piątek, 8 czerwca 2012

Dopokąd idę... notatki do filozofii poslkiej wspólczesności (9)

Nie wiem, jak zacząć. "Zacznij pan, kobito!"
Chyba skorzystam z podpowiedzi Wielkiego poety.
Podzieliłem się dzisiaj z całym światem "jakimś" tekstem z gazety internetowej. Wpisałem na Facebooku komentarz tej treści:
"A ja sobie a muzom opowiem, że choć nie jestem przedsiębiorcom, ani politykiem, na mnie anonim także doniósł "że jako przestępca nie mogę uczyć w szkole". Dobrze, że miałem niekaralność na sumieniu i w papierach. Szkoła też miała sporo anonimów przeciwko sobie. Takie są kulisy (cena) za Rzeczpospolitą Norwidowską. Dzisiaj podobno ich (anonimowego stronnictwa faryzeuszy) pomysłem jest wypisywanie dzieci z lekcji religii u Kapaona. Jaka jesteś Polsko, polska gmino i polska parafio 2012?" Wymaga rozwinięcia!

Instytucjonalne, rządowe, ministerialne, parlamentarne i nie-... pomieszanie w Polsce pojęć zaczęło się po Wielkiej Wojnie Światowej. Tego ustroju już nie ma, także większości jego instytucji. Ludzie pozostali jeszcze. I coś w kulturze.
Zorganizowano coraz bardziej wolne wybory, sprywatyzowano większość własności państwowej, czyli partyjno-niczyjej, napisano wiele książek i artykułów. O SFAŁSZOWANYCH POJĘCIACH się nadal nie mówi.

Już niektóre wymieniałem wprost i między liniami: (socjalistyczna) demokracja, (socjalistyczna) wolność, (socjalistyczny) humanizm, (internacjolistyczno-socjalistyczna) solidarność i dużo innych, "których już nie wiem, gdzie leży mieszkanie".
Rejestr musi zrobić każdy nas na swoim życiowym podwórku i naukowcy. "Jednostka zerem, jednostka niczym...". Masy były wszystkim, dyktatura proletariatu, chłopo-robotnicy, klasowe społeczeństwo (poza-klasowe właściwie). Dużo, dużo, dużo tego było. Całe nasze życie (1944-1989)!

Bez tej "litanii" i jej analizy będziemy się potykać o własne nogi (dobre intencje?) bardzo, bardzo długo. Właściwie w wieczność, dopóki jej nie przeprowadzimy. Taka anty-teza norwidowskiego "w wieczne zachwycenia". Diabelstwem zniewoleni? Bo kto inny jest nazwany "ojcem wszelkiego kłamstwa"? Komu jedynie zależy na odwróceniu pojęć - w Wszechświecie właściwie, bo każda wspólnota jest jakimś UNIWERSUM? A tak naprawdę jest jedna wspólnota, która świadomie i dobrowolnie przyjęła dar (ma wszystko) od Boga, który JEST Miłością.
Człowiek-osoba robi co najwyżej literówki, pojęcia zmienia "ów, co prawa rwie" (więc nieznośne mu dnie).

Zrozumiałem wreszcie, że nie opisują skrawów życia w jakiejś gminie, ale piszę notatki do filozofii (i teologi) polskiej współczesności. Ten post jest odcinkiem numer dziewięć (9).

Dzień, w którym znów zostałem oskarżony przed Sanhedrynem, że szarpię dzieci niewinne, przyniósł także:
- pytanie z ich strony "czy to prawda, że gdy oglądamy Harrego Pottera, to się jednoczymy/łączymy/obcujemy z diabłem?"
- pytanie rodziców "czy i jak można wypisywać dzieci/uczniów z [takiej] (lekcji) religii"?
- informacje o procesie czarownic w Stamford i Salem (może w poniedziałek/wtorek w trakcie zbierania materiału do katechezy następnej o "Bożym Ciele")

Moja podstawowa metoda mówi "notuj, co przynosi życie". Notuję posłusznie po kawałku, po każdym sygnale/znaku/wezwaniu ("Oto jestem, Panie") - obraz wyłania się sam.
Jaki jest tym razem?? Czy na pewno muszę opisywać/interpretowac go sam? Żeby dać kolejnemu (temu samemu) anonimowi okazję na donos: do kurii? sądu biskupiego? inkwizytora? prokuratora moralności dawnego systemu? właściciela taczek i gnoju?...
Nie napiszę. Rozumny pojmie, z tym drugim nie warto gadać po próżnicy. Ani wielkiej złości, ani małej nienawiści we mnie nie ujrzycie.

Wczoraj "Witryna Wiejska", ogólno-polska, nie gminno-parafialna, uporała się z obróbką materiału po spotkaniu z Prezydentem w Marózie. Można zobaczyć i usłyszeć Grażynę Dyrektora Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej stawiającej pytanie "Co to jest Ojczyzna" i czy "jesteśmy wielkim narodem, ale żadnym społeczeństwem" w obliczu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej "branej tęczą zachwytu od zarania dziejów".

Po-peerelowska pospolitość skrzeczy. Dopokąd (jeszcze) idę?

PS.1
A to inny mój komentarz, pod innym tekstem, ale jakoś współgra - "Każdy polityk, samorządowiec, duszpasterz itd ma ogromne możliwości czynienia dobra! Ministrze, wójcie, starosto, proboszczu, radna/y, dziekanie... każdy na ważnym stanowisku w jakiejś wspólnocie, za która odpowiadasz przed ludźmi i Bogiem! - ile razy zaprosiłeś/łaś do siebie do domu na herbatę, rozmowę...? Andrzej Madej mi robił podobny rachunek samorządowego/wójtowskiego sumienia. Pytał np. "czy zaprosiłem na kawę najbardziej zagubionego i najmniej znaczącego człowieka w gminie (budynku i szerzej)? "Po tym ich poznacie"!

PS.2
I jeszcze o skandalicznym postępowaniu naszej radnej. Podburza za plecami przeciwko nam, bojkotuje propozycję spotkań i rozmów, nie podejmuje inicjatywy w tak ważnej sprawie dla wspólnoty lokalnej, niszczy szkolną wspólnotę i gminę. Namawia do wywożenia na gnoju swoją dyrektorkę, że o katechecie nie wspomnę i oskarża wszystkich, którzy się z nią nie zgadzają o sianie nienawiści!! A sama jest jedynie nadajnikiem, nie słucha, nie rozmawia, komentarz dyrektorki cenzuruje i wyrzuca, że o katechecie nie wspomnę. Wyrzuca pewnie na kupę gnoju, gdzie nas wysyła oboje.
Tylko za pomocą swojego bloga i na swoim koncie na Facebooku mogę odnieść się do jej działań. Skandaliczne postępowanie samorządowca i wychowawcy! Szkoda, że tylko ja mam odwagę jej to powiedzieć wprost.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz