piątek, 25 marca 2011

Coś więcej 1,2

1.
Mam takie czucie - bo poczucie, jakby wskazywało, że to tylko ulotna myśl, choć nie ma myśli bez całego mnie, mniej więcej, bo może być bez pewnych narządów i organów, a czucie bardziej bezpardonowo mówi o wszystkim, co jeszcze we mnie zostało i działa - że coś jest więcej, cały czas, i że daje sens i pokój wewnętrzny. Agatologia - podobkowska - po Grecie, znanej i nieznanej historii przecie. Ale mam też własną, z Maria i Andrzejem z annopolskiego domiszcza, co do siebie mówili "najdroższa Marysieńko i najukochańszy mój Andziusiu, przez życie całe małżeńskie".
"Jadąc z pielgrzymką do Ziemi Świętej w 1929, w Wiedniu wszystkie panie poszły na zakupy, a ja nie musiałam, tak wspaniale mnie mój Andziuś zapakował".
"Wcześniej była Emilia i Aleksander, którzy urodzili się w Romantyźmie, a żyli już w Pozytywiźmie. Prababcia ma zasługi dla polskiej literatury, wstawiła się skutecznie za (literacko ! - zaznaczam, bo współczesność pokręciła strasznie języki i zdrowy rozsądek) pozytywnym chudopachołkiem Aleksandrem Głowackim u jego teściów.
Inne dziadki poznali się w Ameryce, rodzice w Niemczech, ja z Grażyną na kościelnym podwórku, na sali katechetycznej. Najłatwiej ująć tajemnicę życia i miłości przez tkaninę rodzinną. Z pokolenia na pokolenie.
Jerzy Stuhr powtarza zdanie Stanisławskiego "kochaj sztukę w sobie, a nie siebie w sztuce". Jest coś więcej.

2.
To powiem do kamery, jeśli ekipa telewizyjna nie utknie w błocie:
- życie, zwłaszcza w rodzinie, jest zarządzaniem dobrem i sensem. Później możemy mówić o naszej kiepskiej ekonomii i polityce państwa. Jest coś więcej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz