poniedziałek, 7 maja 2012

"Wielbić" czyli życie wewnętrzne i zawodowe katechety

Zmiłuj się nade mną Boże. Zawierzam, powierzam, proszę o kolejny dzień życiorysu. Nie to, żebym bardzo chciał go przeżyć. Ale skoro muszę jechać do szkoły? - to jak? Bezsilny, bezradny, ze splątanym językiem, umysłem? Na nogach z waty? Zawierzam, powierzam, proszę – tylko Ty mi pozostałeś w zapasach z moją własną gminą, moją małą Ojczyzną. Wielką i małą jednocześnie. Wielką historią i ideałami. Małą – knowaniami maluczkich ludzi. Właściwie analfabetów własnej historii, teologii, ludzkiej przyzwoitości. Ludzi z kryjówek. Bez właściwości, bez tożsamości. Tchórzy.

Poszedłem, pojechałem do szkoły Rzeczpospolitej Norwidowskiej „na zawierzeniu”, nie na własnych siłach (nogach). Nie znacie sytuacji? - gdy nogi są z waty, odmawiają posłuszeństwa, kolana i cała reszta drży i trzęsie się ze strachu? W MOJEJ WŁASNEJ GMINIE?! - za którą byłem gotów głowę położyć?!
Wczoraj pomyślałem sobie, że to właściwie jest nie w porządku, że w ogóle zmuszam się, aby poruszać się w przestrzeni publicznej Strachówki. Że nie powinienem.
Przeczytałem bowiem, ze względu na szpaki, kosy i innych skrzydlatych przyjaciół, którzy tak samo śpiewają z rana w maju 2012, jak w maju 1981 – notatki z owego niezwykłego roku. O Roku ów! Czytałem jako swoje i nie swoje. Bo to niemożliwe, żeby autor i bohater tamtych zapisków i obecny jakiś Józef K. zwany przez was „siewcą nienawiści” byli tymi samymi osobami. Tamto jest zbyt piękne, zbyt prawdziwe i zbyt historyczne! O obecnym mieszkańcu, pod tym samym imieniem i nazwiskiem, nie będę się wypowiadał.

Doszedłem do klasy drugiej, która dzisiaj - nie za sprawą dzieci - jest moim największym wyzwaniem. Ale już po drodze wszystko sobie poukładałem - przecież jest modlitwa! Modlitwą zaczynamy katechezy. Z modlitwy płynie reszta tzw. lekcji religii.
To jest właściwie sama religia, religia w istocie - zawierzenie, wiara całkowita, w całej własnej bezsilności, ograniczeniach, czasem radości, czasem uwielbienia...

Wszystko z niej, z Niego, przez Niego i dla Niego... itd. Wszystko bierze się z Ideału, powie Norwid.

kl.2
Modlitwa początkowa – "Najlepiej poznajemy Boga w modlitwie, przez modlitwę, dzięki modlitwie".
Dalej popłynęło.... kto usłyszał, jak najlepiej poznać Boga? Dwoje dzieci. Przyszła mi refleksja, że bez Pisma Świętego przecież też się nie da. Więc o Piśmie Świętym, które może i powinno iść za nami przez całe życie. Opowiadam im historię... (nie)czytania Biblii – najpierw, bo nie znali, skąd mogliby wiedzieć, potem niewielu, bo ksiąg wciąż było, jak na lekarstwo, a czytać umiał pewnie jeden na całą okolicę, jeszcze później, gdy księgi już tu i tam były, a ludzie nawet poduczyli się czytać, to kościół zakazywał, bo by nie zrozumieli. Ale od 50/70 lat wszystko w sprawie czytania Pisma Świętego się zmieniło. Dzisiaj powtarzamy, że nieznajomość Pisma jest nieznajomością Chrystusa (Boga) - choć to stara prawda, znana od czasu św. Hieronima (IV/V w).

Rysuję Pismo Święte. Proste kreski i litery - krzyż, Pismo Święte i pod spodem „wielbić”. Skąd się to 'wielbić' wzięło – dalej wyjdzie samo.

Pismo, księga, to i o książeczkach przed i po I Komunii, także o Fatimie (krążą po klasie). Kto opowie: - jak oni (Hiacynta, Franek i Łucja) szykowali się do komunii z nieba? - Modlitwą anioła – Ojcze, Synu, Duchu Święty (rysuję krzyż) chcę Cię/Was wielbić... wystarczy, nie cytujcie dalej. Wystarczy. WIELBIĆ! A to nam zadali myślenie. Wielkie myślenie (jak się okazało później, na cały dzień).

Na tablicy zapisaliśmy „Wielbić” to znaczy:
  • kochać
  • lubić
  • szanować
  • podziwiać
  • u-podobać
  • nieskończoność i wieczność zarazem
Czyli to, co najbardziej naturalne (podobać się musi, żeby pokochać).... aż po limes, limites nieskończoności. Tylko w Bogu ją znaleźć można – nic nie cyganię. Rozwijając to rozumowanie, kończę prośbą, błaganiem, modlitwą - poproście o Pismo Święte na I Komunię. Niech idzie za wami. Bo nie wystarczy piękna uroczystość I Komunii. Musimy czytać Pismo Święte, aby poznać „drogę, którą szedł pan Jezus” (refren piosenki „Rysuję Krzyż”).

Popatrz Józefie K. jak każda katecheza cię zmienia, przemienia, pozwala stanąć na obie nogi, pozwala odetchnąć nawet we własnej niewdzięcznej (zaślepionej) gminie i niesie, niesie... Stajesz się nowym człowiekiem co lekcja, co godzina, co modlitwa - osobista lub z uczniami.
Na katechezie zamieniam się w.... kogo? Na pewno nie plotę o polityce... i nie wymądrzam się swoimi poglądami o świecie (PRL-ach, reżimach...).

Kl.4
Temat – Wielbić (uwielbienie)

Mają zrobić mapę myśli. Podkładem muzycznym jest chalcedońsko-assyryjski(?) hymn o św. Józefie. Także Veni Sancte Spiritus śpiewana w hali Międzynarodowych Targów w Poznaniu na Spotkaniu Młodych 2009 organizowanym przez Taize. W spotkaniu uczestniczyli nasi reprezentanci ze Strachówki: Ala, Hela, Łazarz, Jasiek. Trzecim podkładem jest „Bóg jest Miłością” piosenka księdza Piotra Szerlowskiego. Modlitwą końcową jest słuchanie jej w ciszy ze zrozumieniem.

Kl.”O”
Jak można nie lubić tych ocząt wpatrzonych w ciebie? Dzieci od urodzenia patrzą na świat z ciekawością, ufnością... aż im ktoś tego z głowy nie wybije i nie wtłoczy uprzedzeń i nieufności... Bądźcie jako dzieci? Które, do jakiego wieku, w jakich rodzinach, w których klasach, szkołach, parafiach, gminach, krajach, kulturach?

PS.1
Wychodzę bogatszy o uśmiechnięte buzie i dwie koszule. Dziękuję :-)

Kl.3
Dzisiaj będzie o słowie, bez którego nie ma religii. Słowo klucz, wytrych, bez którego nie można odprawić żadnego nabożeństwa, przyjąć żadnego sakramentu, ani w ogóle zrozumieć siebie, świata i Boga. Oczywiście nie o samo słowo chodzi, ale o czynność i rzeczywistość w życiu człowieka myślącego, którą tym słowem nazywamy (mając uczestnictwo w dziele stworzenia – jak się mądrze mówi - „przyprowadzali przed Stwórcę i nadawali imię").

Wielbić to...? Wymieniają prawie bez namysłu: szanować, pomagać, dbać, kochać... Dopisuję pytanie pomocnicze: - czy można wielbić człowieka?
Dopisuję też nieśmiałą propozycję – a może wielbić to przerosnąć, przekroczyć samego siebie. Ni mniej, ni więcej tylko t r a n s c e n d o w a ć! - ale to zachowuję dla siebie.

A propos to jest dobry pomysł na podręcznik katechetyczny - „Lekcje (u)wielbienia”. Jest w tym cała metafizyka. Jako propedeutykę można by potraktować „Lekcje dziękczynienia”.

Czyż ten dzień, 6 maja 2012 nie przekonuje, że we mnie religia się dzieje, ożywa i objawia swoją rzeczywistość (i moc) z każdą modlitwą (jaką bądź, ale najlepiej myślną, albo inną, w której myśl się z wolna budzi i rozwija). Gdybym nie przyjechał do szkoły, byłbym uboższy o dzisiejsze doświadczenie. Miałbym inne, dzięki pisaniu bloga. Ale w kontekście mojej pracy zawodowej (ależ to brzmi), nie powstałaby myśl o podręczniku. Kto wie? Jeśli jeszcze dość długo pożyję w spokoju! Nie niszczony (ależ nie tylko ja, wraz ze mną niszczycie kościół i jakąś cząstkę przyszłości własnych dzieci i wnuków) rozsiewaniem 'siewcy nienawiści', bo jakby taki pseudonim autora wyglądał na okładce katechetycznego podręcznika :-)

Do tego roku myśl o podręczniku, tzn. stworzeniu go, była mi zupełnie obca. Uważałem wręcz za rzecz niemożliwą. Ale „podręcznik” dziękczynienia i (u)wielbienia, czyli pisania na piasku! Czemu nie. Ależ tak, bo nikt o tym nie mówi. Więc muszę. Warto pisać tylko o tym, o czym inni jeszcze nie napisali, albo czego nie przyswoili w twoim kręgu kulturowym.

Kl.1
Możemy w tej klasie (pracownia językowa) dzięki Internetowi być na bieżąco z całym kościołem i światem. Przypominam zatem jakie to święto 3 Maja obchodziliśmy ostatnio z pomocą Jana Matejki. Dwuznaczność zamierzona :)
Są i obrazki z naszego Vademecum i filmiki z naszego kościoła.
Dzieci dostały oczekiwane obrazki "Dobrego Pasterza" do pomalowania. A ja wielką ideę - napisania listu do rodziców. Których i o czym? Będzie jutro, musi być jakieś oczekiwanie, by było zainteresowanie :-)

Kl.6
Podkład muzyczny sprawia, że praca nad mapą myśli staje się medytacją, szkołą, lekcją medytacji.
Gdyby każda katecheza nie była oglądaniem Boga, to bym zwariował, wściekł się, zanudził, skisł. Przez trzydzieści lat?! Tym to jest, niczym mniejszym. Amen.

Kl.5
Robiąc mapę myśli, sięgam coraz głębiej w siebie. Zrób choć siedem poziomów, na wzór siedmiu komnat twierdzy wewnętrznej św. Teresy z Avila. Podkład muzyczny pomaga. Uśmiechnięte twarze także w tej klasie cieszą.

PS.2
Muszę głośno i donośnie powiedzieć, że właściwie odczuwam globalną poprawę kontaktu ze społecznością uczniowską. Bywało dużo gorzej, gdy ktoś miał większe na nie wpływy. Dzisiaj we wszystkich klasach (no jeszcze z pewnym zaburzeniem) dzieci są dziećmi, uczniowie uczniami. Już nawet rodziców nie muszę się obawiać! (poza malutkimi wyjątkami, tych od siewcy nienawiści). Warte jest to poważnej analizy socjologicznej. Bez próby takiej analizy ZAGROŻENIA mogą powrócić. Zło jest nieuleczalne, po ludzku.

PS.3
Korygując posta znalazłem książkę-poradnik o życiowym problemie onanizmu, ale i taką informację historyczno-kulturową - „Assyrian is Nationality, Chaldean is Religion and Syriac is Language”. Oni to muszą mieć pogmatwane! Jesteśmy i tak wielkimi szczęśliwcami: odzyskaliśmy wolność, mieliśmy papieża, świętą Faustynę i Centrum Miłosierdzia w Łagiewnikach i Norwida i jego RZECZPOSPOLITĄ! Znalazłem też inne bezcenne info i namiary, ale byłoby za dużo naraz.

PS.4
Na obrazkach - św. Hieronim, wielki tłumacz Biblii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz