środa, 31 października 2012

Są błogosławione winy


Nie muszę dzisiaj długo pisać. Wczoraj się wypisałem.
Mam, dzięki Sebastianowi, swoją radość z ICT, ale może o tym kiedyś, gdy kontekst podpowie.
Strachowski "znajomyx111" anonim konsekwentnie broni nieszczególnego wpisu swojej liderki - "Nie niszczy się tego co jest cenne, mówię o taczce gnoju" itd. itp. - samo, moje dzisiejsze, życie :-)

Dzisiaj:
- dużym przeżyciem (refleksją) stała się dla mnie konferencja prasowa rodziny śp. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Ta sprawa ma kontekst strasznie szeroki - osobisty, narodowy, na dziś, na jutro i na wczoraj. Na własną śmierć nawet. Błogosławiona wina! - byle dało się uczestniczyć, słuchać i przeżywać msze pontyfikalne z kardynałami. Tak przeżywam to ja - pokolenie Solidarności, odbijania świata z rąk zakłamanych komunistów. Na zakłamanie współczesności jesteśmy już za słabi (przynajmniej ja jestem za słaby).

Zakłamanie - wrogie REALIZMOWI, z panującą "niby mową" tu i tam, rozsiadło się wygodnie w fotelu rządzących i liderów różnych organizacji. A myślałem, że to już nie wróci, że jeśli nie "mądrościowy", to przynajmniej "demokratyczny" dialog stanie się normą :-(

Ale jest też Internet, a w nim dużo mądrych ludzi, otwartych, dzielących się sobą, swoją wiarą i rozumem - dzięki nim żyję, choć coraz chętniej myślę o śmierci. "Paradoksalnie poprzez śmierć Mesjasza ludzkość dostępuje zbawienia."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz