czwartek, 5 kwietnia 2012

Tajemnica jedności i rodziny

Życie dostajemy w tajemnicy jedności i zbawienie też. "In vitro" to nowe zjawisko i nie są znane jego konsekwencje, zbawienie to jedność z Jednością Trzech Osób, a pozorne podporządkowanie w sektach daje tylko namiastki zbawienia, czasem wręcz zniszczenia (samookaleczenia osób).

Tyle tajemnic, dogmatów... i nowe wciąż nawrócenia. Bo choć tajemnicza, to jedność jest do przeżycia. Małżeństwo sakramentalne ma najlepsze warunki do jej sensu stricte doświadczenia/przeżycia, ale i poza? - też. Akt małżeński, czy akt zjednoczenia w modlitwie mają wiele wspólnego. Co? - najbardziej - JEDNOŚĆ OSÓB. W akcie małżeńskim ciała są tylko środkiem i wyrazem. Jedność osobowa - istota. W modlitwie także.

Od jakiegoś czasu często powtarzam, jak "mantrę" w młodszych klasach, że na początku modlitwy musi być panowanie nad sobą. Na czym się koncentrujesz? - to masz, a może nawet częściowo tym jesteś? Co koncentrujesz, to masz!
Miałem dzisiaj szczęście wypełnić zobowiązanie zaciągnięte w szkole wobec uczniów na katechezach i napisałem co nie co, po poniedziałkowych (częściowo i środowych) lekcjach, a właściwie spotkaniach z nimi wokół spraw wiary rozumnej. "Być świadkiem" - od modlitwy początkowej, po - w razie możności - zakończenie. Z całą swoją wiarą i rozumem, mocnymi i słabymi stronami. Napisałem, opublikowałem (z pomocą pracy Sebastiana) na stronie szkoły.
Nie wiedziałem, że tak się ucieszę i takie to zrobi - na mnie samym - wrażenie. Ale bo też (struktura, której już bywało używałem), w Wielki Czwartek na stronie szkoły, która jest przecież naszą Alma Mater (miejscem pracy) czytać, myśleć i oglądać Królestwo Niebieskie. I widzieć na tej stronie własne dzieci! O to chodziło, choć zrobiłem to raczej instynktownie (instynkt wychowawcy, katechety i ojca) niż z wielkiego przemyśliwania. Taki jestem. Nasze czyny mówią więcej o nas, niż słowa.

Cieszy mnie również rodzinny epizod na stronie "Cukierni Pod Aniołem" (powinno być "Pod Amorem", ale zostawiam błędną wersję, bo komentarz po stałby się niezrozumiały). Grażyna wyczytała, Marysia się zainteresowała, zrobiła, wysłała/li(?) zdjęcia przodków na konkurs. Wartość dodana? Inaczej to wygląda w oprawie strony znanej autorki, niż na domowych półkach. Cała rodzina skorzysta, bo się zainteresują. Bliscy i dalecy członkowie rodziny Kapaonów, Jackowskich, Królów... Może jeszcze ktoś? Prawda może-niby znana, musi się objawiać w różnych postaciach, na różnych adresach. Jak treść nauczania na wszystkich lekcjach i katechezach. Zajrzałem i ja, a że zorientowałem się w błędzie, sprostowałem i wyszedł (przy)długi komentarz (pod postem na Fb, który się zaczyna od słów "Hurra! Przodkowie, zwyciężyliście!), ale może komuś się przyda? - kto to wie. Ja przy okazji pisania komentarza też coś zrozumiałem lepiej, z tego, co dotyczy nas wszystkich.

A czytając artykuł o "Ranczo" zrozumiałem lepiej to, co sam wpisałem w PS. tegoż w/w komentarza. "Potwierdza to prof. Maciej Mrozowski, kierownik Katedry Komunikowania i Mediów Szkoły Wyższej Komunikacji Społecznej: – Demografowie i socjolodzy wskazują, że polskie społeczeństwo to przede wszystkim wieś przeniesiona do miasta, dzisiejsza inteligencja jest inteligencją plebejską, tu leżą korzenie współczesnej polskości."?! PS. Broniłem się, broniłem, uległem i zmieniłem. Przeszedłem na nowy lay-out na Facebooku.

2 komentarze:

  1. Sorry, Amorze. Dobrze, że Anioł z Amorem, a Amor z Aniołem nigdy się nie gryzą :)

    OdpowiedzUsuń