niedziela, 17 czerwca 2012

Co nam mówi "siewca nienawiści"?


Opatrzono mnie tym na opak rolniczo-ewangelicznym epitetem w trakcie kampanii wyborczej do wyborów samorządowych 2010. W jego wyniku zabraniano mi udziału w debatach publicznych, a nawet uciszono mojego bloga poprzez atak hakera. To nie były jednak ostatnie, ani najgorsze konsekwencje. Najgorszą jest kopia tzw. negacjonizmu. Negacjonizm wziął się w "kulturze" światowej i znalazł usankcjonowanie w prawie w związku z ludobójstwem, konkretnie z zagładą Żydów i innych więźniów Oświęcimia, a właściwie obozu, "Das Konzentrationslager Auschwitz-Birkenau".

Negacjoniści mówią „nie było komór gazowych do przemysłowego zabijania ludzi”, nie było masowego zabijania, nie było tam ludobójstwa. Takie twierdzenie jest dziś ścigane i karane przez prawo.

Negacjoniści w mojej gminie mówią „nie było Kapaona w historii najnowszej gminy Strachówka”, nie było właściwie powstania (narodowego) Solidarności RI z 3 Maja 1981 roku.
Za to, że prezentuję postawę racjonalnego realisty, świadka realnych i ogromnie ważnych wydarzeń w życiu wspólnoty lokalnej mieszkającej na tym terenie i chcę o nich nieustannie mówić (upominać się) opatrzono mnie epitetem „siewcy nienawiści”. Pokażcie JAK ja sieję nienawiść (a może na innym/własnym przykładzie)? Nikt nie spróbował tej mojej historycznej roli wykazać, udowodnić, Broń Boże porozmawiać w otwartej rozmowie, ot wymyślił i podrzucił słowa, słowa, słowa!?

Nie to, że ktoś wymyśla we własnym i konkretnym interesie wyborczym taki epitet, jest warte roztrząsania i namysłu. Brudna gra wyborcza była, jest i pewnie zawsze będzie. Trzeba namysłu nad mechanizmem funkcjonowania tego typu pomówień (i podobnych: zły gospodarz, zły organizator, leniwy nauczyciel... wobec dyrektora sławnej już RzN). A przede wszystkim - nad funkcjonowaniem tego mechanizmu w naszej wspólnocie lokalnej.
„Powiedział głupi w sercu swoim”, to albo tamto. Niech mówi. A jednak w naszej gminie ma to efekt prawie porażający. Wszyscy wobec anonimowego autora i nieanonimowych powtarzaczy umilkli. Widać, że autor i powtarzacze mają w gminie (szkole i parafii) ogromny wpływ. Nad tym warto, trzeba! pomyśleć, jeśli sami chcemy żyć w wolności i do wolności wychować nasze dzieci!
Jak to możliwe, że w jakiejś polskiej gminie 2012, ludzie nadal się boją mówić (myśleć?)?! Milczą, jak zaklęci, starzy i młodzi, rolnicy, nauczyciele i urzędnicy.

Trzy osoby odzywają się w naszej przestrzeni publicznej pod swoim imieniem i obliczem – ja, Grażyna i Emila (wybaczcie taką kolejność). Jest oczywiście także nauczycielka, radna, prezes stowarzyszenia - bardzo od jakiegoś czasu aktywna w Internecie – ale ona jest tylko „nadawcą”, nie przyjmuje formy otwartej rozmowy, spotkania, dyskusji, blokuje wpisy komentarzy (nadaremno wiele razy wpraszałem się na spotkanie dyskusyjne w jej stowarzyszeniu, na komisje lub sesje Rady Gminy, by nie wnosić zbędnych tematów i kłótni na posiedzenia Rady Pedagogicznej, pisałem maile, wpisywałem komentarze). Ale dobrze, że pisze, może kiedyś dojrzy potrzebę dialogu.

Trudno zbudować społeczeństwo obywatelskie z trzech osób, w trzy osoby. Chociaż! - Boh ljubit trojcu! To jest pociecha i postęp. Przecież na przełomie 1980/81 przyjechałem na teren gminy sam. Nie skoczyłem wprawdzie przez płot, tylko przez granicę (europejsko-polską, pokoleniową, ustrojową, miejsko-wiejską, klasową...? :-)

Dlaczego milczą inni? Jaką porażającą, zatruwającą siłę oddziaływania mają anonimowi autor, autorzy i powtarzacze! Ja też przez nich stałem się częściowym negacjonistą – nie chce mi się żyć w takim świecie.
Jeśli ktoś brwi uniesie dziwiąc się, że aż tak, to ja się zdziwię, że on się dziwi. Czyż aż tak otłuściły się serca Wasze, że nie możecie tego pojąć?
U mnie, w moim życiu, nie chodziło o gry wyborcze i własną karierę. Historia, Opatrzność Boża dyktowała mi, co mam robić. W PRL – nienawidzić fałszu i szukać źródeł nieskażonych (filozofia chrześcijańska, Jan Paweł II, Taize), Solidarność, katecheza w parafii św. Jana Kantego, świętego Józefa i Miłosierdzia Bożego w Legionowie, I Kadencja Samorządu w Polsce i znów katecheza, tym razem w szkole, najpierw bez imienia, a teraz już z imieniem Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
W dobrych zawodach udział wziąłem. O wiarę rozumną, o wolność, o godność. Człowiekowi chciałem przywrócić duszę, a światu ducha. Nie chcę laurów dla siebie, chcę PRAWDY.

Gdyby autorowi i powtarzaczom "siewcy nienawiści" zamierzenie w pełni się udało, znaczyłoby, ni mniej ni więcej, że w dowolnym miejscu na ziemi ktoś może zmieniać tożsamość osobom i społecznościom i zmieniać treść pojęć. Ktoś? Tylko jeden nazwany jest w Biblii ojcem wszelkiego kłamstwa, a poeta mówi o nim "ten, co prawa rwie". Nie można dwom panom służyć.

Tak niewiele trzeba, byśmy żyli prawdą i normalnością w Strachówce. Byśmy zasmakowali prawdziwej WOLNOŚCI. Zostawmy tym, którzy tego chcą, możliwość używania epitetu "siewca nienawiści" (teraz w swojej radosnej twórczości miłosnej?-mowy dorzuca/ją "kat") - nikt nie może narzucić drugiemu człowiekowi rozumienia rzeczywistości i zabrać wolności wypowiedzi. Trzeba tylko na stronie gminy umieścić artykuł o faktach z najnowszej historii (30, 50 lat?), a na największych oficjalnych uroczystościach w gminie i w parafii, mających znaczenie dla gminnej pamięci i tożsamości, wśród zaproszonych gości honorowych zauważać obecność założyciela Solidarności RI i wójta I Kadencji - nie dla niego/mnie, ale dla szacunku dla (własnej) historii i podmiotowości społeczności lokalnej w pewnej polskiej gminie.

PS.
Cały tekst można zaśpiewać na melodię "Ludu mój, ludu"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz