piątek, 21 września 2012

O normalności


"abyście postępowali w sposób godny powołania,
 jakim zostaliście wezwani, 
 z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, 
znosząc siebie nawzajem w miłości. 
Usiłujcie zachować jedność Ducha 
dzięki więzi, jaką jest pokój"
List św.P.Ap. do Efezjan, Strachowian itd ;-)

Może "Teologia normalności" byłoby lepszym tytułem? Ale wtedy filozofia może by się obraziła. No to może "Naturalna norma normalności absolutnie zdrowo-rozsądkowej"?

A było i działo się tak - 21 września, kościół świętego Antoniego, parafia WNMP w Strachówce, godz. 7.30:

Wchodzę do kościoła, by po prostu "być". Istnieć, zabrzmi zbyt filozoficznie. Być - po prostu, Ktoś wszystko inne za ciebie tu zrobi. To, co najważniejsze. Ty możesz - jeśli zechcesz - dorzucić cząstkę od siebie, a najlepiej cząstkę siebie.

Dzisiaj msza jest zamówiona przez DyrKa w związku z Tygodniem Wychowania. Wychowujemy? Wychowujmy. Zamówienie "intencji" jest naszym działaniem. Włączeniem się w dzieło zainicjowane przez polskich biskupów. Nie jesteśmy bezdusznymi kołkami w płocie, usłyszeliśmy, czujemy, rozumiemy, działamy na miarę tego zrozumienia i możliwości.

Minuta przed mszą, uświadamiam sobie, że jesteśmy tutaj - Ania i ja - prosto z Konferencji-Sejmu Społeczników, Bojowników i Ekspertów "Rzeczpospolitej Lokalnej". Że przychodzimy wprost z poziomu krajowego na poziom lokalny. I uniwersalny zarazem. Na poziom wieczności.
Czuję zarazem, że jestem u siebie, że dobrze mi tutaj być. Nie zawsze to czuję. Dzisiaj - tak. Nie ma na mszy "szkolnej" porannej w Tygodniu Wychowania spojrzeń nieprzejednanych wpatrzonych w każdy mój krok, bym się zachwiał lub najlepiej upadł.
Podchodzę do pulpitu, by śpiewać chwałę Bożą. Basia podchodzi, by ją czytać. A potem by Ją prosić i wstawiać się za nami i naszymi sprawami. Jakie to naturalne! Normalne! Jesteśmy u siebie.

Normalność odzyskana. Utrwalić ją, uświęcić i spowszechnieć zarazem by się zdało. I - mam nadzieję - już nie ma od tego odwrotu. Wszystko, co dobrego już się stało i stanie, będzie umocnione w czasie Roku Wiary. Nie może być innej logiki. Nie ma. Normalność naturalności i naturalność normalności wraca pod dachy domów i świątyń Polaków. Nie wszędzie i nie zaraz. Ale wszędzie tam, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tak się dzieje.

Dzisiaj jest  - tak po za tym, w kalendarzu kościelnym -  świętego Mateusza, Apostoła i ewangelisty. Uświadamiam sobie, że Apostołowie opowiadali o tym, co widzieli, słyszeli, czego dotykali i co zrozumieli, bo przecież nie jest tajemnica, że wszystkiego to i oni, naoczni świadkowie, nie zrozumieli. Zostawili coś dla nas :-)

Chrześcijaństwo nie jest spekulacją. Ja, w dwudziestym pierwszym wieku, z całą jego mądrością, wiedzą, nauką, technologią itd. także przekazuję to, co widzę, słyszę, czego dotykam, co rozumiem. Z całą ograniczonością mojego rozumu, wiary, osobowości itd. muszę uczciwie powiedzieć, że jest tego wiele (straszne mnóstwo). Głoszę więc - TAK JAK APOSTOŁOWIE - BOGA ŻYWEGO, nie, spekulacje filozoficzno-teologiczne, choć od nich nie stronię.

Normalność, naturalność, empiria, wręcz naturalizm. Żartobliwie, a może jednak tylko pół-żartem pół-serio, powiem, że my w Rzeczpospolitej Norwidowskiej osiągnęliśmy już niezły poziom normalności, stając się pierwocinami "Inteligentnego Mazowsza" :-)

"Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników."

Ale czyż nie my wszyscy do tego zostaliśmy stworzeni i powołani? Abyśmy na własność posiedli ziemię - ... צידה כי בעוד שלשת ימים אתם עברים את הירדן הזה לבוא... - także intelektualnie-duchowo?

A po mszy, a raczej na zakończenie liturgii rozumianej jako źródło i szczyt stwarzania, zostaliśmy zaproszeni do wspólnego zdjęcia pod pomnikiem Jana Pawła Wychowawcy, patrzącego u nas tęsknie zawsze i z radością w stronę krainy jego kulturowych umiłowań, czyli tam, gdzie począł się "jeden z największych chrześcijańskich myślicieli Europy" (dzisiaj teren agroturystycznej "Aksamitki" :-)

Skoro liturgia "przyjmuje, integruje i uświęca elementy stworzenia i kultury ludzkiej, nadając im godność znaków łaski, nowego stworzenia w Jezusie Chrystusie", to...
- jak nie uwiecznić piękna tego wydarzenia?
- jak się jeszcze lepiej nie zintegrować?
- może nigdy więcej nie zbierzemy się w tym miejscu uświęceni łaską zjednoczenia w Eucharystii
- skoro nawet w czytanych dziś tekstach usłyszeliśmy dwa razy słowo "nauczyciel"
- a do tego nasz Nauczyciel wprost nam powiedział "Idźcie i starajcie się [to wszystko] zrozumieć"
- tego wymaga od nas normalność

Jaka była intencja mszy świętej? Jak skutkuje intencjonalność w religii? Bo intencjonalność wychowania znaczy tyle, "że wychowawca jest świadomy celów, jakie pragnie realizować w wyniku planowo organizowanej działalności wychowawczej" (na poziomie studenckiego bryku). Na poziomie pedagoga szkolnego to "Cx ___________-> sytuacja 1- n __________->Ex".

A w naszym zwykłym życiu szkolno-zawodowym w RzN?
Msza została zamówiona! Msza została odprawiona. Odprawiliśmy (zbiorowo) mszę świętą pod przewodnictwem kapłana (księdza proboszcza Mieczysława". Takie rozumienie liturgii mszy świętej zachwyciło mnie na początku pracy katechetycznej, przyszło wprost z dokumentów Soboru Watykańskiego II (Konstytucja o liturgii świętej, nr.42).

Tym (jego) językiem zawsze chciałem prowadzić katechezy, tym językiem przemówił nasz (pomysł i red. jk - 'katecheta z Legionowa' a dzisiaj ze Strachówki) list do papieża -  
"Wyrośliśmy w parafii i z życia parafii, która jest przecież cząstką Kościoła Powszechnego, czerpiemy natchnienia do działania. Tutaj spotykamy się na cotygodniowej modlitwie, tu w niedzielę jednoczymy się w zbiorowym odprawianiu mszy świętej, tu spotykamy się na katechizacji, tutaj na początku września w Noc Czuwania dziękujemy za wakacje i rozpoczynamy nowy rok nauki, tutaj także łączymy modlitwę i zabawę przy okazji tradycyjnych ''Andrzejek'', czy ''Sylwestra'', tutaj duża część naszej grupy otrzymała Ducha Świętego w sakramencie bierzmowania, aby się stać dojrzałymi uczniami Jezusa Chrystusa".

To jeszcze "idźmy i starajmy się zrozumieć" i to :

"Pomoc w uporządkowaniu znaczeń terminu "wychowanie" mogą stanowić dwie równoważne formuły, które proponuję na zakończenie:

xRy ("x wychowuje y") / yRx ("y jest wychowywany przez x")

Występują w nich trzy zmienne:
"x" ("wychowujący"),
"y" ("wychowywany")
i "R" (relacja między x a y).
...
"R" jako "proces" może być rozumiane jako:
- rozwój;
- samorealizacja;
- wzrost samoświadomości;
- całokształt procesów.

Jako cecha tak pojętego "R" występuje "naturalność" !!!

PS.
Nie chcę nadmiernie żonglować skojarzeniami, ale czasem nie chcę, ale muszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz