poniedziałek, 4 czerwca 2012

Katecheza_czwartego_czerwca, czyli filozofia polskiej współczesności...(5)

Jak my źle uczymy życia, nie ucząc prawdy o śmierci. Śmierć jest straszakiem przez większość życia. Nie musi. Najpierw jest się za młodym, żeby sobie zdawać sprawę, że w ogóle jest i czym. Potem w zamęcie młodości można się nią trapić, a nawet być nią zagrożonym z paru powodów. Także doświadczyć, w rodzinie, wśród znajomych, przyjaciół, sąsiadów, rówieśników. Wypadki chodzą po ludziach. Jak się uda przetrwać i ten okres, wpływa się na szerokiego przestwór oceanu. Od pewnego momentu jest więc nieźle, dostaje się czas, by dorosnąć w latach i mądrości.

I oto jestem już sześćdziesięciolatkiem. Dożyłem cudu, mogę się nawet cieszyć tym, że moje kości po śmierci mogą dokończyć mojej pracy za życia. Naprawdę cieszyć, a nie pocieszać. Bo naprawdę czas przychodzi, że cieszy mnie bardziej sens, zwłaszcza jeśli duży, niż wrażenia zmysłowe, parę kolejnych przeżyć. Ile można w końcu tych wrażeń kumulować? A jeśli nie przechodzą one w coś więcej, nie rodzą myślenia, nie stają się glebą sensu - to „pal je sześć” wreszcie miej odwagę powiedzieć. Nic ponad miarę, nawet leczenia nad-uporczywego.

No proszę, mam podpowiedź. Odpowiedź?! Przyszła z Facebooka, z Tbilisi, bo akurat jest rocznica śmierci wielkiego papieża Soboru Watykańskiego II, a tam też jest Ktoś, kto wspomina, obchodzi, ma żywą "pamięć i tożsamość" - "È un momento di gioia questo, un momento di gloria" - to ostatnie słowa na ziemi Jana XXIII, którego kocham jak ojca. Któremu naprawdę mógłbym się wyspowiadać, nawet bardziej niż śp. Janowi Twardowskiemu.

To było wczoraj, nocą, jako ciąg dalszy myślenia w rozmowie z Kubą w komentarzach.

******

A to już ranne przemycie oczu, duszy i mojego”ja” - Czasem poranna modlitwa może być spowiedzią, a raczej scrutinium. Trzeba być gotowym stanąć ze wszystkim, co jest w nas, cośmy zrobili i nabroili przez całe życie, przed takim trybunałem, by przeżyć wyrzuty sumienia lub jad oskarżeń bliźnich. Życie i śmierć. Na śmierć i życie. Kładę przed wami życie i śmierć...

Bardziej po Bożemu, ale także po ludzku napisał Norwid -
"... w tym życiu / nic straconego nie ma na jawie, ni w skryciu / … / i żadna łza, i żadna myśl, i chwila, i rok / nie przeszły, nie przepadły, ale idą wiecznie / … / albowiem krzyż jest życie już wiek dziewiętnasty / nowina! – którą przecie z najweselszym żalem / Maryje i Salome, trzy święte niewiasty / przyniosły były jeszcze – tam, do Jeruzalem!”

Jestem gotowy do każdej lustracji, choć nigdy nie jest to przyjemne. Są ludzie-mieszkańcy-współobywatele, którzy jak stan "tymiński", czyli stan bardzo polski, gromadzą teczki na bliźnich i jeżdżą po kraju z czarną aktówką.
Opisz - radzę każdemu (i sobie) - jak się zachować przed sądem Bożym i niby-ludzkim (ludzki prawdziwie jest inny).
W Bożym - najpierw jest wielbienie, pisanie na piasku. Pisanie na piasku dobrze jest zastosować także w drugim przypadku. Zresztą – zawsze. Kto nie rozumie tego skrótu myśli, niech poprosi mnie o korepetycje :-)

I oto, wielbienie, także w tym i każdym konkretnym przypadku, okazało się siłą, która świat zwycięża. Zwyciężyło mój marny poranek, po marnym śnie. Uwielbienie i miłosierdzie! „Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat, tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara”. Z Boga zrodzone? - to znaczy z miłości, z miłością. Wiara? - to praktycznie chyba właśnie uwielbienie i miłosierdzie. Wierzę w Boga, który jest Miłością? Więc wielbię i okazuję miłosierdzie, czyż nie!

Zacząłem od gotowości stanięcia w prawdzie, od spowiedzi, a dochodzę do sumarycznego testamentu katechety (też byłoby dobre na tytuł). Bywały już antycypacje cząstkowe - tom pierwszy: miłosierdzie, tom drugi - uwielbienie. Czy są jeszcze jakieś inne? Sprawdzajmy wspólnie. Podzielmy się wiedzą najwyższą o życiu i śmierci człowieka na ziemi.

Żaden sąd ziemski nie osiągnie poziomu miłosierdzia, bo nie jest od tego. A nawet jeśli będzie sprawiedliwy, to nigdy nie sięgnie uwielbienia, bo to zupełnie nie jego dziedzina, ani możliwości. To jest możliwe tylko dla OSOBY.

TU NASTĄPIŁ WYJAZD DO SZKOŁY - i zmiana pola mojego widzenia ;)

Kl.2
Robię to, co w domu, w modlitwie porannej (u+m). Chwila porannej modlitwy staje się często inspiracją, albo daje ducha na początek lekcji, albo na cały dzień (pracy).
Piszę -rysuję - na tablicy dwa słowa, na krzyż: uwielbienie i miłosierdzie. Łatwo także pokazać postawą człowieka, ręce wzniesione i rozkrzyżowane.

Jak się nauczyć wielbienia? Na przykład śpiewając pieśni uwielbienia, jak król Dawid psalmy.

A kiedy śpiewamy pieśni na mszy? Jest taki czas, że ksiądz nic nie mówi, my nie mówimy... msza święta, to także zarządzanie czasem i emocjami.

Dzisiaj jest rocznica wyborów-początków budowania demokracji w Polsce po komunizmie (PRL), który demokracją nie był (ideologowie partyjni nazwali ten okres demokracją socjalistyczną... był jeszcze ich inny wymysł - humanizm socjalistyczny... itd., stwarzali nową rzeczywistość – nieistniejącą, na to byli za słabi, a Boga wyrzucili z orbity).
U wielu rodaków pozostało na całe życie pomieszanie pojęć, wręcz niezdolność do (normalnego) realizmu. Bo wcześniej doświadczali przez długie lata, od szkoły, po pracę w socjalistycznych fabrykach, urzędach, uniwersytetach... „realizmu” marksistowskiego, materialistycznego bardzo, socjalistyczno-posłuszno-bezosobowo-partyjnego. 

Mało się zajmujemy (praktycznie? Teoretycznie?) próbą zrozumienia, jakie spustoszenie w mentalności pozostawił PRL. Jak i w innych krajach realnego socjalizmu (niby-komunizmu?), w tzw. Europie Środkowo-Wschodniej. To jest piękna i niezbędna praca do wykonania - dla zrozumieniem polskiej współczesności. Dla zrozumienia siebie w świecie, w którym bardzo realnie żyjemy.
Bez takiej pogłębionej analizy, sięgającej ontologii, socjologii, psychologii, pedagogiki, lingwistyki, sztuki... nie ma szans na normalność. W połowie Europy! Świata? Zatrzymano się, niestety, na poziomie ekonomii i doraźnej polityki. 
No i narodził się dobry temat rozważań Polaków w dniu 4 czerwca!!!

Są Wielcy Doktorzy Kościoła, to są pewnie i mali magistrowie kościoła, powinni nimi być np. katecheci. Chyba są :)

Kl.4
Wychowawca klasy 4 koryguje mój kurs dnia, podpowiadając, by jej klasa pod koniec katechezy wpisała swoje dziękczynienie na swoim blogu klasowym. Otwiera mi oczy. No tak, od czterech lat to jest także dzień kościelny! Więc pogłębiam spojrzenie
- Modlimy się, aby zrozumieć nasze dzisiejsze zadanie. Czym jest dziękczynienie? W czym jego źródła i głębia?

Temat – Nie ma dziękczynienia bez MYŚLENIA.
Notatka – Eucharystia (gr) = dziękczynienie. Bez myślenia nie jesteśmy homo sapiens = ludźmi współczesnymi z współczesnych.
4 czerwca 1989 – I Wolne Wybory po komunizmie (PRL)
4 czerwca 2008 kardynał Kazimierz Nycz wprowadził Dzień Dziękczynienia w swojej diecezji, który przeszedł na cały kościół w Polsce. Święto kościelne dogoniło święto państwowe (nie wolne od pracy w pocie swego czoła).

Klasa otwiera swojego bloga, wypisując siebie w szczerości i wolności.
Ja robię notatkę i daję podkład muzyczny. Jak to zawsze trzeba mieć pod ręką swój warsztat (katechetyczny). Jestem muzyką objawioną mnichowi na górze Athos i sytuacją w wieczne zachwycony. Aż żal wychodzić na przerwę. Gotów jestem unieść się z krzesłem nad ziemię, albo przynajmniej poryczeć. Łzy dziękczynienia? Byłoby fajnie, gdybyśmy dziś ryczeli wspólnie, z zachwytu nad życiem, nad istnieniem, nad metafizyką, w Polsce i na świecie (jezioro Ładoga) - póki trwa 4 czerwca 2012.

Na starej sali gimnastycznej, która stała się salą debat, mierzą się słowem i wzrokiem i myśleniem klasy gimnazjalne. Temat - „Szkoła uczy kreatywności i myślenia”. Pamiętajcie, że to jest zwykły dzień w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej.

Kl.0
Następna debata. Dyrektor pyta - „komu coś mówi data 4 czerwca”. Cztery osoby podniosły rękę.
Czemu nie utrwala się w ich pamięci wiedza o najnowszej historii Polski i gminy? Polski? - nie wiem. Gminy? - wiem! Bo nie tylko nie jest nauczana, ale jest wyklęta!!! Giniemy w małości, w małych wizjach(?) na karierę, pozycję, popularność... Zaprzepaszczamy wysiłek pedagogów i społeczników.
Najlepiej się pamięta, gdy fakty i wiedza wiążą się z emocjami. Nie ma emocji z tym związanych? Im bardziej dzisiejsi samorządowcy(?) wypierają się historii gminy, z tym większą siłą powróci z emocjami. Trzy moje apele o uczczenie 30-stej rocznicy 3 Maja 1981 w Strachówce, Solidarności RI, zignorowali, nie odpowiedział NIKT, ANI SŁOWEM!
Czyżby jakiś ośrodek w mózgu, odpowiedzialny za szacunek dla własnej historii 1980-1994 został u nich zniszczony, zdefektowane neuro-przekaźniki (kognitywistyka)?? Naprawdę nie rozumiem.

Tematem debaty tym razem jest kodeks karny – „Należy wprowadzić karę śmierci”.
Z laptopem na kolanach czuję się jak sprawozdawca parlamentarny!

Duch nas uwalnia z materii! Myślenie, akt wolny i akt woli - jakie to oczywiste. Nie trzeba w sporze teistów i ateistów (koncepcji i antykoncepcji) zaczynać od spraw kosmiczno-kosmologiczno-światopoglądowych. Trzeba zaczynać – według mnie – od realizmu!

Kl.3
Jadę po Ms Fortunę z projektu CEO „Praca z klasą”, na dworzec PKP w Łochowie. Ile myśli po drodze! Bo kiedyś też witałem gości, przybyszów, przyjezdnych w róznych sytuacjach jako przedstawiciel Strachówki. Najbardziej pamiętam witanie, jako gospodarz gminy, Pieszej Pielgrzymki Łomżyńskiej, na naszej północnej granicy. Witałem dobrym słowem, może chlebem i solą i dzielonym z nimi zachwytem idącym od tysiąca lat polskich dziejów. Następnego dnia, po nocnej we wsi gościnie, żegnałem, odprowadzając do granicy południowej.

Co to znaczy dzisiaj, być przedstawicielem gminy, jej reprezentantem, gospodarzem? (skoro nie odpowiadają nawet na ważne pytanie zasłużonego i każdego mieszkańca?)
Pamiętam także, co mówiłem przedstawicielom samorządów z całego kraju na spotkaniu w Sejmie, w Sali Kolumnowej, o oświacie gminnej i ile nadziei w tym było dla Polski!

Przetrwaliśmy koszmarne 16 lat (1994-2010). Znów szczycimy się oświatą przed całą Polską, z Prezydentem na czele! Przypadek? Czy logika dziejów i najnowszej historii gminy? Ziarno zostało zasiane! Jeśli nie obumrze, nie przynosi plonów.

Ciekawe, co się przypomni obecnym samorządowcom po dwudziestu latach?

Kl.3
„Prezes Zarządu CAL (Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej) dr. Bohdan Skrzypczak wnosi do zespołu intelektualny ferment, akademicką atmosferę i wizje!” - przepisałem ze strony stowarzyszenia. Doktor Skrzypczak jest promotorem pracy magisterskiej Ms Anny Fortuna.

Kl.1
Z ekranu rysują Kościół Dziękczynienia (Opatrzności Bożej) – może któreś z nich zostanie kiedyś architektem?

Kl.6
Dzień 4 czerwca jest wielkim skrótowym ujęciem polskiej historii.
Dzień Dziękczynienia to i 3 Maja 1791, i 4 czerwca 1989, a dla nas również 3 Maja 1981 i Solidarność RI... to pełna „Pamięć i tożsamość”(JPII) Polaków w Polsce i w gminie Strachówka. Jesteśmy może wielkim narodem i ciągle żadnym społeczeństwem (2x4 osoby wiedziały o co chodzi we współczesnej wiedzy o Polsce na sali gimnastycznej, w dwóch turach debaty oxfordzkiej!)

Kl.5
Cóż dodać, o co się modlić, co powtórzyć, zaśpiewać, narysować w dniu 4 czerwca 2012 roku?

PS.
Za co dzisiaj dziękuję Rosji? - za klasztor na jeziorze Ładoga, za Tołstoja, Dostojewskiego, Czechowa, Czajkowskiego, za kulturę, duszę, stepy, przyrodę Syberii...
Za co chcę podziękować Niemcom? Za Tomasza Manna, za literaturę, filozofów, kompozytorów, Benedykta XVI...
Za co Żydom? Boże Wielki! - za cały Stary Testament, za Jezusa z Nazaretu, Maryję, Józefa, Apostołów...

Za co dziękować w dniu dziękczynienia? Za wolną Ojczyznę, za wolność samą, za wolną wolę, za osobę duchową, nieprzebadaną żadnym materialnym i materialistycznym instrumentem, ani teorią...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz