środa, 16 stycznia 2013

Prawdy niezastępowalne


był biskup polonista
co tak pisał kazania
i może dalej je pisze
może i katecheta
nie polonista
filozof

modlitwę o śmierć swoją
jako formę złożenia rezygnacji
z czego
z nauczania w szkole religii
we wspólnocie z nazwy
która naprawdę mnie nie chce
bo się tak dalej nie da
będąc siewcą nienawiści
co wymyśliła na mnie -
Solidarnościowca wójta ojca katechetę
tzw lokalna polska i katolicka
wspólnota w ustawach i zapisach prawa
choć nikt się nie przyzna do autorstwa
ale innych mówiących w niej nie ma

paradoks swój dołożę
składam rezygnację
nadal będę uczył
jednak i pewnie
kto to wie
bo muszę jakoś zarabiać
na rodzinę?
choć i tak tylko
raczej na przeżycie
i utrzymanie na powierzchni
polska paranoja 2013 pozwoli
ja nie chcę
oni nie chcą
a muszę

odsłona druga:
wspomnienia z Niepokalowskiego lasu
łąki trawy konferencji
i zupy pomidorowej
a z Lasek wózek  pchany
inwalidzki
matki Cioci Lili
i z Nią spotkanie
pod Maksymilianem Kolbe
na Jasnej Górze
grubo po północy

dzisiaj parafie też nie są wspólnotami
katecheci nie wiadomy czyi
dominują formy liturgiczne
i para-
dlatego można gadać co się chce
i nadal kiwać głowami

&&&&&&&&

Obudziłem się słysząc niewyraźnie rozmowę aniołów o Strachówce. Tak byłem przejęty, że nic nie pamiętam. Tylko jeden strzęp. - "Nie jesteś [zgoła] najmniejsza"? A gdy drugi dopytywał "dlaczego", usłyszał w odpowiedzi, ze mnie ma spytać, bo - "on zna jej definicję".

Bywają piękne sny i kiepska rzeczywistość. Przecież mnie tu nazywają siewcą nienawiści, nikt nie będzie chciał słuchać!

Pozostawmy aniołom to zmartwienie. Może wreszcie (za to) spróbuję przepisać jedną z zaległych karteczek, tę, z ostatniej niedzieli.

O dziwo, o nauce?!
W powszechnym i potocznym rozumieniu nauki (definicja) zabsolutyzowano miejsce i rolę nauk ścisłych. Jakby to, co daje się zmierzyć i policzyć istniało bardziej, albo wręcz tylko temu przysługiwał walor istnienia. A wszystko, co nie mierzalne, nie rozciągłe, było tylko nadbudowane, dla maspospolitych - wręcz (znów) wymyślone.
A dla mnie nauka Biblii o rzeczach duchowych, o Bogu i człowieku na Jego obraz i podobieństwo, jest nieoceniona i niezastąpiona niczym. Niezastępowalna.

Człowieka, nie jako preparatu badawczego, ale jako naszego życia, nie opisze adekwatnie (zadowalająco) fizyka, chemia, nawet psychologia i socjologia. Matematyka może bardzo ciekawie przedstawić nieskończoność relacji bytu człowieka z resztą rzeczywistości, ale nie może wniknąć w niego samego. Światło i zestaw równań opisujących siły i wszelkie oddziaływania wewnątrz atomowe - to nie to samo. Biologia wymyśliła (posługuje się) rozróżnieniem: genotyp, fenotyp. Osoba jest największą realnością po tej stronie soczewki, oka i całego przedmiotowo-podmiotowego laboratorium. Osoba ma tylko jeden wiarygodny obraz i podobieństwo - Boga.

Nie mówcie, kochani, że nic nie rozumiecie. Uczymy wszak dzieci od najmłodszych klas - kto czegoś nie rozumie, niech PYTA! Można się pytać nawet aniołów. Kto nie pyta, ten błądzi.

Rzeczywistość osobową - sens - doskonale opisuje "nauka" Starego i Nowego Testamentu, Dobra Nowina. Oczywiście, nie kartki i farba drukarska. Dobra Nowina. Tego inne nauki nie są w stanie zrobić. TO jest poza ich zakresem (zainteresowania i metod). Czyż nie jestem bliższy – w przeciwieństwo do panującej zideologizowanej i popkulturowej koncepcji - zdroworozsądkowemu rozumieniu nauki, kultury, religii?

(wczorajszy post na Fb) - Rozum za dni naszych i na naszych oczach abdykuje z rządów w życiu publicznym na rzecz marketingu i procedur. Nie mam na myśli, przede wszystkim, polityki. Polityka jest tylko jednym z pół, poletek tego (marneg0) objawienia.

Chodzi o zatrważającą wszechobecność takiego myślenia w NASZYM życiu, nie dobrych hobbitów, ani cyborgów. W życiu - o zgrozo - homo sapiens.

A przecież my-chrześcijanie (a wraz z nami cała cywilizacja współczesna) mamy źródła Objawienia Prawdy Najwyższej i sposoby na Jej Obecność i skuteczne działanie na każdym polu:

1) naturę rozumną
2) rozmowę Dobrą
3) Obecność i działanie eucharystyczne
4) Miłosierdzie dla siebie i dla każdego (za darmo, przynajmniej z naszej strony, biorców)

PS.
Mogę to wyznanie okrasić epitetem "testamentu" założyciela gminnej Solidarności (3 Maja 1981) i świadka niezwykłych czasów, w których żyłem, 31 letniego katechety, męża Jedynej Żony, ojca dużej rodziny, samorządowca (wójta I Kadencji), podmiotu myślącego :-)

Dzisiaj, w tym samym duchu, prawdzie, wierze i rozumie, na swoim koncie Fb dopisałem:
"Zwykła prawda mało kogo interesuje. Większość zajmuje się tym, co czemuś służy, przeważnie im samym i ich grupom (firmom, partiom, stowarzyszeniom...).

A dla mnie realizm jest nie tylko najponętniejszy (piękny, dobry), ma nawet moc terapeutyczną. Jak dobrze jest człowiekowi-osobie w dobrym towarzystwie świata prawdziwego! Ach ♥


I (auto)komentarz: "W zwykłym (realnym) życiu cieszy to, co jest. Radość jest nierozerwalnie (na śmierć i życie) związana także z oczekiwaniem, z TYM, co ma nadejść. Co ŻYCIE przyniesie. Ale także, co zapowiedziane. Radość, miłość, nadzieja, wiara, Droga Prawda i Życie uosobione wprost!"

&&&&&&&&

A teraz popłynę i odlecę :-)
Pod wpływem przesyłki od kuzyna, genealoga.

Jacek przysłał zdjęcie z odręczną adnotacją na odwrocie - „Mój dziadek Michał Frąckiewicz z Virtuti Militari po 1863 r.” Adnotacja, jak należy sądzić, jego źródła osobowego z Kanady. Odwrotna strona jest stroną wizytówką i reklamą zakładu fotograficznego (w stylu epoki, mam podobne, ks. Józefa Króla) - „Teodor Szajnok, fotograf we Lwowie [tu herb miasta], przy ulicy Meyera pod l.727 2/4 we własnym nowo wymorowanym domu na dole. Koniec, kropka. To znaczy kuzyn w mailu napisał - „Właśnie dostałem z Kanady zdjęcie naszego pradziada”.

Zajrzałem do genealogii rodu Frąckiewiczów, do rozdziału opracowanego przez kuzyna Jacka. Dowiedziałem się, że pradziad Michał urodził się około 1809 roku w Radoszycach, zmarł 21.04.1878 w Warszawa, był komisarzem handlowym (cokolwiek to znaczy) w Warszawie w 1854, mieszkał przy ul. Twardej, wziął za żonę Wilhelminę Ruediger, urodzoną około 1817 roku, zmarłą 25.05.1905 w Warszawa. Michał i Wilhelmina mieli ho-ho! dziesięcioro dzieci, niektóre młodo umarły, ale moja prababcia Natalia Michalina żyła długo (93), poślubiła Jana Kapaona (ur. 1833) i miała/wychowała z nim czwórkę, w tym mojego dziadka Władysława Zygmunta (1866-1949).

Co znaczy odręczna adnotacja „Virtuti Militari po 1863 r.” nie mam pojęcia. Prawdopodobny jej autor zmarł w Kanadzie w 2008 roku. Chciałoby się, żeby znaczyła to, co nazywa, zwłaszcza w roku obchodów 150. Rocznicy Powstania Styczniowego, ale to nie jest [chyba na 100%] możliwe. W 220 letniej historii orderu był okres nieciągłości 1830-1919, czas rozbiorów.
„Pomysł ustanowienia orderu za zasługi wojenne zrodził się w trakcie wojny polsko–rosyjskiej 1792 r., zwanej także wojną w obronie Konstytucji 3 Maja”. My także mamy chlubną kartę historii wspólnoty lokalnej zapisaną pod tą samą datą - 3 Maja 1981 roku powstała w Strachówce Solidarność (RI)! - w tej samej niepodległościowej tradycji. Piszę i działam w obronie tej daty, tego wydarzenia, jego fundamentalnego znaczenia dla zrozumienia tego, co się od tamtego dnia wśród nas (i w Polsce) dzieje. Walczę pod swoim imieniem i obliczem o naszą! PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ, jacyś anonimowi przeważnie "oni" walczą wytrwale i zażarcie ze mą (z nami).

Nieoczekiwane przesyłki od krewnych i portrety przodków mogą stać się źródłem namysłu nad sobą, dziejami, rodziną, a nade wszystko - nad wychowaniem, czyli przekazywaniem wartości i ideałów. Wiadomo z wyliczeń, w czasach powstania pra-pra- miał 54/55 lat i wszystkie te – które żyły – dzieci. Co robił?

Przesyłki od krewnych i portrety przodków ożywiły we mnie inne ważne - dla mnie, dla Kapaonów, dla mojej gminy, szkoły, parafii, historii polskiej literatury... - rozdziały. Bo!

Bo Bolesław Prus (Aleksander Głowacki) przyjaźnił się z Jackowskimi i Kapaonami. Urodził się 1847 w Hrubieszowie, wziął udział w powstaniu, ranny, uwięziony, wypuszczony na wolność... itd. i dalej, aż zmarł 19 maja 1912 w Warszawie. Prababcia Emilia Jackowska odegrała jakąś ważną rolę ratującą jego małżeństwo, wybroniła przed teściami. Babcia Kapaonowa stoi z wdową „ciocią Głowasią” przy grobowcu pisarza, autorstwa brata babci, wuja Stanisława. Chcąc sprawdzić pokrewieństwo z wujostwem z Zielonki i tym samym Prusem, sięgnąłem po „Listy do narzeczonej i żony” wielkiego pisarza i pierwsze, co z niej wypadło, to list Oktawii Głowackiej do „nas”, do Annopola z 26 lipca 1926 roku. Przedwojenna Warszawa mi ożyła i zadrżała w ręku. Z Bądzyńskimi (wuj Eugeniusz to link na Wilno i Dachau) mamy pokrewieństwo właśnie przez Prusa, konkretnie przez Trembińskich (i miasto nad Wilejką).

O czym rozmawiał Aleksander (Wielki) z jedną Emilią i drugą, pra- i babcią tego samego imienia? Czy i jak im się wplątywał wątek powstania, a jak pozytywizm, religia i wychowanie? Jak wykreował (się) wątek zapisków Rzeckiego („pamiętasz, Katz, niezapomniany przyjacielu...”). Co ma wspólnego Stanisław Wokulski z jakimś innym komisarzem handlowym? Czy dziadek Władysław, po którym mam drugie imię, czytał wielką powieść w odcinkach w "Kurierze Codziennym" (lubił czytać, wiem z książek Aleksandra Jackowskiego, od „Sztuki zwanej naiwną”, był oczytany – czuć w jego wierszach o Annopolu i szwagierstwie Królach).

Historia żyje w nas. Żyją dzieje rodzinne, nosimy te same imiona.  Najważniejsza jest jednak sprawa wychowania. Czym oddychaliśmy? Jaki był nasz dom? Co przekazujemy? Co zrozumieliśmy sami? Jaka jest nasza (żywa i nieśmiertelna) PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ.

PS.
Jedno się ma życie. Życie jest Jedno. I Jeden przekaz (wychowawczy).

1 komentarz:

  1. Jozefie z Bóg wie skąd chwalisz się tą datą jakbyś tu nie wiadomo co zrobił. Powiedz co takiego osiągnąłeś bo ja jakoś nie widzę efektów twego samochwalstwa. Tak się wychwalasz jakbyś co najmniej wyzwolił własnymi rękoma z pod jakiegoś okupanta te okolice. Nudne to. Czekam na odpowiedz w sprawie twych dobrych uczynków dla tej gminy.

    OdpowiedzUsuń