piątek, 14 września 2012

Teoria innej mnogości? Pietre Semipreziosa? Prolegomena do fenomenologii bytu osobowego?


Moja teoria mnogości? Proszę bardzo:

- radość z każdego nowego kontaktu na Facebooku, bo ktoś ciekawy albo ważny
- przyjaciel przyśle swoją książkę do serdecznego przeczytania
- są karteczki do przepisania, dzisiaj o ostatnim pierwszym piątku
- a także nawet notatki w komórce (cóż życzyć dzieciom na początku życia?)
- bo ciągle chce mi się stawiać pytanie o stosunek do własnej śmierci i z radosną ciekawością odpowiadać
- bo chcę się podzielić nadesłaną i wypełnioną ankietą ISKK
- bo tyle się może dziś wydarzyć nieoczekiwanego
- bylem tylko Ducha utrzymał
......
- byle mi nic Ducha nie zabrało/zgasiło

O Pierwszym(ch) Piątku(ach)

Ksiądz ogłosił/przypomniał o najbliższym I Piatku Miesiąca i w ogóle o ich znaczeniu na mszach niedzielnych 2 września. Katecheta usłyszał, bo było szczególnie adresowane do uczniów lasy trzeciej "po-komunijnych". Mam z nimi lekcje, więc to mój obowiązek.

Na lekcji starałem się wywiązać z obowiązku, pozostał ślad na stronie szkoły "potem chciałem coś szybko z Internetu ściągnąć i przynieść o Pierwszych Piątkach Miesiąca, bo jutro, ale nie tak łatwo znaleźć. Zostało mi poprzestać na słowie i modlitwie w tej intencji. Ciekawe, ile/ilu ich przyjdzie?"

Oczywiste, że miałem od zawsze, albo od zaraz, od 'teraz' ogłoszenia zamiar uczestniczyć w piątku najlepiej jak mogę.
Po pierwsze, obietnice dla Małgorzaty Marii Alacoque są dla wszystkich. Ja, moje rodzeństwo i pokolenie było w nie wdrażane od początku naszego religijnego wychowania i pewnie z nich skorzystało.

Dzisiaj, kiedy do nich zajrzałem (obietnic), zdziwiłem się, że aż tak są w moim duchu dzisiejszym, bo z dzieciństwa pozostało mi jedno "obietnica: nie umrzesz w grzechu". Dzisiaj dużo bardziej atrakcyjna wydaje mi się "świętymi będziecie". Nie - akcent na (dobrą) śmierć, ale - na (dobre) życie i realną - ku temu - pomoc.

Wziąłem ze sobą coś do czytania, bo nie da się przewidzieć, czy duch będzie ochoczo fruwał pod sufitem przez godzinę, czy trzeba będzie mu pomóc. Wpadł mi w ręce "Catholicism -The Story of Catholic Christianity"(O'Collins, Farrugia), nabytek z kampusu University of Kent, Canterbury - z tych radosnych czasów, gdy chciało mi się jeszcze gdzieś jeździć i coś poznawać, dopóki mi tego całkowicie nie wybiła z głowy moja tzw. wspólnota lokalna (wypowiedziami lub milczeniem swoich prominentnych przedstawicieli).

Otworzyłem na chybił trafił i wzrok mój padł na akapit "Pierwsze dziesięciolecia chrześcijańskiej historii cechuje 'fundamentalne' napięcie pomiędzy założycielskim Kościołem Jerozolimskim - wspólnotą zachowującą nakazy Tory, a wizją wolną od Tory - reprezentowaną przez św. Pawła i innych"... i że do lat 60-tych chrześcijan było nie więcej niż trzy tysiące (pomimo nazbyt optymistycznych rachub św. Łukasza, znanych z Dz.Ap. "I przyłączyło się owego dnia około trzech tysięcy dusz... [wkrótce potem] liczba mężczyzn dosięgała około pięciu tysięcy").

W takich okolicznościach zapisałem sobie:
Czy parafia to tylko komfort, bo tu najbliżej do sakramentów, pochówku bliskich, adoracji Najświętszego Sakramentu itd., czy może jest czymś więcej?

Po pierwsze, parafia to nie dogmat i oby nigdy dogmatem się nie stała!

Według mnie "to coś więcej" znaczy, że jest to jakaś egzemplifikacja Jednego Powszechnego Świętego i Apostolskiego Kościoła. Jako taka, jest podstawowym doświadczeniem wspólnoty wiary (wierzących) i - jako taka - staje się punktem zaczepienia dla miłości intelektualnej ludzi w niej zorganizowanych.

Tu, tak jak właśnie teraz: 7 września 2012, godz. 15.15, mogę być, wejść do jej świątyni (sakralnej budowli), usiąść, pomodlić się, pomyśleć, zanotować. Tu jestem z podobnymi sobie wyznawcami, pielgrzymami po ziemi do Wieczności. Tu realizuje się (aktualizuje) lepsza, wyższa cząstka mojej natury społecznej (gatunkowej, metafizycznej), czyli staję w pełni homo sapiens i homo socialis wychylając się ku najwyższym powołaniom jednostki i Ludzkości (głód transcendencji i świętości?).

Siedzimy sobie w kościele pw. św. Antoniego w parafii pw. WNMP jak kameduli (wigerscy, bielańscy, bieniszewscy i wszystkich czasów), BĘDĄC SOBĄ, uwolnieni od publiczności i innej wścibskości, tak jak kiedyś także w Młynku i innych miejscach grupowej medytacji. Mówimy jakby z uśmiechem, bez słów - "dziej się historio, dziej się czasie zbawienia", bo sam czas kosmiczny cóż nas teraz obchodzi? Bozony Higgsa, boskie cząstki materii-energii jasnej i ciemnej strony tego świata...? Homo sum! Mam przed oczami ikonę "Ecce Homo"?!

Kończy się godzina czuwania, dumania, zaczyna się msza, a po niej krótka adoracja - wszystko zasługuje na trochę refleksji.

Znaczenie intencjonalności w religii? Akt wynagradzający - a sama obecność? trwanie przed Nim? zjednoczenie jakieś, w pewien sposób? ... po co więc coś jeszcze? Intencja nowa? na nowo wskrzeszana? Co to wnosi, dodaje?

I tak myślę sobie, trzeba spytać w szkole, bo moich tu dziś nie ma, ale przeczuwam ich zniechęcenia, za długo - zważywszy wszystko razem (trzy w jednym), więc muszę im podpowiedzieć, że mogą sobie wybierać i wziąć coś z tego (z tej oferty świętości). Deklaracja o wolności religijnej "DIGNITATIS HUMANAE" powinna i w tym przypadku mieć zastosowanie, ale przede wszystkim styl i duch myślenia soborowego!! podstawy współczesnej kultury, cywilizacji, wychowania - po to Duch Święty dał go kościołowi 50 lat temu?

Ankieta ISKK

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!!
Chcielibyśmy przedstawić Państwu ankietę pt. Chrześcijańskie oczekiwania wobec kształtu Europy i jednocześnie zaprosić do jej wypełnienia. Ankieta dotyczy tematyki wolności wyznania, miejsca wiary katolickiej wobec innych religii, obecnego stanu Europy z wpływem na rozwój Polski etc. Serdecznie zapraszamy do wypełnienia i z góry dziękujemy za poświęcony czas i chęci. Zachęcamy do dzielenia się z nami uwagami na temat naszych badań. Z Panem Bogiem! - koordynator badania”

W jednym z punktów (czy na podstawie Pana/Pani obserwacji od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej dostrzega Pan/Pani pozytywne/negatywne skutki dla rozwoju Polski w obszarze...) - znajdziemy prośbę, by dopisać własne propozycje do obszarów możliwych współzależności Polski i Europy. Ja widzę np. takie:
- poczucia wewnętrznej wolności (uwolnienie z "gminności" na rzecz uniwersalności)
- samoświadomość Polaka-Europejczyka
- bliskości (więzi) z przedstawicielami innych narodów, vide: wizyta patriarchy Cyryla I
- otwartości na innych, właśnie z ich innością ("inność" jako możliwy dar)
- perspektywa współpracy na nowych obszarach (katechetycznym, wychowania...), vide: "Europejska świadomość w szkołach" (nasz wspólny 5 szkołom z pięciu krajów projekt Sokrates-Comenius)

Ciekawe, że formularz ankiety podaje wśród możliwości samookreślenia "grupa społeczno-zawodowa (inteligencja, urzędnicy)" - co według moich obserwacji nie zostało jeszcze odrestaurowane w mojej grupie społeczno-zawodowej. Inteligencją trzeba chcieć być! -ale to kłopotliwe, bo pociąga za sobą konieczność publicznego zabierania głosu w sprawach publicznych.

PS. 1
To moje pisanie na blogu to autoprezentacja (manifestacja, objawienie) jakiegoś konkretnego życia (ożywionej, myślącej materii? Bytu?) ze szczególnym uwzględnieniem sposobu doświadczania, a więc samego przeżywania"(AP o fil. Kar.Woj.). I cóż, że mojego! "The truth most meaningful to us is personal".
Ani forma, ani treść poszczególnego postu nie jest tak ważna, jak CAŁOŚĆ. "Who I am as a person is expressed in and through what I do; in turn, what I do fashions or shapes who I am" (TD, OSFS) – podobne sformułowania można znaleźć zarówno u Romana Ingardena jak i u Karola Wojtyły. „Hence, for the pope unemployment is more an anthropological problem than a financial one...” - a ja z tych samych powodów czepiam się swojej tzw. wspólnoty lokalnej, a nawet "Inteligentnego Mazowsza".

PS.2
Dam już sobie spokój (wam?) i więcej punktów nie rozwinę. A prawie w każdym z zasygnalizowanych coś się wydarzyło! Także WIELKIE RZECZY. Niektóre wskoczyły na Fb. Inne? Może opowiem jutro, kiedyś, może tu, może tam? Prawda jest! Prawda się nie ukrywa!

PS.3
Zdjęcie Pietre Semipreziosa z Monte Cassino?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz