środa, 9 maja 2012

Vivat 3 Maja w RzN

Jest świat, bo jest dobro. Jest dobro na tym blogu. To nie jest nowo-stara metafizyka, tylko fundament ludzkiego, osobowego egzystencjalnego realizmu. Od tego stwierdzenia zaczyna się każdy mój dzień. Mój? - to byłby tylko egzystencjalizm, może spsychologizowany. Bez żadnych hamulców głoszę, że tak jest i tak być musi, bo zło niczego nie stwarza. Jak można rozpocząć dzień, albo dociekania na temat istnienia świata od pytania o zło? Józef K. tego nie rozumie.

Świat i ja, podmiot poznający, nie jesteśmy układem obojętnych wobec siebie zbiorów matematycznych. Jesteśmy współzależni.
Mogę zacząć dzień jako zbiór matematyczny, mogę jako człowiek myślący. Do tych stwierdzeń doprowadziło mnie pytanie o rolę mojej modlitwy porannej. Mogę być Józefem K. bez modlitwy? Czy jestem takim samym Józefem K.? Mogę, nikt mnie zmusza. Ale już chyba bym nie mógł, tak jak żyć bez tlenu i Słońca. Nie zobaczyć Słońca? Nie nacieszyć się tlenem? Dobrem? Sensem? To czym? To co podtrzymuje mnie przy życiu?

Nie jestem zbiorem matematycznym. Jestem człowiekiem myślącym - osobą na wzór i podobieństwo. Nie ma osoby bez wzoru i podobieństwa. Nie mogę się nie modlić już dzisiaj. Nie mogę przeżyć dnia bez dziękczynienia i (u)wielbienia. To jest moja definicja homo sapiens sapiens.

Lubię matematykę za ład i logikę, za odkrywanie relacji i współzależności w nieskończoność. Czy matematyka coś stwarza, czy tylko opisuje i nazywa?

Kl.3
Podpowiedź jest już na tablicy. Przerabiali temat „woda – źródło życia”.
Dołożyć muszę niewiele.
"Wielbić Pana chcę
radosną śpiewać pieśń
Wielbić Pana chcę
On źródłem życia jest”.

Rysunek, postawy wielbienia i np. przygnębienia. Trzy wersje muzyczne – ziarno Taize, w przeżyciach wielu ludzi rozeszło się po całym świecie za mojego życia. Nie żyłem nadaremnie :)

Kl.6
Modlitwa o oddechu, tlenie, wodzie życia, wszystko się zlewa, splata, to co od rana we mnie, na blogu, na tablicy w szkole, na tablicy na Facebooku... czy da się rozróżnić i rozdzielić w Jedności? Tajemnica jedności zbyt mało jest eksplorowana w wielu dziezinach, na wielu polach. A warto!!!!

Więc modlitwa sama płynie, bo Bóg jest bliski jak oddech, światło iii św. Paweł się kłania, i inni.

Jakim gestem pokażę, że chcę wielbić (forma bezokolicznikowa jest niezastąpiona czasami).
Wielbić Boga w muzycznych wersjach polskich parafii i organistów jest skromne, więc przypomniałem sobie, że trzeba wpisać to samo do wyszukiwarki, ale po angielsku. I dostałem od razu piękną wersję z samego źródła tego gatunku śpiewu i modlitwy. A na filmie obrazki, które chwytają za serce i gardło. Oj chodziło się, chodziło szukać siebie i Boga do kaplic romańskich w pobliżu klasztoru braci w Taize, leżało przed tabernakulum w bezsennym kościele… czuło gorąc, żar nocy letnich na wzgórzu Burgundii, kiedyś także chłód nocy wrześniowej. Czuło się, szukało, żyło. Tego też jestem żyjącym świadkiem.

Kl.1
Patrzymy na krzyż, rysujemy krzyż na sobie, kładziemy krzyż na sobie.
Jezus pozwolił się zabić – aby własnym przykładem uwolnić nas od lęku śmierci. Częściej się mówi, aby dać zbawienie, ale w naszych czasach powinno się bardziej akcentować wymiar antropologiczny – więc mówię nawet w klasie 1-szej, dlaczego patrzymy w ciszy i skupieniu na krzyż na początku każdej lekcji religii, katechezy od 30-stu lat. Bo żaden kulturalny człowiek nie powinien robić żartów z trumny, grobów, krzyża...
Starczyło jeszcze czasu na "Pieśń konfederatów" - jak znalazł przed Akademią 3 Majową.

Kl.4
Akademia 3-Majowa w wykonaniu klas 2 szk.podst. i 2 gim. Usiadłem gdzieś pod ścianą z flagą Solidarności. Nie da się rozerwać 3 Maja w naszej gminie. 3 Maja 1981 roku założyliśmy Solidarność RI, będąc częścią ogólnonarodowego ruchu, który doprowadził do odzyskania wolności - dzięki czemu dzisiaj dzieci i dorośli mogą świętować 3 Maja, święto Konstytucji. Nie można rozerwać historii Polski i gminy. Nie można budować fałszywej tożsamości uczniów (państwowej, samorządowej) szkoły publicznej, w prywatnych? - nie wiem.

Wszystko przeze mnie przepływa, zwłaszcza sprawy duchowe, uśmiech proboszcza lub brak uśmiechu i wszystkich współbraci i sióstr w wierze, i życzliwość lub nie, tego i owego, którzy żyją obok jako sąsiedzi, z którymi pracuję, jako koleżankami, kolegami, z którymi mieszkamy na tej ziemi świętując religijnie i narodowo-państwowo-samorządowo, każdy wpis i "like" na Facebooku.

Dziwnie się czułem trzymając samotnie samotną szturmówkę. Jak gipsowy dinozaur, albo nawet jak na jakimś swoim symbolicznym pogrzebie. Byłem kiedyś na mszy żałobnej za kogoś, kto siedział obok, ale ciało zapisał medycynie do badań. Jakoś podobnie się czułem.
Chciałbym krzyczeć, że jeszcze żyję, że kiedy wybierałem 3 Maja 1981 roku na dzień założycielskiego zebrania Solidarności w gminie Strachówka, to nie był dzień świąteczny, ale zakazany. Wybrałem świadomie, bo budowałem na odwiecznych ideałach wolności polskiego ducha. Polskiego patriotyzmu. Pater - Ojciec, Patria - Ojczyzna. Dziwnie się czułem.

Gdyby gdzieś, w jakiejś wspólnocie lokalnej pozamieniano znaczenia i 3 Maja nie byłby rocznicą Konstytucji Polaków, 11 Listopada – Dniem Niepodległości - to gdzie byłaby Pride of Poland? A gdy i gdzie jej nie ma? - czy to jeszcze jest ta sama Polska. Więc wziąłem ze sobą flagę Solidarności na Akademię 3 Maja – bo "my", bo ja - z tego samego ducha, z tej samej ziemi. Jak można wzrok na siłę odwracać i innej dla siebie gminy i Ojczyzny szukać? Albo być takim tłumokiem, żeby w ogóle nie czuć, nie kojarzyć, nie mieć świadomości rzeczywistości, oraz tego, co czuje ktoś, kto jest świadkiem rodzenia i odrodzenia wolnej ojczyzny i gminy? Tylko tyle? Tak.

Przeszedłem z moją samotną świadomością ze szturmówką w dłoni po korytarzu i na zewnątrz szkoły, gdzie tylko stali uczniowie. Manifestacja flagi Solidarności, wolności, dumy...? W szkłach za moich czasów 9 maja świętowało się dzień zwycięstwa, tak jak w Moskwie - poplątanie z poplątaniem. Sieczka w głowach.

Kl.2
Czy już pękła sztuczna bańka, bańka sztuczności w życiu środowiskowym w gminie? Jeśli o wszystkim się zwyczajnie rozmawia, to znaczy ja głośno mówię wszystko, to nie ma potrzeby chować się w sztuczne uśmiechy. Można być sobą. Rozmawiam o sprawach ważnych dla naszej małej społeczności. Np. o świętowani 3 Maja i postawie pół/patriotów. To absurd, który sami tworzymy, nikt go z zewnątrz tym razem nie narzuca. Warto, ba, to jest w ogóle warunek zdrowego rozumu, żeby mówić teksty ze zrozumieniem. Na lekcjach i na akademiach ku czci. Wsłuchajcie się w słowa, które zaserwowaliśmy dzieciom i sobie. Których nikt z nas nie jest autorem, które są patriotycznym spadkiem. ALE DLA NORMALNYCH, CZYLI CAŁYCH PATRIOTÓW, KTÓRZY NIE CENZURUJĄ HISTORII WŁASNEGO KAJU I GMINY. Czytając, a może nawet i ucząc bez zrozumienia... strach powiedzieć - to robienie wody z mózgu i hodowla roślin doniczkowych.

Bez myślenia nie ma także wiary. Nie może być bez niego postawy dziękczynienia i (u)wielbienia. Katecheta rozszerza (oświetla?) horyzont rzeczy i życia i pcha kamień syzyfowy – panie Palikocie i Millerze. Ale kto by chciał słuchać, rozmawiać, rozumieć takie sprawy (jak np. osoba wolna, odpowiedzialna, z godnością przeogromną).
To jest jedno święto, jedna rocznica, różni je tylko drobne 210 lat w dziejach kraju. Cóż to znaczy w historii człowieka? Nic. Z małym wyjaśnieniem - jeśli to jest człowiek myślący.

Kl.5
Grażyna zauważyła to moje siedzenie z flagą w kącie historii lokalnej na świątecznym wydarzeniu w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Nie mówiłem jej, że tak zrobię, nawet nie wiem, kiedy mi to przyszło do głowy, jakoś samo, może na, albo po modlitwie na którejś katechezie? Wie, co mogłem czuć i chciałem wyrazić, więc dała uczniom zadanie pytanie "dlaczego"!
 Więc w tej klasie spytali. Wyjaśniałem różnice między Polską Rzeczpospolitą Ludową, a Polską. Tamta zabraniała świętowania historii, 3 Maja i 11 Listopada można było trafić za to nawet do więzienia. Oni mieli swoje święta 22 lipca, 1 i 9  maja itp. Ich święta były uzgodnione z Moskwą.
Mówiłem o Solidarności, która wypisała postulaty na bramie stoczni, o stanie wojennym i wyborach 4 czerwca. O roku 1990 w którym na wieś i do miast zawitał ponownie samorząd, a ja zostałem wójtem Strachówki. - To pan był wójtem?

Trudno nauczyć historii na jednej lekcji. Trudno uczyć prawdy, gdy wielu chce na fałszu zbudować swoje życiowe kariery. Dlatego tak dużo jest hipokryzji w naszym życiu.

Aby wrócił pokój włączyłem "Hymn Konfederatów Barskich", w różnych wersjach. Sam też śpiewałem. Bardzo głośno, jak przed  laty i przez lata. Wyśpiewać chciałem jeszcze raz, że nigdy z królami nie będę w aliansach, że Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami, że nigdy przed mocą i władzą nie ugnę szyi, bo my byliśmy gotowi dać życie, wierząc, że nawet grobowce nas Bogu oddadzą. Nie cenzurowaliśmy historii, nie odrąbywaliśmy niewygodnych konarów z jednego pnia rodu Polaków. Gałęzi jest wiele, tak jak poglądów na życie i ojczyznę. Niech każdy ma swoje, ale niech nie odrąbuje pnia ani konarów, od korzeni.

Na litość boską, musi się chyba znaleźć jakiś projekt na poznanie historii własnej gminy! Dopóki żyją świadkowie, póki my żyjemy!

Pomyślałem hardo i dowcipnie, że mój język na blogu nie jest taki ostry. Czy "miałeś chamie złoty róg" byłby łagodniejszy? Jezus wypędzał batem ze świątyni, papież podnosił głos... Wszyscyśmy żywymi ludźmi z krwi i kości i ducha. Źle mówimy? Za ostro? Sami sobie zaszkodzimy. I tak już chyba nic więcej stracić nie mogę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz