środa, 25 kwietnia 2012

Scenariusz świętości dookoła i w nas

1. Luwr sala malarstwa włoskiego XV/XVI w, jakbym był w ramach, pejzażach, między obiektami?
2. W prefekturze Macon, Tours - przedłużenie wizy i przesłuchanie (mlle Destouche, Michel)
3. Autostop Hede-Taize, kierowca pyta o Walezę
4. W bibliotece szkoły językowej dla obcokrajowców pani pożycza i zostawia mi w schowku gazety, które jej w przerwie na lunch odnoszę (wie, że trafił jej się wyjątkowy czytelnik/student, ma zaufanie)
5. W TV Francuskiej pokazują zdjęcia satelitarne Armii Czerwonej pod granicami z Polską, analizują możliwość wejścia
6. Nagłe zniknięcie Roberta (do Kanady) - "Il est parti", je pars
7. Walka duchowa na - rozstaju - tu albo tu
8. Przejazd przez Niemcy, epizody drogi (Wv do Berlina Zachodniego, student wracał z Maroka)
9. Berlin - Adam, zakupy, prezenty, butelka wina (2l) szynka..., PKP - granica-budzę się-pokój wewnętrzny
10. Boże Narodzenie w Legionowie
11. Annopol, Sylwester z Wieśkiem i rozmowa pod gwiazdami
12. Wywiady u okolicznych księży proboszczów, decyzja o zakładaniu Solidarności, służba historii narodu, własnoręczne plakaty-ogłoszenia, itd. reszta w notatkach "Ziarno Solidarności" (między ziarnem Solidarności a siewcą nienawiści)

Tych punktów dwanaście wczoraj było mi podyktowane, wieczorem, późno po poście. A dzisiaj jest rano i usiądę jeszcze na chwilę. Siły zbiorę przed wyjazdem. Oczy zamknę. Mantrę - może - powtórzę. Choć parę razy, żeby ją, Jego, Całość zobaczyć. Dajcie mi choć chwilę.

I oto znalazłem się w klasie trzeciej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Modlitwa jest początkiem Lekcji? Wszystkiego? Świata?
A praca z samym sobą i nad sobą jest początkiem modlitwy. Skąd jest ta moc, która potrafi zapanować nad sobą samym? Wolna wola, moje najgłębsze „ja”. Zadanie kognitywne zadał mi także z samego rana Adam Cedro, na stronie norwidiana.blogspot. (A popołudniu podminował mnie kolejnym ładunkiem wybuchowym – o nieskończoności)

W modlitwie nie jest ważna postawa, pozycja itd. To, co zewnętrzne, cielesna, materialne - ma tylko służyć, pomóc. Temat - nie ma wiary bez myślenia. Dlatego każda modlitwa, a nie ma jej bez działania Ducha Świętego, Ducha Dobrego, Ducha Dobra w nas - jest zaproszeniem do myślenia i może być naszą największą przygodą, tak jak w życiu bł.bł. Hiacynty, Franka, Łucji i siostry Faustyny. Zawsze jest wydarzeniem (miejscem) świętości.
A tu nagle ktoś kwiczy na lekcji. Kazałem im stanąć obok ściany, albo z nosem w tablicy, bo w ławkach siedzą uczniowie, stworzeni na obraz i podobieństwo... Kiedy zapisuję na tablicy świętego Augustyna nie mam lat 60. Mam wtedy tyle lat akurat, jak wtedy gdy odkrywałem najważniejsze sprawy swojego życia i swojej wiary rozumnej. Ubrany zostałem na zawsze w tamte lata, w tamto ubranie, zachowanie, lekkość kroku, śpiew duszy i ciała.  A reszta też może we mnie kwiczy?

Dlaczego w sobie mogę odkryć Pana Boga? - prawda, że w sam raz pytanie dla klasy trzeciej.

Oni szukają w sobie odpowiedzi, a po gminnych drogach jeździ równiarka, także z tyłu szkoły. Tuż-tuż za oknem, podczas naszej religii. Równiarka drogowa to duża maszyna. Będzie gmina piękna przejezdna z jednej strony na drugą. Oby w ślad poszły także inne środki komunikacji - wszystkie telefony, kable, inter-nety. No, ale do dobrej komunikacji międzyludzkiej najważniejszy jest otwarty człowiek. Dzisiaj łatwiej porozumieć się nam z Ameryką, niż z niektórymi mieszkańcami. Sprawdźcie np. na Facebooku. Grażyna pisze do Lucy po polsku, Lucy odpowiada po angielsku. Ameryka zagląda i wpisuje „like” lub komentarze pod polskimi postami. Naprawdę rodzi się nowe globalne społeczeństwo, zwłaszcza wśród ludzi wierzących.
Brytyjski think tank publikuje raport o znaczeniu wiary i religijności dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego. Dowiaduję się o tym na profilu Fb Marii socjolożki, która ze swoją panią profesor była w naszej trzyosobowej grupie dyskusyjnej Open-Space w Marózie, gdzie zgłosiłem temat „Jak rozmawiać o wartościach w gminie”. Widziałem ją także „Między ziemią a Niebem”.
Nieobecni w debacie i milczący wokół ludzie wstrzymują rozwój społeczeństwa obywatelskiego, chyba, że są zakonnikami/cami kontemplującymi. Jesteśmy systemem naczyń połączonych kapitałem społecznym. Cóż dopiero w kościele-mistycznym ciele Chrystusa.

Odpowiedzi dzieci:
- wymieniają, że w kościele, różaniec itp.
- bo jesteśmy stworzeniami Bożymi
- bo Pan Bóg nas stworzył, więc mamy w sobie jakąś (jedną) Jego cechę

Kl.6
Kończymy (prawie) – film o „Dniu 13-stym” z całą jego wymową, nauką i tym, co niespodziane. Jutro zamienię się w katechetycznego krytyka filmowego? - może. Dziś byłoby za wiele tego dobrego :)

Kl.1
Przed modlitwą daję im zadanie – „nim wstaniemy do modlitwy, pomyślcie nad pytaniem - czy na ziemi jest świętość?
Potem modlitwa stosowna spontanicznie.
A na koniec ze zrozumieniem mają powiedzieć w myślach „Ojcze Nasz” i znów odpowiedzieć, czy umieją to robić ze zrozumieniem. A z ilu cząstek się składa? Która jest najbardziej moja/twoja/nasza?

No i masz babo placek kolejny – musimy się zatrzymać „święć się imię Twoje”, ale jakie? No to musi przyjść opowieść o jednym z najbardziej odważnych (zuchwałych) i mądrych ludzi na Ziemi, Mojżeszu? Poszedł na górę, bo inni się bali „tam mieszkają bogowie, lub Bóg. Ale kim jest? Jak ma na imię?”
Poszedł. Zobaczył, usłyszał, zachował się zgodnie z tym co doszło do niego. - „ Ta ziemie jest święta!” Nie wiedziałem, że z góry dostanę odpowiedź na pytanie, które postawiłem dzieciom na początku, przed modlitwą.
Jakie jest to imię? Jestem Który Jestem. A jak to się ma do tego, co już dzisiaj było w kl. 3, 6? Dzień katechetyczny jest jednym wielkim objawieniem – nie może nie układać się w całość ! Prawda jest niepodzielna. Ta – największa, najważniejsza. Wystarczy zapisać jeden dzień, szukając słów adekwatnych. To moja służba.

Rysują wybrany temat i pomysł z całej katechezy – ot, taka wizualizacja tego, co zasłyszane i w ucho wpadło. Zwizualizuj przeżyte treści zwerbalizowane w rytm afrykańskich cymbałów i bębnów, grany na sprzęcie własnej roboty, w czasie przed mszą świętą w jakiejś kaplicy misyjnej. To nie tylko zabawa słowna, to forma kognitywistyki personalistyczno-religijnej. Nie ma wiary bez myślenia. Uśmiechnij się :)

Odpowiedź na pierwsze pytanie przychodzi także w końcowej modlitwie, tuż przed obiadem - „dziękujemy Ci Jezu, że się urodziłeś i mieszkasz między nami i w nas. W nas jest świętość i może być między nami.”

Kl.4
Poszukując adresu, znajduję Jaśka post na temat samopoczucia po egzaminie. To czego szukam, znajduję u Grażyny, po drodze wpisując komentarz. Taki jest świat, taka jest dziś szkoła, katecheza, wiara, kościół... Bogu dzięki.

Kl.2
Chcę pokazać najprostsze obrazy Ostatniej Wieczerzy i Pierwszej Mszy i Pierwszej Komunii - historycznie. Moim zdaniem dzieci najbardziej potrzebują Jezusa, który brał ich rówieśników na kolana. Nie teologii, zwyczajów i upodobań dorosłych. Pomylenie nauk Mistrza z Ewangelii - bo jasno powiedział, kto na kim ma się wzorować w drodze do Niego??

Wracam. Wracamy ratami, Grażyna najpóźniej, odwoziła sprawdziany gimnazjalne do Wołomina.
Szkołą doświadczyłem na chwilę wspólnoty - pomogły koleżanki staremu "sierocie", odwiozły. Miło dojechałem z dobrym kierowcą i towarzystwem. W ciągu jednego dnia miewam różny wiek, lat osiemdziesiąt, kiedy się budzę, lat pięćdziesiąt za chwilę, po kawie, trzydzieści - idąc i pogwizdując do samochodu, jak młodzieniaszek, ubiór też miewam nijaki do wieku, stanu, niczym się wzorując, kierując, będąc katechetą od lat trzydziestu, czyli jakby od wczoraj zdziwiony, co chwila.

Gdybym miał nagle pieniądze, na przykład wygrał w totka, lotka, lub byle co innego, to bym:
- wysłał każdemu z dzieci, ile komu potrzeba
- zrobił zęby
- pojechał na basen i do sauny
- podleczył to i owo, zgodnie ze wskazaniem fachowców
- wyrwalibyśmy się z Grażyną do świątyni sztuki jakiejś, z przystankiem w sklepach odzieżowych
- dobrze byśmy się poczuli i coś zaplanowali, oprócz remontów

Jakie to wszystko proste. Niczym w notatniku pod datą - "Tours, 25 Octobre 1980: - Jacy my młodzi umieramy, mimo 80-tych urodzin. Nasz brat jedzie do Rzymu, a my już do grobu. Jesteś rencistą, może kardynałem - co ty tam wiesz, niemowlę spraw kosmicznej codzienności. Zawsze jesteś niespodziany sobie i śmierci. Tak przed, jak i po odejściu."
To była reakcja na wiadomość o śmierci stryja Aleksandra. Ojciec był w tym czasie z pielgrzymką w Rzymie z Rodziną Rodzin.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz