czwartek, 18 października 2012

Życie, świat, śmierć itd.



Nie udało mi się nic dzisiaj napisać. To znaczy tu, bo gdzie indziej, to tak.
Mam dzień katechez zanotowany, to i owo na Fb. Ale już nie popracuję, bo mam granice. Czas nam ukradli niefrasobliwi ludzie, którzy zostawili dziecko pod szkołą, tak na oko 16 km od domu. Odwieźć jej nie mogliśmy, bo w baku mieliśmy paliwa na 10 km, a w kieszeni - nic.

Więc jutro zrobię relację "dzień katechetyczny"  i resztę. Jak dożyję. Dzisiaj może jeszcze jakieś zdjęcia wrzucę na Fb szkoły.

Ale, ale. Szukając dla innych potrzeb cytatu (i opisanej w nim sytuacji), musiałem przeszukać swoje "Wierszyki". Łapię się za głowę, one opisały mnie 30 lat temu do szpiku kości, antycypując wiele wydarzeń, po co ja tu jeszcze żyję!

Mam np. wiersz, przeżycia, stan myśli i ducha po wypadku strasznym lotniczym (1987, 183 ofiary, rodzina ucznia z katechezy). Pewnie? na pewno? może? bardziej go przeżyłem niż Smoleńsk - ale tak samo świat, życie i śmierć rozumiałem wtedy i dziś!!!

WYPADEK

rozsypami z wysoka
ciężko spadliście
na moje serce
jak wasza śmierć boli

dziś muszę do braci
sierot tej ziemi
pójść

o was - tylko z wami
z Bogiem w ciszy świątyń
i z tym niemową -
strażnikiem cmentarzy
a nie z gazetami
wybaczcie gazeciarzom ich zgiełk

Dzisiaj najwyżej musiałbym - uwzględniając realia życia w wolnym demokratycznym kraju - dopisać (wręcz zamienić z innym wrzaskliwym podmiotem życia publicznego) polityków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz