środa, 30 maja 2012

Rodacy! - więcej rozsądku i debat (więc Ducha)

Budzę się, wstaję, myję, zamykam oczy i patrzę. Co widzę? Swoją mantrę - nie-ja-Ty-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro....
Otwieram oczy, patrzę. Co widzę? Dęby pamięci.

Wczoraj dostałem z Watykanu projekt katechezy na dzisiaj. Przyszedł w Internecie, na Face-book'u objawień wszelakich, przez Lincoln, Nebraska, USA. Jesteśmy jednym kościołem, lub... sektami.
Jest środa oktawy po Zesłaniu Ducha Świętego. Wszystko możemy widzieć w Jego świetle. W Jego objawieniu.

Ubawiony słucham w telewizyjnych wiadomościach o lapsusie prezydenta Obamy i cieszy się we mnie 'siewca nienawiści'. A więc przekonał się, nawet on, prezydent największego mocarstwa, że może stać się ofiarą wyższej siły! Tak działają zbitki słowne, ktoś je w tym celu wymyśla, a potem żyją własnym życiem, deformując świadomość świata. Diabeł jest nazwany ojcem wszelkiego kłamstwa i na przykładzie wpadki Barracka Obamy dobrze widać, jak (to) działa.

*******

Odgradzam czasami gwiazdkami to, co zapiszę rano przed szkołą, od tego, co po.  

Temat roboczy dnia brzmi „O Patronach Spotkania Młodych w Rio”. Zrobiłem sobie mini słowniczek z języka portugalskiego. Na wzór i przykład:
rio bonita - piękna rzeka
irmao - brat
escolhida – wybrana

Kl.3
Nie pozwolili na przeprowadzenie lekcji. Zawsze jest modlitwa, jako wstęp i zakończenie, ale środek - zamiast katechezy o błogosławionej Albertinie - był ćwiczeniem panowania nad sobą, od czego (wszystko) się zaczyna, co dobre, w naszym osobistym życiu.
Chciałoby się wziąć pasa na nieznośne bachory. W ich wieku można być świętymi, albo bachorami, choć słowo bachor ma w sobie przekręconą czułość. Pamiętam jeden z wykładów ks. prof. Czesława Jakóbca "Pojęcie Objawienia" (cały semestr na ten sam temat, ja wpadałem gościnnie), na którym, jako wtręt, było podane przez wielkiego biblistę pochodzenie bachor, bachorim - ukochane dziecko w rodzinie żydowskich sąsiadów, polscy sąsiedzi zrobili "normalnie potworem, bestią, porażkę wychowawczą swoich nieudolnych rodziców, ofiarę ich beznadziejnych eksperymentów pedagogicznych itd". Ot, jaka to wielka gra na poziomie języka! Wcale nie słowna! Dużo więcej - gra między-kulturowa (religijna), a raczej zwalczanie kulturowe (religijne).

Uczniom, w ramach pojednania zadaję liczenie ?beata Albertina" w piosence na cześć młodej błogosławionej. W kraju kultu cielesności obroniła integralność swojego ciała, płacąc cenę życia. Miała 12 lat. Papież pokazują ją młodym całego świata przed spotkaniem w Rio'2013. Ja - pokazuję młodym Strachówki. Ne pokazałbym, bo bym nie znał wcale, gdyby wczoraj nie mignęło nazwisko ulubionego biskupa Lucy Langdon z Lincoln, Chaput, pierwszego tak wysoko w hierarchii kościoła Amerykanina z indiańskiej krwi przodków. Ja też go polubiłem, umie ze wszystkimi rozmawiać, nie boi się debat na uniwersytetach z ateistami i każdym, go zaprosi lub wyzwie, aby stanął w szranki. Watykan chyba też na niego liczy.

Mignął mi w społecznościowej zajawce na monitorze, uchwyciłem sygnał, znak i podjąłem zawody ze światem.

KL6
Gratuluje im zwycięstwa - o dziwo - w piątkowej debacie. O dziwo, bo nie jest łatwo klasie szóstej potykać się z gimnazjalistami! Tym większe bravo! No i dodaję słów parę o potrzebie debat, opisuję jak umiem, salę debat w dawnym Kolegium Jezuickim w Drohiczynie, obecnym seminarium diecezjalnym. Udatność opisu mogą sprawdzić na zdjęciach w korytarzu, byliśmy tam z grupą nauczycieli z Anglii, Danii, Norwegii i Czech. Trzeba nauczyć się debatowania z kulturą  godnością, jeśli mamy wyjść na ludzi i na zdrowe społeczeństwo obywatelskie.

Każda lekcja daje mi lekcję - ot, choćby, jaki miałem plan, co wyszło i końcowy wybór: być dzisiaj bł. Albertiną, czy celebrytą/ką z piątym narzeczonym lud trzecim mężem/żoną?

Kończę pointą - debata pana Józka z panią Krysią, byłaby pięknym wyjściem z niezdrowej sytuacji w naszej wspólnocie szkolnej, parafialnej i gminnej.

Kl.1
Moją misją na dziś – uczyć panowania nad sobą! A wszystko inne – w wierze rozumnej - będzie nam dodane.

