czwartek, 26 stycznia 2012

Życie się dzieje... i to we wspólnocie

Czasem siedzę i czekam. Na życie. Nie jest to czekanie na Godota, na pewno nadejdzie. Kiedy czekam - wiem, że nadejdzie. Co? Życie. Jakaś wiadomość, sytuacja, coś, co angażuje w bieg spraw. I tak w kółko. Od, do. Bo życie się dzieje. My? Reagujemy. W metodyce nauczania języków obcych dostrzeli to nie tak dawno. Zmienił się meta-język, w rozmowie dostrzega się nie tyle wypowiedź i odpowiedź, co wypowiedź i reakcję. Zareagować poprawnie, to nie znaczy odpowiedzieć poprawnie gramatycznie. W życiu i w rozmowie nie chodzi o poprawność gramatyczną (zwyczajową, obyczajową, rytualną...) ale o adekwatność. "Odpowiednie dać rzeczy słowo"... i zachowanie. Ot, Norwid jest pomocny w każdej prawie sytuacji. Norwid, czyli człowiek myślący, nawet w pocie czoła.
Wydawałoby się, że być człowiekiem myślącym w sytuacjach, które stają przed nami - to nie jest wygórowane oczekiwanie od homo sapiens sapiens!
Być człowiekiem raczej niż odgrywać przypisane nam role, powinno być zasadą wychowania ustawicznego. Role muszą pełnić rolę służebną naszemu życiu. W naszym osobowym - przepięknym - dramacie. O cudownej - bywa, że trudnej - dramaturgii. Od poczęcia, do śmierci. Kto pomija moment poczęcia, pisząc swój życiorys, to niech się wykastruje (lepiej nie, bo samo-okaleczanie to potworny grzech), albo wyjałowi i nie rozprawia zbyt lekko o seksie. Konsekwencja w logice, a logika w konsekwencji mają dopełnienie.

Tyle tu filozofii, a chodzi o prostą, choć niezwykłą w naszym obecnym życiu, sytuację - zaproszenie na spotkanie w gminie na temat przyszłości lokalnej grupy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.
Sprawa niby prosta i oczywista od 5 grudnia 2010, a jednak po ponad rocznym czekaniu - niezwykła. Cieszy.

Zamulony się przeważnie budzę, ale wiem, że przemycie oczu, łyk kawy i coś nadejdzie. Modlitwa - nie pacierz, bo go nie pamiętam, został w zamierzchłym dzieciństwie, bo jeśli takowy był (pewnie był), to strasznie dawno przeszedł w rachunek sumienia, potem w rachunek dobra i "mantrę" (Nie-ja-Ty-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro) - zawsze daje życie.Hypotheses non fingo.
Kiedy mówię lub piszę 'życie', nie mam na myśli pracy (funkcji) organów i narządów biologicznych. Powinno być rozróżnienie choćby w pisowni. "Życie" przez małą i dużą literę. Przez dużą? Wiadomo, że chodzi o człowieka. A człowiek to świat cielesny, psychiczny, duchowy, kultura, wspólnota... wiara i rozum.

Nawet w zamuleniu porankowym wiem, że życie rozbłyśnie. Bo Życie potrzebuje światła. Życie tylko w jakimś świetle można obserwować i nim się cieszyć. Jakimś? No tak, każdy sobie jakieś zapala. Ja mam światło Ducha Świętego, Którego poznałem na kartach Biblii i w Życiu Kościoła, które stało się i moim Życiem. Tego nie da się już rozdzielić. Tajemnica to wielka, a ja wam powiadam... to samo. Z własnego już doświadczenia, nie tylko z przekazu ludzi i autorów, którym ufam. Ba, których kocham.

Dzisiaj Życie rozbłysło w telefonie - jutro jest spotkanie w sprawie Wspólnoty Samorządowej. To jest Życie. To się wiąże z tym, co było, tym, co jest i tym, co będzie w naszym życiu: moim, Grażyny, gminy... powiatu, Mazowsza. Trzeba rozumieć Życie!

Wczoraj było dla nas (Grażyny, mnie...) wielkim przeżyciem przyjazd "Stoczni" na wywiad z Grażyną-liderką PAFW i na badanie społeczności lokalnej, w której lider ze szkoły liderów działa. Dzisiaj coś z tego dzieje się w domu - "młode obywatelki" ustalają plan działań z dyrektorką-liderką (ze szkoły... itd.) Ja swoją pracę-powinność też wypełniłem, napisałem pierwszy felieton do "Faktów". Życie się dzieje.

Życie się dzieje. Nie wymyśliliśmy go, dostaliśmy go jako ogromny DAR. Ciągle jednak, nawet w XXI wieku jakże mało jest ludzi, którzy uznają tę prawdę.
Możemy w nim, a raczej w Nim - skoro Życie piszę z dużej litery - uczestniczyć na równych prawach wynikających z RÓWNEJ GODNOŚCI (jeśli się bawić słowami, to GOD-ność przedkładam niepomiernie wyżej od GOD-ota). MÓJ BÓG ZAWSZE NADCHODZI.
Godność, która nam przysługuje, jest najwyższym mandatem wszystkich naszych ludzkich praw i spraw! Możemy w Życiu uczestniczyć, mieć udział, współtworzyć - kultura jest warunkiem ludzkiego życia osobowego. Jan Paweł II mówił o kulturze życia i kulturze śmierci - ZALEŻNIE OD NASZYCH WYBORÓW I DZIAŁANIA.
Możemy dawać świadectwo Życiu. Właśnie to czynię na tym blogu. Właśnie teraz. I to daje mi poczucie spełniania obowiązku, powinności moralnej, egzystencjalnej. Spełniam i czuję się wypełniony.

Jeśli ktoś (w Strachówce) uważa, że źle piszę lub głoszę nieprawdę, niech pokaże, punkt po punkcie, w którym miejscu. Ba, które słowo! Z uwagą przyjmę każde zastrzeżenie. Lecz jeśli mówię prawdę i używam słów adekwatnie, to dlaczego mnie bijecie oskarżeniami i plotką?!

Prawda ma chyba formę korpuskularno-falową. Język fizyki bywa pomocny, tak jak i teologii. Nie ma lepszych i gorszych nauk, czy naukowego podejścia. Liczy się tylko uczciwość, a nawet miłość intelektualna :)

Choć wierzę, że prawda jest ciągła, to odbieram ją kwantowo. Po odebraniu swojej porcji (działki), jakbym się wyłączał. Koniec i basta. Coś w rodzaju zmęczenia, wyczerpania, ale i ogromnego zadowolenia nachodzi na mnie. W takim stanie, niezależnie od pory dnia, siadam w fotelu i czekam. Na następne połączenie z... , albo na odbiór prawd płynących ze strony rzeczywistości zewnętrznej, jak i wewnętrznej. A nawet idę spać.

"Dobrze jest wiedzieć / że ktoś, gdzieś / o tej samej porze też / choćby tylko jest" (Cień Opatrzności). I czeka.

Wspólnota dodaje sił i wzmaga częstotliwość osobowych połączeń. Na tym polu zarówno natura, jak i Bóg są zupełnie zgodni. "Spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie". Gdybyż zrozumieli to politycy! I oby chcieli pytać o radę tych, którzy coś z tajemnicy wspólnoty pojęli. Moglibyśmy czasem czekać razem.

2 komentarze:

  1. Walka o życie jest bardzo ważna. I to życie tak szeroko pojęte. Nie tylko nasze, naszych bliskich, ale także szerzej pojętej wspólnoty, rodaków. Szkoda, że tak nie wiele osób zwraca dziś na to uwagę. Dzięki za tak optymistyczny artykuł, dobrze że są ludzie którzy wciąż się o to troszczą. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to ważne usłyszeć głos - i to zrozumienia - w tym dialogu. Dziękuję z całego serca, wiary i rozumu. Towarzyszę ojcu, myślą i ciekawością, w jego studiach w Takim miejscu :)

      Usuń