wtorek, 8 maja 2012

Moja, nasza ziemia. Ta ziemia.

Otrzymuję różne głosy w sprawie naszego życia i obrony godności w gminnej codzienności. Także krytyczne wobec mojej postawy i wpisów na blogu. Wszystkie przyjmuję ze zrozumieniem i z dużą uwagą. Nie chowam głowy w piasek, nie ukrywam ich, ani siebie. Tak - macie rację, taki jestem i tak przeżywam sytuację mojej gminy. Zawsze byłem i zawsze jestem gotowy do otwartej rozmowy o wszystkich aspektach tegoż życia, godności, spraw spornych itd. "To jest moja Matka, ta Ziemia! To jest moja Matka, ta Ojczyzna!". Przepraszam za przytoczenie w tym kontekście wypowiedzi czczonego rodaka. Błogosławionego. Podnosił głos, kiedy to mówił. Porównywanie z Nim nie miałoby sensu. Ani wypada, ani na swoim miejscu. To jest tożsamość miłości/sytuacji, nie osób. Papież objeżdżał wtedy Polskę z przykazaniami miłości człowieka, Boga, prawdy. Dziesięcioma i jednym właściwie, że poznacie prawdę i prawda was wyzwoli i nada sens waszemu życiu, osobistemu i narodowemu. Wszystko bierze się z ideału. Papież prawdę wyłożył jak kawę na ławę w encyklikach społecznych, od istoty człowieka-osoby, przez rodzinę, po wspólnoty większe, narodowe i międzynarodowe, wyjaśniając mechanizm transcendencji i Boga ("Centesimus annus" na przykład).

To jest moja Ojczyzna i - jak to się mówi - moja Matka - ta ziemia. Papież nie pozwolił hańbić naszej ziemi fałszem, albo pozorami prawdy. Tej ziemi. Ja też nie pozwolę hańbić mojej ziemi. Podnosi się wtedy głos, bez względu na to, jakie się zajmuje stanowiska i kim się jest.
"Aż się zamyślą myśli niszczyciele, i grom zawołam..." - by się zamyślili (z pomocą Norwida). Albo papieża - "Ziemia odebrana narodowi przemocą staje się niejako głośnym wołaniem w kierunku "ducha" narodu. Duch narodu się budzi, żyje nowym życiem i z kolei walczy, aby były przywrócone ziemi jej prawa" - to papież, "Pamięć i tożsamość" (2005). A ja? - a mnie odebrano prawdę o tej ziemi i o moim życiu. Ośmieszam się? - wołając i żebrząc u was o pamięć (nie tylko dla siebie, bo prawda nie da się sprywatyzować)? Więc zwracam się z tym wołaniem do ziemi. Tej ziemi! "Niech zstąpi Duch Twój", na naszą ziemię, tę strachowską ziemię - Rzeczpospolitą Norwidowską.

Nie chcę i już chyba bym nie potrafił abstrahować jedno od drugiego. To jest moja Ojczyzna, to jest moja Matka. Chcę przeżyć całkowicie i do końca swoje życie na tej ziemi, tej Ojczyźnie, z tą Matką. Mater et magistra - to z kolei kościół. Chcę trwać także z nim i w nim - w jedności. Cały ja, cały mój realizm poznawczy i całość spisana na blogu.
Realizm nakazuje mi czytać daną i zadaną rzeczywistość, zewnętrzną i wewnętrzną. Tego się nie powinno - według mnie - nigdy abstrahować. Żyjemy w konkretnej rzeczywistości i jej, jak i nas nie ma bez współzależności. Kolejne rozdziały można tylko dopisywać do dobrze, wnikliwie odczytanej rzeczywistości.

„Człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków niż nauczycieli; a jeżeli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami” (Paweł VI). Jestem świadkiem. Mam nadzieję, że będzie mi jeszcze dane świadczyć na lekcjach historii i WOS o czasach i wydarzeniach, które przeżyłem, w których uczestniczyłem. Nie chcę łaski, chcę wypełnić swoje zadanie do końca.

Dzisiaj skupiłem się głównie na napisaniu "Listu do Rodziców", na stronę komunijną. No i nieoczekiwanie wystrzelałem się w komentarzach do sensacyjnego wydarzenia jakim był rajd rowerowy "Doliną Bugu" mistrza kolarskich wycieczek Pawła z kompanami. Wszyściutko jest w komentarzach na Fb. Duszę we mnie poruszyli. Naprawdę. Nawet nutą Norwidowską, na pięciolinii norwidiana.blogspot.com i Grupą Norwida na Facebook'u.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz