sobota, 5 maja 2012

Jaka wiara, jaki kościół? (1)

Poszedłem za wczorajszym porannym doznaniem, rysowaniem krzyża na sobie i na (w) wszechświecie. Chciałem dzisiaj sprawdzić, czym to jest, albo jak to działa. Okazało się, że ni mniej, ni więcej, tylko chrztem Wszechświata. Nie użyłem wody, nie da się, bo to wszechświat i wiara niefiguratywna. Ochrzciłem z ducha. Ochrzciłem wszechświat (raz z dużej, raz z małej litery?) w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Co to znaczy?

Po pierwsze, że to jest mój akt osobowy.
Po drugie, że wszystko, co mnie stanowi opieczętowałem, poddałem świadomie Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu, których poznałem w Biblii i nauczaniu Kościoła świętych i Soboru Watykańskiego II - nie w kościele parafii i proboszczów, którzy często nauczają siebie samych i swoich wyobrażeń o kościele i świecie. Piszę słowa twarde, ale nie wolno dłużej o tym milczeć, a od nich zachęta do rozmowy i wspólnoty nie wyjdzie. Trzeba uwolnić osobowe myślenie i odpowiedzialność, jako podstawę wiary rozumnej. Podstawą religii nie jest struktura instytucjonalna i ksiądz, który ładnie mszę odprawia  i dobrze wygląda we wszystkich kolorach szat liturgicznych. Liczy się człowiek. Także OSOBA kapłana.
Czy jest po trzecie i kolejne? Może - jak to się ma do całego Wszechświata - relacja ja-reszta - i jak rozumiem poszczególne Osoby? Może, ale może lepiej to wyjdzie w rozmowie, a może już było, może będzie w innym poście.

Nie wypisuję, jak dotąd, żadnych rewelacji - są to rzeczy stare i znane, od czasów Norwida:
„Ilekroć w drodze ludu się natrafi,
Zapytywałam; lecz mi odrzeczono:
«To nie jest Chrystus Pan naszej parafii»"

Co parafia - to Chrystus jakowyś inny, danego proboszcza. Ale chyba tylko "u ludu", bo w mieście to już chyba się nie da, można sobie w nich zmieniać msze, konfesjonały i całe parafie do woli, do koloru, wyboru i sympatii - zależy od wielkości aglomeracji. Na wsi dochodzą jeszcze inne silne ograniczenia, o czym jest - w tym samym fragmencie niedokończonego poematu - w trzech kolejnych wersach:
„Ilekroć w drodze ludu się natrafi,
Zapytywałam; lecz mi odrzeczono:
«To nie jest Chrystus Pan naszej parafii»
To był Gozdawski Pan Jezus – i pono
Pytać się gwoli należy we dworze...
– Gdzie od lat tylu mnie i być wzbroniono...   
(CKN, Emil na Gozdawiu)

Świat na Gozdawiu, czy na wygwizdowie? Gdzie ci wzbronić mogli wiele, bo cię nie zaprosili do dworu albo na plebanię, wyznaczając hierarchię i nomenklaturę miejscową. A to Polska właśnie. Jakież na to lekarstwo? Niech wsie, gminy i parafie z całego kraju odpowiedzą, czemu tylko ja miałbym.
Dzisiaj już ten mechanizm tak sprawnie nie działa. Na szczęście. Powstaje społeczeństwo obywatelskie, mając do dyspozycji ICT, nowe ruchy polityczne kuszą i odciągają młodych, część wraca z przewietrzoną głową z zagranicy. Rzecz nie idzie także o moje upodobania światopoglądowo-religijne, ale o kształt wiary, o życie religijne (w Polsce) w XXI wieku. Piszę testament katechety i ojca dużej rodziny. Innych skarbów nie mam do przekazania. (cdn)

PS.
W notatkach jest dużo więcej, ale wieczorna pora nie służy jasności stylistycznej. Znowu odłożę.

1 komentarz:

  1. Prawda.
    "Głosuje się nogami".
    Znam kilka przykładów - i to zarówno z miast jak i wsi, potwierdzających zależność między osobą duszpasterza, a frekwencją na niedzielnych mszach.
    Pozdrawiam. Michał

    OdpowiedzUsuń