Kl.4
Romerports.com – jesteśmy jednym kościołem. Znów jednego gagatka wyprowadziłem, dzierżąc krzepko za chudawe ramię do gabinetu dyrektora. Są jakieś granice. Ja swoje, on swoje. Ja - tak, on - nie. Dobrze, że go Grażyna przyprowadziła, potem jeszcze Mila zajrzała dyscyplinująco, podszedł, przeprosił, uścisnąć mogliśmy sobie dłonie. Do wybaczania jestem pierwszy. To wielki przywilej nauczyciela, wychowawcy, ojca miłosiernego i chyba każdego rozumnego chrześcijanina.

Romereports - jesteśmy jednym kościołem, wyjdźmy z ciasnego własnego podwórka. Prezydent Kostaryki jest zaproszony z wykładem do Watykanu. A nasz? A ja? A ty? - myślisz w ogóle o tym? Szkoda, że my boimy się nawet mówić na własnym podwórku i gotowi jesteśmy oddać prawie całe pole debaty o prawdzie, pamięci i tożsamości co kłótliwszej koleżance.

A ty papież mówi, że modlitwa jest naprawdę darem Boga. Wiem, dlatego od 30 lat staję z uczniami w ciszy przed krzyżem.

Kl.2
Po drodze do klasy mamy (katecheta, pan Józio i wychowawczyni, pani Krysia) małą scysję, malutką, micro i bardzo sympatyczną.
Zachowuję się raczej spontanicznie, nie złośliwie. Nie widząc życzliwej akceptacji mojego pozdrowienia, głośnego "Dzień dobry", zaczynam przesadnie artykułować raz drugi i trzeci. No wiem, przesadziłem, powiedziałem 3 razy, wystarczyło tylko dwa, ale przecież w naszej szkole formy kabaretowe są coraz popularniejsze. Na ostatnim Festynie dla Matek prześmiewali się gimnazjaliści i uczniowie klasy trzeciej z podstawówki. Humor i uśmiech na co dzień krzepi.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że bardzo jest potrzebna debata oksfordzka między nami - dobrze by zrobiła wszystkim, przede wszystkim uczniom! Mamy możliwości uwolnić ich ducha z ciasnych stereotypowych ramek szkoły, kościoła i gminy, czyli stawać się coraz bardziej i lepiej Rzeczpospolitą (Norwidowską i Polską).

Z klasą pracuje mi się zaraz potem całkiem zwyczajnie, normalnie, prawie jak masło maślane - sprawdzam, czy wiedzą, a raczej, czy zdają sobie sprawę, w jakie święto kościelne dostali I Komunię? Nie bardzo, ale po cóż jest nauczyciel, stary katecheta. Podpytuję o pamięć czytań liturgicznych, przecież lektorzy są wśród nich. Kantorka także. Pamięta cały psalm. To ona właśnie śpiewająco podpowiedziała. "Pan wśród radości wstępuje do nieba". 
Gdzie jest niebo? Na pewno nie tam i nie tak jak, na znanych obrazach i rysunkach-malowankach. - Dam wam, ale pamiętajcie, że to było inaczej, więc malując myślimy, jak to mogło być? A jak jest Jezus jest w Komunii świętej?

Wczoraj natychmiast wpisałem komentarz na Facebooku, na wieść o jakichś krypto-potajemnych (wiem, że znów masło maślane) świętowaniu 40-stej rocznicy święceń ks. proboszcza przez jakąś grupkę, w tym radną-nauczycielkę, chyba jedną? główną? organizatorkę (któż to wie, u nich wszystko jest tajne łamane przez poufne), choć do południa ksiądz i ona byli w szkole! Tak się nie robi, ale nie wolno też przemilczać.
Znamy zasadę „Zero tolerancji”, w domyśle „dla zła wokół nas”. Zło zachowań anty-społecznych zabija każdą wspólnotę. Przemilczanie jest współudziałem. Zło zwycięża, kiedy dobro milczy.

W międzyczasie mam mini przemowę i ćwiczenie z klasą. Wstajemy, "gasimy świeczki", ćwiczymy oddech, równowagę, panowanie nad sobą.
Świętość to nie bezgrzeszność, to sztuka przyznania się do błędów, grzechów, refleksja i próba szczera ich naprawy. W tym jestem chyba dobry, może mam po ojcu, który choć był wybuchowy, to kierował się biblijną - więc Bożą - zasadą "aby Słońce nie zachodziło nad gniewem twoim", mama zawsze w nim to ceniła.
********
Po co mi to pisanie?
Kto by tak zapytał, dostałby odpowiedź bardzo prostą. To miłosne rozdawanie się ducha. Udzielanie? Obcowanie! Zmęczony sprawami dnia, lekko zużyty, odżyję publikując. Mamy udział w objawieniu – Słowo mieszka wśród nas, i może być większy z każdym dniem, o ile sami zechcemy się odkryć. Kto nie ceni, albo jeszcze nie docenił tego aspektu rzeczywistości człowieka-osoby, niech jak najszybciej spróbuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz