piątek, 11 maja 2012

Źrenice Boga i mały Armageddon

Wiara i rozum są jak dwa skrzydła dane człowiekowi, aby szybował w cudownych przestworzach prawdy. Wiara i rozum pozwalają żyć wolnością!
Brzmi trochę jak poezja, niby teologo-antropologia i kognitwistyka, a naprawdę jest to prawdziwa rewolucja intelektualna naszych czasów. Rewolucja PEŁNEGO (niedogmatycznego) REALIZMU. Kończy ze stęchłym mitem o wierze i niewierze. Jest człowiek, (wszech)świat i jego prawda. To rewolucja konsekwentnego realizmu!
Wczoraj znalazłem dojrzałe owoce rewolucyjnej encykliki JPII w wypowiedzi ks. prof. Szymika - ‎"Nie ma większego nieszczęścia dla człowieka niż ateizm. Dla jasności: zasadnicza linia między wiarą i niewiarą przebiega nie tyle między ludźmi, co przez serce każdego człowieka. Nie stygmatyzuję ludzi – odrzucam bezbożność: we mnie, w bliźnich, w naszym świecie."

Na jego stronie profesorsko-autorskiej jest motto "najpiękniejsze, co mogło się przydarzyć tej ziemi, to chrześcijaństwo." Oczywiście, że przyjmuję to stwierdzenie z pełną świadomością, że jest napisane z perspektywy naszego kręgu kulturowego i nie umniejsza żadnych innych, owszem, autor zawsze jest pełen szacunku dla innych kultur i religii i żyje w gotowości spotkania (na przykład w Asyżu). Na stronie są też wiersze.   

"Nie można człowieka zrozumieć bez Chrystusa" - powie ostatni sobór, powtórzy z mocą Jan Paweł II". Ksiądz profesor nie rozdziela Jana Pawła II od ostatniego WIEKOPOMNEGO  Soboru, co nagminnie robią ignoranci (dyletanci?) w polskich parafiach (w Polsce parafialnej). O ZGROZO! To przez nich grzęźniemy na mieliznach, niech Bóg ma ich w Swoim miłosierdziu, bo "ślepi chcą prowadzić kulawych" pod szyldem kościoła Jezusa Chrystusa. Wyłączyli snop światła, żyją na powierzchni Ewangelii i swoich czasów i chcą się i nas nie wykopyrtnąć?!

Nikt z zewnątrz, ale niestety chyba i wewnątrz, nie zdaje sobie sprawy z tego, co się tutaj dzieje, w naszej Małej Ojczyźnie. Bóg stwarza, a demiurg zła zmienia znaczenia tego, co Bóg stworzył. Mały Armageddon jest na naszej ziemi. Moje filozoficzno-teologiczne myślenie i katechetyczne doświadczenia nie pozwala mi milczeć. Nie mogę dwóm panom służyć: Bogu i Mamonie. To mój obowiązek, powinność moralna - obronić sens i prawdę na tym małym skrawku ziemi, tej ziemi. Jeśli je tutaj obronię, obronię wszędzie, globalnie. Czy nie takie jest nasze powołanie? "Kto ratuje jedno życie... Kto ratuje znaczenie pojęć, prawdę!" Kropla, która wpada do oceanu - na świadectwo.

Spotkanie dzisiaj dzięki Internetowi - na Facebooku - dwóch otwartych księży robi święto w domu Kapaonów. Mam nadzieję, że nie tylko w Annopolu :) Używam niektórych pojęć w szerszym (biblijnym) znaczeniu.
Jaka siła jest w otwartych ludziach! Niebo przez nich przeziera. "Tak mówi Pan Zastępów, Przesławny, do narodów, które was ograbiły: 'Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka'".
W szczerych ludziach (narodzie wybranym) spotkamy i doświadczamy Boga samego. Każdy z nas jest powołany, aby być tym narodem.
"Płakałem. A on mnie ciągle ściskał. I wtedy poczułem coś, co mnie z jednej strony przeraziło a z drugiej zalało niedającym się opisać pokojem. Poczułem nie tylko ramiona mojego taty. To nie były tylko jego ramiona. W tym momencie, na peronie, obejmował mnie sam Bóg. Ojciec obejmował syna marnotrawnego... Bóg objął swoje zagubione dziecko. To doświadczenie było tak silne, tak stuprocentowe, że nawet teraz kiedy to piszę, przenika moje ciało dreszcz, zmieszany ze wzruszeniem. Tego dnia uzyskałem, jedyny z możliwych, dowód - na istnienie Boga. Dowód spłodzony w ramionach mojego biologicznego ojca... ".

Spotkanie otwartych ludzi otwiera okno na normalny świat, którym żyjemy już od dziesięcioleci. Czy jest ktoś bardziej otwarty (na ludzi i na Boga) niż święty? Spotkaliśmy TAKIEGO. Do świata otwartych ludzi się przyzwyczailiśmy i nie potrafimy żyć inaczej, w zniewoleniu. Bo to jest straszna tyrania - niosą ją w sobie (męczą się?) ludzie zamknięci! Może nie tyle ich samych, bo cóż uczynić nam może człowiek? - co tego, co ich więzi!!! Co ich zamknęło (na innych, na prawdę, na świat, na Boga). To jest straszne. Kogo spotykamy w nich?!

PS.
Post otwiera i upiększa obraz Hieronima Boscha "Św. Jan piszący "Apokalipsę" (Armageddon  – miejsce zapowiadanej ostatecznej bitwy między siłami dobra i zła)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz