poniedziałek, 30 stycznia 2012

Myślenie stoi przed działaniem

Lepiej, żeby wartko płynęło, ale nie doczekaliśmy się jeszcze tego etapu rozwoju kultury światowej. Upłynęło dużo czasu od śmierci świętego Jana z wyspy Patmos - który to rozumiał do cna - ale nie świętujemy tych rocznic. A szkoda.

"Na początku było Słowo" - napisał Jan. Stwierdził tylko to, co było, co jest i co będzie zawsze regułą i mądrością. Zawsze na początku jest słowo, koncepcja, myślenie. Potem idzie reszta. Trzeba stanąć i pomyśleć, żeby pójść dalej. Trzeba się narodzić dla realnego i w realnym świecie. Najpierw jest myślenie. Koncepcja (jej przeciwieństwem jest anty-koncepcja). Niestety są powody, by nazwać nasze czasy czasami anty-koncepcji. Biologicznej? Logicznej? Kosmologicznej? Jeszcze jakiejś? W miejsce koncepcji che się wprowadzić przypadek, albo do-wolność (wolność człowieka ponad prawa natury).

Na razie w świecie człowieka ta sama reguła i mądrość, to samo prawo jest u źródeł naszych stowarzyszeń, gmin, państw i relacji między państwami. Także w małżeństwie i rodzinie (zakochanie? - małżeństwa jest tylko pre-ambułą). Słowo jest wyznaniem, nazwaniem i zobowiązaniem. Kto na początku nie chce wypowiedzieć słowa jest partnerem nie wiary-godnym. Wiara i rozum także na tym polu zawsze orzą razem. Powinny! Jeśli tak nie jest - dochodzi do tragedii. Nieporozumienia to najlżejszy wymiar kary w bez-sensownych działaniach. Słowo, koncepcja, myślenie prowadzą do sensu. Ich brak??

W stowarzyszeniach, gminach, państwach i jakichkolwiek legalnych organizacjach u podstaw są statuty, konstytucje, ustawy, regulaminy, wartości, cele, procedury... Bez nich organizacje są uzurpatorami prowadzącymi wcześniej lub później do tragedii. Zło nie śpi. Czyha na przemądrzałych głupków, którzy chcą działać bez wypowiedzenia Słowa. Bez myślenia, albo z utajnionym myśleniem. Są par excellence oszustami. Są wyznawcami zła, albo wprost synami Złego. Komunizm światowy i jego upadek przed 22 latami jest jednym z ostatnich tego przykładów.

Dobro się nigdy nie ukrywa. Nie po to jest, by pod korcem stało. Naturą Najwyższego Dobra jest Objawianie. By w jasności stanąć i być dla wszystkich. Z nim tylko można iść przez globalne i kosmiczne ciemności losu.

Za nami jest 45 lat systemu reglamentowanego intelektu i anty-inteligenckiej polityki. Myślenie miało zaniknąć całkowicie na rzecz pełnego posłuszeństwa partii proletariacko-chłopskiej (z nazwy). Należeli do niej także generałowie, ale nawet generalicja nie była już wtedy inteligencją. Wszystko prawie było wynaturzone. Ślubując Partii wyrzekali się "zawstydzającego" przymiotu gatunkowego rozumności i wolności osobowej. Rządziły masy. Raczej ciemne masy. Formowały one dwa pokolenia. Nie formowały myślenia. Wprost przeciwnie, bardzo dbały, aby się nie rozwinęło. Starali się, jak mogli, zwalczyć także w człowieku instynkt wolności. Dawny ustrój szedł na całość - przeczył Bogu i wolnej osobie człowieka. W ogóle - osobie. Wyrugował Boga, osobę i sumienie zarówno z teorii, jak i z działania. Masy (partyjne) rządziły za pomocą kija (siły - MO, SB, ORMO) i propagandy. Przysłowiowe marchewki nie były w użyciu, a te uprawiane przez rolników były kontraktowane i wywożone do bratnich narodów Związku Radzieckiego (ZSRR - Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich). Trzeba przypominać fakty, założenia, a nawet nazwy tamtego ustroju (PRL), bo się łapię na tym, że tłumacząc dzieciom realia filmu Kogel-mogel (1988), używam niezrozumiałych pojęć. - Widzisz? Pan profesor jeździ małym fiatem, a prywaciarz zachodnim samochodem. - Połapałem się i zacząłem wyjaśniać wyjaśnienia - Zachodem nazywało się wtedy wszystko, co było po drugiej stronie żelaznej kurtyny, my byliśmy Wschodem, a prywaciarz to...

Musimy chyba w szkołach zacząć na poważnie uczyć historii najnowszej, bo chyba nieświadomie masakrujemy młode umysły. Wyalienowujemy - inne pojęcie z marksistowskiego języka PRL. Zacznijmy od języka polskiego z czasów PRL. TO NIE BYŁ JĘZYK POLSKI, TO BYŁ JĘZYK MARKSISTOWSKI. A WŁAŚCIWIE NIBY-MOWA O NIBY RZECZYWISTOŚCI. W sumie - mało śmieszne. Tragiczne i niestety mało uświadamiane po 22 latach transformacji ustrojowej. Propaganda jest anty-myśleniem, bo buduje na elementach niejawnych. Jej założeniem i strategią jest osiągać (narzucić) swoje cele manipulując prawdziwymi i nieprawdziwymi stwierdzeniami i przemilczeniami.

W Strachówce mieliśmy dodatkowo, już w Polsce samorządowej, 16 lat rządów anty-inteligenckiego wójta. Wnioski nasuwają się same. Długo chyba będziemy czekać na normalizację nienormalnej sytuacji (nie tylko na płaszczyźnie polityki), której można nadać symboliczne imię i oblicze "Stan Tymiński". Z tego stanu nie wychodzi się bez bólu i fundamentalnych sporów. Nie wolno pominąć, przeskoczyć nauki o prawdziwym realizmie. Musimy się od podstaw uczyć prawdziwego realizmu! Słowo po słowie. Zdanie po zdaniu. Pojęcie po pojęciu. Koncepcja po koncepcji. Przyczyna - skutek. Skutek po przyczynie! Żeby wyjść z niby rzeczywistości po-marksistowskiego (po-peerelowskiego) niby realizmu.

Zdaję sobie sprawę, że moje rozważania dotyczą całej Polski i połowy Europy, a nie tylko gminy Strachówka. To, że piszę w prasie lokalnej nie znaczy, że o lokalnych problemach. Publikuję jednak przede wszystkim w Internecie, medium najbardziej światowym ze wszystkich. Globalnym! O zagadnieniach uniwersalnych. Należę wszak do wyklętej w PRL i dotąd nie zrehabilitowanej grupy inteligenckiej (nie wiem jak wielkiej, ale bardzo, potwornie(!) ważnej w każdym normalnym społeczeństwie). Bez inteligencji nie może być żadnego rozwoju, ani postępu. Bo myślenie musi iść przed każdym działaniem.
Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj bardziej powinienem być w Brukseli niż pisać w Strachówce. Znam swoją wartość. Niczym diament wdeptany w błoto, a może jeszcze bardziej w rękach szklarza. He, he, he ;)

Ale przecież w społeczeństwie obywatelskim, w społeczeństwie informacyjnym (w epoce(!) ICT, cywilizacji informacyjnej), w czasach i w kraju, które ustawowo chce wprowadzić demokrację partycypacyjną, czeka mnie jeszcze wspaniała przyszłość. Jeśli dożyję :(
Nawet następnym Tofflerom nie uda się przewidzieć wszystkiego.

Wielkie musiało być nasze piątkowe spotkanie w Urzędzie Gminy Strachówka, skoro zmusza do myślenia ciągle i ciągle i ciągle. W odpowiednim miejscu i w odpowiedniej godzinie dziejów znalazło się sześć właściwych osób. Parytet nie był zachowany (2 do 4), ale dwa pokolenia, różne doświadczenia życiowe, różny udział w najnowszych dziejach Polski, Europy i świata, różne grupy zawodowe i społeczne (przedsiębiorcy, samorządowcy, nauczyciele, katecheci, politycy samorządowi, przedstawiciele rodzin wielodzietnych, prasa lokalna, ludzie na stanowiskach i zwykli zjadacze chleba) - dały fundament dyskusji mocno zakorzenionej w realnym świecie nas wszystkich (na pewno naszej gminy).

Jeśli coś żyje, to daje znaki życia. Zalążki, kiełki, liście, łodygi, oddech, procesy trawienne, albo ogólnie metabolizm biologiczno-informacyjny (jego główne rezultaty i produkty uboczne). Takie jest życie.
Więc niech anonimowi czytelnicy i nie-anonimowi suflerzy mówią, że sieję nienawiść, a ja będę robił swoje, według programu, który napisało mi życie (Samo Życie), a ja go nie odrzuciłem, nie odwróciłem głowy. Przez całe życie śmiem patrzeć prosto w oczy nie takim jak wy. W oblicze Opatrzności i Przeznaczenia. Już w roku 1979(?) zanim zostałem katechetą, a tym bardziej nim miałem przyjemność zamieszkać z rodziną wśród anonimów napisałem w wierszu -

"jedni mówią szalony
drudzy mówią że głupi
a ja bym chciał na tacy kelnera
miłość wnieść między ludzi

ale mam serce za trwożne
uśmiech zbyt nieśmiały
postawę niegodna
przeszłość nie świetlaną

niech ja wezmę że szalony i głupi
a wy potraficie - a wy resztę zróbcie"

Na naszych oczach realizuje się otwarte społeczeństwo informacyjne. Mieliśmy spotkanie z Profesorem Harvardem Mikołajem Piskorskim, wybitnym znawcą portali społecznościowych i ich wszelakich oddziaływań na zachowania i działalność ludzi. W trakcie spotkania łączyliśmy się z naszym absolwentem-studentem Uniwersytetu w Glasgow. Nie brakuje nam rozumienia dzisiejszego świata i technologii. Z udziałem Internetu zrodziła się korespondencja uczniów i nas z Ameryką. Mamy nadzieję na jej rozwój i rozliczne życiowe odgałęzienia. Na naszych oczach rodzi się nowy świat. Na "naszych uszach" rodzi się nowy język przekazywania Ewangelii.
W ostatnich dniach jestem pod wrażeniem lawinowo rosnącej liczby znajomych na Facebooku z kręgu dojrzałych osób, ludzi konsekrowanych z Polski i świata. Na naszych oczach (także "fejsbukowych") rodzą się w ten sposób nowe (gminne i globalne zarazem) elity. Dziwić to może tylko ludzi stojących z tyłu za swoimi czasami, często bez ich winy, czasem z wielką winą.
Kolejny raz jesteśmy w czołówce zmian (JPII, Solidarność, I Kadencja Samorządnej Polski, przejęcie oświaty, komputeryzacja Urzędu Gminy, Gminne Spotkania Oświatowe 1991-94, Szkoła z Klasą, Socrates-Comenius, Rzeczpospolita Norwidowska, Ocenianie Kształtujące, SUS - Szkoła Ucząca Się, Vademecum, program partycypacji publicznej "Decydujmy Razem", program LIDERZY Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, warsztaty "Making the change happen" z naciskiem na AI- Appreciative Inquiry, osobiste blogi "Osobny świat", "Wieśniak Jasiek w Europie", "Pamiętnik warszawskiego licealisty", "Czas poznania", "Caritas-Murzasichle", "Wóz Drzymały", "Mimochodem" i masę innych. Za nami poszli inni: SPS, KGW itd. To też nie powinno dziwić - chrześcijanie mogą być au courant nie tylko z duchem czasu, ale z samym Duchem Świętym :)

PS.
Więc do roboty. Każdy według swojego powołania i możliwości. Kochane anonimy, możecie mi zorganizować wieczór autorski - będziemy mogli się lepiej poznać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz