obozu w Auschwitz” (tutaj).

Warto zdobyć (kupić) ten film dla szkół. Do różnego wykorzystania. Na godzinach wychowawczych, lekcjach historii, katechezach, spotkaniach z rodzicami.... samorządowcami i mieszkańcami własnych gmin także, jak najbardziej. Wszyscy jesteśmy dziećmi jakichś rodziców, wszyscy mamy takich i innych krewnych i spowinowaconych, jesteśmy jedną rodziną ludzką. W rodzinie narodów. Od Abrahama i Ewy, Adama itd. Wielka zobowiązująca kwestia RELACJI RODZINNYCH, MIĘDZY POKOLENIOWYCH w drodze do nieba (z genem świętości), albo piekła, zwłaszcza szykowanego innym (gen podłości?).

W którymś momencie fragmencie zerwałem się spod kołdry by zapisać:

- dosłowny cytat wypowiedzi wnu(cz)ka  Hermanna Hesse „kłamstwa rodzinne”. Czyż każdy z nas nie zna, nie hołubi jakichś kłamstw rodzinnych, albo przynajmniej, czyż ich nie oczekujemy od innych (w jakimś momencie)?

- synu Hansa Francka, bardzo i dużo dałeś nam do myślenia swoją książką „Der Vater” i niezliczonymi spotkaniami z uczniami szkół, z dorosłymi rodakami, wywiadem z Lechem Wałęsą itd.itp. Zostałeś już sam, „jak trzeba”, brrr! Skąd masz to światło i siłę? Z małżeństwa? Miłości żony, córki, wnuków? Z odwieczności praw Bożych i ludzkich zapisanych w IV przykazaniu?

- to on mówi wprost - „tak, czuję się odpowiedzialny za działania mojego ojca i jest mi wstyd”.

Kiedy usłyszymy takie zdania w Strachówce, za 16 lat nieprawości wójta czterech kadencji Kazimierza? Z wielkim udziałem rodziny! Kogo z nich pierwszego ruszy sumienie i powie - „tak, zrozumiałem zło, które się wtedy wydarzyło, zdrady, nielojalnej przyjaźni, roztrwonienia skarbu spotkań nad Biblią i Eucharystią pięciu małżeństw, które mogły być zalążkiem zadomowionego kościoła w gminie Strachówka! Za zerwanie więzi serdecznych, zawiązanych przez sakramenty małżeństwa, chrztu, pokuty i pojednania i eucharystii? Za wspólne modlitwy, Mikołaje? Za skazanie rodziny Grażyny, Józefa i ich dzieci na wykluczenie społeczne, ekonomiczne, na infamię roznoszoną przez blisko 6 tysięcy dni „metodą wirusowo-kropelkową” od domu do domu przez ich brata, kuzyna, swojaka? Dla miski soczewicy, w imię lojalności wobec klanu rodzinnego (przy jednoczesnej nielojalności wobec sakramentów)?

Bo to, że straciła gmina, Polska, świat cały – nie ulega wątpliwości.

Dzisiaj na ruinach tamtej gminy, Polski, kościoła inni gracze chcą umocnić, albo zdobyć władzę. W gminie, która – jako całość - przez wasze wybory i działania wyzbyła się rozumnego punku widzenia całej rzeczywistości, na rzecz partykularyzmów.
Czyj syn, córka, inny krewny pierwszy powie chociaż „przepraszam”? Ludzie odchodzą, prawda żyje wiecznie.

2) Ten album jest dopełnieniem powiedzenia księdza Jana Twardowskiego - "Dusza nie wychodzi na fotografii", zamieszczonego przez kogoś na Facebooku i mojego do niego komentarza (przy tzw. udostępnianiu).
Dzisiaj chcę dopisać dalsze słowa, bo sprawa bardzo mnie porusza, jest jak najbardziej aktualna z aktualnych w moim życiu na obecnym etapie, oraz przesadnie aktualna w życiu mi współczesnych, a nawet i bardzo bliskich osób. Obowiązuję wszak całkiem inna nachalna ideologia - podobania się ze wszystkich sił swoich, z całej duszy swojej publiczności, wyborcom, pracodawcom, mediom... itd.:

- Piękno jest wszędzie. Wszystko, co istnieje (co Bóg stworzył) jest piękne i dobre i prawdziwe. Brzydota jest tylko w człowieku, który odwraca się od prawdy o sobie, drugim człowieku, świecie. Który prawdy się boi i jej nie potrzebuje. Który zamiast prawdy tworzy sobie iluzje, ideologie i chce im służyć - czasem nawet wbrew sobie i wbrew swojemu wychowaniu – by się innym podobać i odnieść tzw. sukces. PRAWDZIWYM SUKCESEM JEST PIĘKNO WŁASNEJ DUSZY.

PS. Na zdjęciach króluje wuj Eugeniusz z ciocią Janką, cudem dwukrotnie ocalony w Dachau. "Wilno jest miastem rodzinnym p. Eugeniusza. W Ostrej Bramie przyjmował on pierwszą komunię św. Tu spędził lata dziecinne i szkolne. Musiał opuścić te tereny w 1940 r., ponieważ władza sowiecka prześladowała jego rodzinę za udział ojca w wojnie bolszewicko - polskiej w 1920 r"(cyt. za "Nasza Gazeta"). Jego rodzice należeli do tamtejszej inteligencji, ojciec prawnik był aresztowany od razu, jak weszli współcześni barbarzyńcy ze Wschodu, po dziewięciu dniach nowenny rodzinnej został wypuszczony, na chwilę, więc zdążyli uciec. Uciekli przed NKWD do Zielonki, jesteśmy w 2013 z tego samego powiatu. Pod tymi samymi pomnikami-grobami powstańców z 1863/4 w Kątach Wielgi i Boruczy składamy kwiaty. Tego samego Aleksandra Bolesława Prusa mamy w rodzie i rodzinnej legendzie. Jestem dumnym ojcem, że najmłodszy syn Aleksander (jak jego pra-pradziadek Jackowski) - oraz reszta rodziny - siedział obok niego, stając się świadkiem Żywej Historii Polski.

3) Moja ostatnia katecheza u Świętego Józefa Oblubieńca w Legionowie. Po śmierci Mamy. W ROKU WIARY (i ROZUMU). Foto-katecheza. Tam (jako dopełnienie godzin u św. Jana Kantego, u proboszcza Józefa Schabowskiego) zaczynałem swój żywot katechetyczny, wypchnięty z wiejskiej Solidarności przez niesławnego generała. Tym żwawiej się krzątałem przed wprowadzeniem trumny śp. Mamy do kościoła i w trakcie mszy. Nie wiedziałem, że na chórze gra i śpiewa przyjaciel, Hubert, z początków katechezy i spotkań grupy młodzieżowej "Na Górce". Gen świętości ma swój zapach, muzykę, obraz...

Zdjęcia pokazują różne punkty i kąty widzenia. Śp. płk. ks. Mrugacz bywał u nas w domu, Rodzice uważali go za przyjaciela. Parafia kultywuje szczególny rys duchowości "Bóg-Honor-Ojczyzna", była kiedyś parafią garnizonową, na ścianach są tablice upamiętniające legionowskich rozstrzelanych. Klepsydry wisiały trzy przed wejściem do kościoła. Sąsiad, drzwi w drzwi, umarł tego samego dnia, byli z Mamą tym samym rocznikiem.

Nie mogłem nie zajść na cmentarzu przed grób "Schabowszczaka" i nie paść do samiuśkiej ziemi czołem, sercem, całą swoją wiarą i rozumem. On wie. Choć nie był sentymentalny. Może najbardziej pamiętamy obaj nasze sławne bierzmowania?! Dlaczego sławne?! On wie. Ja też. Grupa animatorów, ciut starszych od bierzmowanych też i może jeszcze ktoś. 
Nie zapomnę także i nie mogę nie wspomnieć jednej wspólnej Wigilii - u Niego na plebanii. SB, tzw. „Bezpieka” chciała, żebym na Niego donosił, żebym z nimi łamał chleb zdrady.

Pogrzeb Mamy spiął wielką klamrą bardzo wiele rzeczy, ale wszystkie Boże - spięte genem świętości. Pewne sprawy dopiero się zaczęły, równie wielkie. Większe?! ♥

PS.1
Zdjęcie witraża w parafii Świętego Józefa Oblubieńca w Legionowie.


PS.2
Czekają jeszcze bardzo różne, różniaste opowieści, np. o przyjaźni Babci-Mamy-Heli z psem Mizerem i odwrotnie. Z kotem (nawet) pluszakiem też. Naprawdę.

12 komentarzy:

  1. Super słownictwo super "katechety". Udaje świętoszka a ma diabła pod skórą. Zapomniałem że jesteś ponad wszystkimi i wszystko ci wolno włącznie z obrażaniem innych. I później dziwisz się że ludzie nie stają w twojej obronie, bo nikt nie chce być kojarzony z tobą żeby się wstydu nie najeść.

    OdpowiedzUsuń
  2. I znowu pod pseudonimem. Cienias jestes straszny. A kazdy i tak wie z kim w Strachowce Cie skojarzyc wiec dorabiasz morde i sobie i sporawej grupce takich jak ty. Tylko nie pochlebiaj mi znowu komplementami w stylu jaki ojciec taki syn, bo to zupelny niewypal stary. I dla jasnosci ja nikogo nie obrazam, bo sie nie da kogos bez imienia.Jabys sie przedstawil to bysmy i piwo razem wypili i pogadali sobie, a tak tylko wszystkim psuja sie humory. To tak slowem wyjasnienia a teraz ide, bo ziewac mi sie chce jak te prymitywne, niegramatyczne komentarzyki czytam. czesc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też tak reagowałem. Tak się reaguje na grubiaństwo, zwykłą ciasność, wąskość umysłową, ale z wyboru, więc chamstwo. Dzisiaj staram się raczej:
      - po pierwsze uznać fakt, że są takie głosy, tacy ludzie
      - i zrozumieć, skąd się biorą i jak z nimi żyć

      Ich nie obrażają słowa, ich obraża w ogóle fakt, że żyjemy na tej ziemi, że są ludzie wolni, myślący, z imieniem i obliczem.
      Warto nad tym myśleć i trzeba, bo to nie tylko najważniejszą sprawa dla naszej gminy, dla Polski, Europy... "i świata całego" ("Koronka do Miłosierdzia Bożego". Nie inwestycje, władza i pojedyncze kariery.

      O co właściwie idzie spór???? To spróbujmy zdefiniować spokojnie, chłodno, mądrze, naukowo, z wiarą i rozumem, za pan brat.

      Warto sięgnąć i skorzystać z wiedzy najlepszych podręczników WOS, socjologii, politologii, psychologii, ETYKI, historii Polski i świata ("Koronka...").

      Mnie bardziej dzisiaj smuci anonimowe życie i milczenie ludzi tutaj i wszędzie. A przecież każdy urodził się z jakimś obliczem, z jakiejś (śp?) Matki i Ojca, dostał jakieś imię, wyrobił sobie jakąś tożsamość, wiedzę...

      Nadajmy tym zmaganiom wymiar godny Roku Wiary i Rozumu.

      Mamy szczęście, bo mieliśmy taką Mamę, Babcię, Rodziców, mamy takie dzieci. Może oni, na pewno, nie doświadczyli takiej miłości i wiary w domach rodzinnych, wyszli z nich poranieni i na wiele sposobów "anonimowi", nie ten jeden.

      WIARA I ROZUM, nigdy oddzielnie <3

      Usuń
    2. Z byle kim piwa nie piję, a jak będę miał ochotę na piwo to mnie stać sobie kupić.

      Usuń
  3. Wstyd to wypisywać takie bzdury jak ty znajomy111 bezimienny, anonimie. Wstyd to być tchórzem, jak ty anonimie. Masz kompleksy, bo nie jesteś w stanie podjąć merytorycznej, czyli opartej na faktach rozmowy na żaden temat. Niestety niczego nie rozumiesz. Potrafisz tylko szczekać jak kundel schowany za rogiem, z daleka. Te twoje komentarze nie warte są ani jednego słowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbujmy zrozumieć dlaczego są anonimowi, nie tyle oni, ale cała nasza gmina właściwie. Dlaczego unikają rozmowy? dlaczego jest taki świat i jak go poprawić. Mam prawo sądzić, że swoje zadanie w tej mierze wykonałem: SOLIDARNOŚĆ z 3 Maja 1981 i 30 lat katechezy. Prawda JEST. Jest poznawalna. Jest możliwa postawa miłości intelektualnej do człowieka, świata i Boga. "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli". <3

      Usuń
    2. Z ludźmi (osoba z imieniem i obliczem) można dyskutować i się spierać. Z diabelstwem nie. Na diabelstwo nikt z ludzi nie ma siły. Ale mamy Matkę Bożą Annopolską i (coś więcej niż modlitwę) "Jezu ufam Tobie", którego dotykalny ślad jest tuż obok, w Domu Św. Faustyny w Ostrówku, gmina Klembów.

      Usuń
    3. Ludzie ale z wami nie ma o czym rozmawiać, jak można was normalnie traktować gdy w jednej chwili wyzywacie ludzi od dziadów a za moment Jezu Ufam Tobie. Czy tak postępuje prawdziwy katolik. Przestańcie robić wstyd tej gminie i Strachówce, Możecie pisać na mnie co chcecie mi to powiem brzydko wisi i powiewa, to tylko świadczy o waszej kulturze osobistej.

      Usuń
    4. Nikt nie może powiedzieć "mam rację", "mamy rację", "oni mają rację". Nie ma racji poza dialogiem osób - z własnym obliczem i imieniem. W (jakiejś) kulturze człowieka na ziemi i z kulturą. Dobrze, że już się toczy (ratując także oblicze, imię i honor naszej gminy). I cóż, że na razie w jednej rodzinie. Wszyscy mamy być jedną rodziną. Ludzką. I Dzieci Bożych. Jezu ufam Tobie, nie jakiemuś anonimowi.

      Usuń
    5. Przez pomyłkę skasowałem post tegoż anonima (nieznajomych 111), coś w stylu "że stać mnie na piwo". Sorry.

      Ale muszę coś ważnego wyznać:

      Nie gniewam się na Ciebie anonimie i wybaczam Ci głupstwa, które o mnie, o nas wypisujesz. Nie pozwolę jednak, by Twoja pokręcona wizja świata, skrytego człowieka, pisarza... wypaczały jego obraz w oczach dzieci, młodzieży, za których jestem odpowiedzialny, także jako katecheta Słowa Bożego. Prawda i historia (także naszej gminy) obronią się. Mentalność i charaktery można jednak spaczyć. Póki mogę, na to nie przystanę, milcząc (jak większość).

      Do dialogu, zwłaszcza w Roku Wiary (i Rozumu) wszyscy są zaproszeni, choć mało wybranych. Mam jednak przeczucie, że nadchodzi zmiana. Że iskra da początek wielkiemu płomieniowi, może na całą Polskę. Z pomocą – o dziwo – (śmierci) Mamy Babci Heli. Fakt.

      Usuń
  4. Dajcie mi sie z nim troche podroczyc, to jest nawet zabawne. Oczywiscie on nie zdaje sobie sprawy, ze wy rzeczywiscie wiecie troche wiecej I troche wiecej rozumiecie, ale najbardziej go boli to, ze macie inne od niego zdanie. TO taka typowa polska wada, jak nie jestes taki jak ja (czytaj: prymitywny, z graniczonym polem widzenia) to trzeba sie ciebie bac i atakowac, bo to jedyny sposob w jaki mozna sobie podreperowac wlasne ego. I jak sobie przeczy caly czas! te braki logiczne najbardziej wkurzaja mnie, szczegolnie jak jest cos w stylu: "Ludzie nie ma o czym z wami gadac"? To albo chcesz pan z nami gadac albo nie, a jesli nie to po co tu w ogole jeszcze jestes? No smieszne to jest, smieszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droczenie może nie jest najlepszą motywacją, choć On/Ona (kto ich tam wie, anonim nie ma płci i nie wiadomo skąd jest, może z Księżyca?) też się droczy z nami, z Tobą.

      Nie moją władzą pozwalać, ani zabraniać, choć lepiej się skupić na głębszych motywach i iść w głąb. Nie chodzi o Niego, o Nią, ale o prawdę życia na TEJ ziemi.

      Usuń