czwartek, 6 września 2012

Obiektywność? Było sobie życie


Żyjemy, żyjemy,  żyjemy - czujemy się i jesteśmy sobą, czyli jakąś subiektywnością, aż tu nagle, odkrywamy, że jesteśmy już cali faktem obiektywnym. Bo to, co myśleliśmy, czego szukaliśmy, za czym podążaliśmy, już się ucieleśniło.

Tak dotknąłem siebie samego wczoraj na blogu. Nie z zamysłów jakichś, ale w biegu, wykonując zadanie.
W trakcie tworzenia posta, czyli zapisywania jak to "wczoraj" leciało,  musiałem w którymś akapicie cofnąć się do początków (katechezy i nie tylko).

I oto (mi) wyszło, że:
- było 18 lat (lub więcej)  dochodzenia do czegoś, czego zapis mimowolny pozostaje w "Wierszykach" wydaje się, że bardzo wyrazisty, choć tego nigdy nie stwierdzi ten, który je spisał
- WIĘC JEST OBRAZ, ŚWIADECTWO, ZAŚWIADCZENIE, Z CZYM PRZYBYŁEM/LIŚMY DO STRACHÓWKI W 1989
- potem jest 18 lat sprzeciwu (od 1994 zinstytucjonalizowanego), zanegowania, odrzucenia mnie i tego, co spisane w "Wierszykach", odrzucenie PROGRAMU, który tam się spisał plus prób JEGO realizacji (1990-94)

To wcale nie jest sprawa polityczna. To sprawa filozoficzno-teologiczna. Było sobie życie. Jest jeszcze.

Całą noc lub pół, nikt nie mierzył, śniły mi się obawy, lęk, strach - z czym jadę do klas, jak sobie poradzę w zawsze nowej sytuacji, do 30 lat. Przychodzi posłaniec radosnej nowiny do. Przychodzi Królestwo Boże na salę katechetyczną i. To musi rodzić obawy, strach i radość i koszty.
I całą, lub pół, nocy śpiewa się we mnie refren, zwrotka z "Nigdy z królami nie będziem w aliansach", więc chyba chce ze mną pójść do szkoły i być śpiewana?!

Zapakowałem do torby trochę gadżetów (...) tak robię od 30 lat... muszę mieć artefakty. Bo ja nie potrafię iść do szkoły, na sale, do klas, żeby czegoś uczyć. Od 30 lat idę, żeby z nimi być. Jeśli to moje bycie staje się byciem z Bogiem we wspólnocie, to jest to. Wszyscy się pchamy Jezusowi na kolana, niech nas Apostołowie, wizytatorzy-kurialiści, zwierzchnicy wszelacy, nie przepędzają, proszę. Niech pozwolą dokończyć tę robotę, albo dadzą mi rentę za niesprawność.

Potem było siedem lekcji religii. Co się dało, zapisałem. Będzie na stronie szkoły z krótkim słwoem wprowadzenia:
"Rok temu zacząłem, z konieczności, publikować na szkolnej stronie internetowej notatki (zapiski) po katechezach. Była to próba zobiektywizowania (i zaproszenie do obiektywizacji) konfliktowych spraw wokół I Komunii w ówczesnej klasie 2-giej.
Dzisiaj, w nowym roku szkolnym 2012/13 – i nowego wyzwania 1-szo komunijnego i nie tylko - potrzeba obiektywizacji się nie umniejszyła. To sprawa naszego życia i śmierci we wspólnocie lokalnej (szkoła, parafia, gmina). Więc kontynuuję tę praktykę jawności od pierwszego przepracowanego (w pełni) dnia. Ja nie z soli, ani z roli. Znam owce swoje i swoje słabości i moc, co z Wysoka. Fides et ratio."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz