czwartek, 12 stycznia 2012

Teraźniejszość, przeszłość i przyszłość

Kolejność w tytule nie jest pomyłką. Żeby rozumieć teraźniejszość, trzeba znać przeszłość i być otwartym na przyszłość. Nawet więcej - żeby być prawdziwie teraźniejszym trzeba znać i rozumieć (choć jako-tako) przeszłość i być wychylonym ku przyszłości. "Pamięć i tożsamość" warunkują zdrowie i normalność tak osoby ludzkiej, jak i społeczeństw (małych i wielkich).

Nie żyjemy w ciemnościach. Nie spowija nas nieprzenikniona mgła. JEST PRAWDA. Który to już raz piszę i podkreślam. Człowiek wierzący w Boga chrześcijan musi wierzyć w prawdę obiektywną, istniejącą poza nim, aczkolwiek uwzględniającą jego osobowy charakter, interes i wkład w jedną wielką rzeczywistość prawdy (prawdę o rzeczywistości). Z takiej postawy wiary rozumnej płyną ogromne, porządkujące świat implikacje - wierzę, potrzebuję, nie boję się dyskutować i szukać wraz ze wszystkimi zainteresowanymi prawdy o tej cząstce rzeczywistości, której jestem faktyczną i istotną częścią. Dzielę tę wiarę z innymi, szukam wraz z nimi. Nie da się dyskusji prowadzić w pojedynkę, albo z kimś, ale niejawnie, bądź ukradkiem. Można to nazwać dogadywaniem się, tworzeniem niejawnych (tajnych) układów itp. A we mnie nie ma ani krztyny wiary i sympatii dla spiskowych teorii dziejów. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego... czyli w (wszech)moc (wszech)prawdy obiektywnej i jej - Jego - jawność. Wierzę w Objawienie, nie w zaciemnianie (brrr. w Ciemność samą lub w ciemne moce).

Rozmowy prywatne mogą być tylko wstępem do jawnego, publicznego poszukiwania. Rozmowy prywatne są przeważnie niezobowiązujące wobec dobra wspólnego (paradoksalnie, zobowiązują natomiast w pewnym zakresie do zachowania dyskrecji).
Każdy może mieć poglądy, jakie chce. Nawet jeśli dzieli się nimi w prywatnych rozmowach, nie mają one większego wpływu na życie wspólne. W demokracji (w wolnym kraju) jesteśmy współodpowiedzialni za kształt życia wspólnego ( wspólnot lokalnych, zawodowych, środowiskowych). Bez naszego publicznie wyrażonego zdania (poglądu, stanowiska) wspólnota obarczona jest jakąś słabością, za którą też ponosimy odpowiedzialność.
Nie wszystko da się ująć w regulaminy, statuty itd. i nie ma takiej potrzeby. To byłaby tyrania biurokracji. Ale to nie znaczy, że nie mamy dzielić się opiniami na nieokreślone przepisami sfery życia. Istnieją wszak choćby kodeksy honorowe, zdrowo-rozsądkowa przyzwoitość i opinia publiczna. NIE MA OPINII PUBLICZNEJ BEZ PUBLICZNEGO WYRAŻANIA SĄDÓW, OPINII, POGLĄDÓW.

Czy może dobrze funkcjonować wspólnota lokalna bez opinii publicznej? Czy może dobrze funkcjonować demokracja bez wolnych mediów? Czy w braku opinii publicznej (wolnych mediów, zastępowanych często na terenach wiejskich przez urzędowe biuletyny) demokracja nie wyhamowała na granicy gmin wiejskich? Oto są pytania!

Jeszcze głębsze uzasadnienia płyną ze strony nauki wiary - "Spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie"! Nie osobno. Nie prywatnie. Wspólnotowo - publicznie (już czuję jak niektórzy się burzą na mój język, filozoficzno-popularno-teologiczno-publiczno-publicystyczny). Nie można rozdzielać postawy życiowej na sfery - zawodowo-publiczną, prywatno-rodzinną, religijną pomiędzy, moralno-nie-wiadomo-jaką. Życie jest jedno. Człowiek jest jednością psycho-fizyczno-duchową. O JEDNOŚCI mówi się nazbyt rzadko. Kiedyś jedność narodową zapewniał monarcha, religia (kultura), potem partia, a dzisiaj? Tylko język i sport?

Tylko to, co zgłoszone jako pozytywny wkład w dobro wspólne lub do opinii publicznej w postaci pomysłów (za które gotowym się jest wziąć pełną odpowiedzialność), opinii, sądów, poglądów itp. ma istotny wpływ na życie wspólne. Nie mają takiego waloru sądy i opinie wyrażana tylko (PRYWATNIE) w wąskim gronie.

Rozróżnienie na PRYWATNE I PUBLICZNE (WSPÓLNE) ma tu szerokie zastosowanie. Na tym polega m.in. idea Rzeczpospolitej! Norwidowskiej!
"Wobec bogactwa refleksji Norwida na temat społeczeństwa, miejsca i roli w nim człowieka, obywatela, na temat działań obywatelskich..." (Z.Trojanowiczowa) - nie możemy sobie przechodzić ot, tak sobie, jakby nam nie zależało na coraz lepszym rozumieniu ... SAMYCH SIEBIE. Bo przecież idea, którą nazwaliśmy szkołę - żyje. Nie jest tylko ciekawym pomysłem. Stała się naszym życiem.

Obywatel Norwid poparłby nasze działania na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Stawiał pewne warunki, przy spełnieniu których jest sens SERIO (z pełną odpowiedzialnością) wziąć udział w życiu publicznym.
1) - jasne zasady reprezentacji (struktury organizacyjne)
2) - istnienie opinii publicznej (mediów publicznych) ""Dziennika", aby kontrola i opinia jawna ożywiały się"
3) - Jakiegoś ""Odeonu" lub "Klubu", aby osobistości znać się, znosić i cenić umiały"
4) - sprawiedliwości, jasności, jawności finansowania i wsparcia "banku - pożyczalnego", aby praca oparcie godne znajdowała" (Kalendarz życia i twórczości CKN,t.2,s.546)

Odważę się powiedzieć - żeby odkryć Rzeczpospolitą Norwidowską trzeba było pewnej kon-... współ... widzenia, odczuwania, rozumienia rzeczywistości w ogóle i narodowej w szczególności. Bez tego kon-... współ-... łatwo jest przegapić pewne wątki i ich wieczną AKTUALNOŚĆ. Aktualizacja w filozofii klasycznej to przejście z możności do aktu (istnienia). To, co jest w potencji się urzeczywistnia. Właśnie na naszych oczach. Tu i teraz. Amen.

Dzisiaj, w gminie odzyskiwanej dla demokratycznych zasad życia, staje problem "własności nie tylko intelektualnej" pojęcia i manifestacji Rzeczpospolitej Norwidowskie. I bardzo dobrze. Trzeba sobie pewne sprawy coraz lepiej uświadamiać, by rządziła nami jasność, a nie ciemność.
1) - Najpierw było (narodziło się) pojęcie Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
2) - Potem były działania w duchu RzN, czyli odczytywanie w tym świetle poety i pomysły unieśmiertelnienia tej idei - m.in. w postaci "Vade-mecum, w korowodzie weselnym rodziców Norwida."
3) - Starania o nazwanie szkoły tym imieniem (po rozmowie z prof. Z.Trojanowiczową) -zwieńczone hymnem, uchwałą Rady Gminy (i uroczystością z tej okazji) i sztandarem
4) - Powstanie Stowarzyszenia RzN
5) - Liczne artykuły w prasie, relacje w telewizji, konkursy o zasięgu powiatowym, a nawet umiędzynarodowienie przez udział w konferencji LGD w Madrycie itd. (autorstwo wielu podmiotów)
6) - Dzięki wszystkim wymienionym i nie wymienionym działaniom Rzeczpospolita Norwidowska stała się rozpoznawalną marką. I coraz bardziej pożądaną przez różne podmioty.

Sytuacja RzN w gminie też się zmienia. Od negacji za czasów "starego" wójta Kazimierza Łapki, do pełnej afirmacji w obecnej kadencji "nowego-młodego" wójta Piotra Orzechowskiego. W tym kontekście muszę wspomnieć jeszcze "najstarszego" wójta Józefa K, ciągle bardzo aktywnego i obecnego w życiu gminy, głównie za pośrednictwem Internetu. Ten najstarszy strzeże pamięci o poecie i jego Rzeczypospolitej jak źrenicy oka.

Konieczne jest przemyślenie, publiczne przedyskutowanie i uregulowanie prawne. Wystąpiliśmy w związku z tym o zastrzeżenie znaku RzN. Każdy może organizować konferencje na jej temat. Każdy - pisać artykuły i robić filmy. O szkole Rzeczpospolitej Norwidowskiej będą robić programy. To pewne. Każdy może się przysłużyć wspólnej sprawie. Tym bardziej warto się spotykać i dyskutować - co jest naszym dobrem wspólnym.

Jest jednak pewnikiem ("oczywistą oczywistością" według klasyka), że jeśli ktoś chce dyskutować o pojęciu Rzeczpospolitej Norwidowskiej to MUSI się skontaktować ze mną, dopóki żyję.

***
WYROK SĄDU REJONOWEGO W WARSZAWIE
W SPRAWIE TWÓRCÓW STANU WOJENNEGO
(gen. W.Jaruzelski jakby zaocznie, bo wyłączony)

"Będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego..." - brzmi sentencja sądu. My nawet boimy się używać takiego słownictwa! Omijamy takie sformułowania, starając się być bardziej poprawni politycznie od... A Sąd poszedł dalej, i więcej i jeszcze mocniej - "Na mocy ustawy o powołaniu IPN, Komisji do badania i ścigania zbrodni przeciwko narodowi polskiemu"!!!
A jednak sąd to powiedział! I skazał - "Uznaje winnym popełnienia zbrodni komunistycznej... Działania przeciwko interesowi publicznemu, ograniczania wolności... naruszenia tajemnicy korespondencji... itd.

Aby nikt nie myślał, że bezkarnie może przyłączać się kiedykolwiek do jakiejkolwiek formy bezprawnej władzy.


Słuchając wyroku czuję drżenie na całym ciele. Przychodzi zadośćuczynienie. Gdybym był na miejscu sądu i musiał odczytywać wyrok, to nie byłbym w stanie.
CZY KTOKOLWIEK ROZUMIE MOJE UCZUCIA. Czy tak stwardniało wasze serce, że wykrzywiacie twarz w grymasie niesmaku, że jeszcze w ogóle się odzywam??? Czy tak daliście się otumanić, że nie jesteście czuć tego, co ja, przez chwilę czuć razem ze mną? Co my? Co wszyscy, którzy 3o lat temu wzięli udział w historii Ojczyzny (i Europy), która przyniosła nam i innym państwom wolność? Nie czujecie? To jak nazwać ten stan polskiego ducha? Marnością? Małością? Podłością? Naprawdę nie jesteście poczuć tego, co ja teraz czuję. Kiedy ryczę jak wół, jak małe cielę, nie zwracając uwagi, czy ktoś patrzy, czy nie? Godziny mijają, a ja nie mogę opanować wzruszenia i drżenia do szpiku kości. Czy wy rozumiecie, że to nie zemsta, chęć odwetu itd. - tylko moje życie! Całe prawie życie! Nasze życie! Nasza wolność! Nasza Rzeczpospolita Norwidowska! Polska od zarania dziejów, wzięta tęczą zachwytu!

Myśleliście, że minęło 30 lat, że nic nie czuję, że wszystko to już było? Nie, to się dzieje teraz, we mnie. Trzydzieści lat się dzieje teraz we mnie.

Włączyłem kolorowe światełka na choince, zgasiłem światło i słuchałem z rosnącym wzruszeniem ustnego uzasadnienia sądu. Sprawiedliwość po 30 latach! Wtedy też była choinka, goła, naga, bez ozdób, tylko ze znaczkami Solidarności. Trzy miesiące później zmarł na atak serca (wylew?) śp. Ojciec. W stanie wojennym przeżyliśmy ostatnią z nim i najsmutniejszą wigilię. Ale potem jeszcze - na szczęście - pierwszy wspólny, z rodzicami, opłatek na sali katechetycznej, z rodzącą się grupą modlitewną. Diabeł nas nie pokonał!

Dzisiaj też mną pogardzają. Łapka, a Piotrek? Wczoraj podobno byli studenci z Harvardu w gminie. W gminie? Nie, w Urzędzie Gminy. Kto tak jeszcze rozumie gminę?! Przecież gmina według ustawy - to nie wójt i jego urząd. A uczniowie, którzy czekali w szkole? TO DLA NIEGO NIE GMINA? Oj, jeśli się szybko nie spotkamy i sobie nie wytłumaczymy świata, w kórym obydwaj żyjemy, to się już na ziemi nie spotkamy. Będziemy żyli na dwóch innych planetach. My we współczesności, on/oni...?

Może ten wyrok położy koniec powszechnemu u nas milczeniu w sprawach publicznych. Może znaczy więcej niż znaczy. Może aż - koniec fałszu w naszym życiu? Koniec zdrad, mniejszego zła i krętactw. Niech się wrogowie jednoczą przeciw nam i tej prawdzie - co nie nowa. Ten wyrok daje nam skrzydła, takiej malutkiej, ludzkiej (w znaczeniu historii) nieśmiertelności?

Słucham sądu jak błogosławionego (po latach) papieża Jana Pawła II w czasie Jego pielgrzymek do kraju - naszej wspólnej Ojczyzny (przez duże "O"). Pomiatany przez dawną władzę i obecną szemraną propagandę dostaję i ja NALEŻNĄ MI SPRAWIEDLIWOŚĆ. Może tylko w ten sposób. Dzisiaj. Przez chwilę. Jakąś rekompensatę za lata! - niesprawiedliwych posądzeń, oskarżeń i łapkowej propagandy, która mnie/nas prawie zabiła.
Oficjalnie się mówi o zwycięstwie propagandy w Polsce w okresie 1981-89, tj. ośmiu lat - od Solidarności do Okrągłego Stołu i wolnych wyborów. A Łapka rządził i uprawiał swoją "zabójczą" propagandę przez 16 lat! Czy ktoś się nad tym zastanawia? Jeśli osiem lat jaruzelszczyzny zmasakrowało polską mentalność, to jak nazwać to, co z naszą gminną mentalnością zrobiło 16 lat łapszczyzny?
Czy wiecie co się teraz we mnie kłębi? Ile upokorzeń musiałem przełknąć przez 17 lat, do dzisiaj. Zdrajcy i prawdziwe zera (rockowe "mniej niż zero") chodziły z podniesioną głową i bez wyrzutów sumienia czerpali różne korzyści. Urządzali się i swoje rodziny. Chełpili się ze swojej nieprawości. Śmiechem nad krzywdą naszą wybuchając.

Wreszcie całą WRON-ę uznają przestępczym związkiem zbrojnym. Boże! - doczekałem, doczekaliśmy. Nie wiedziałem, że to takie ważne, nie rozumiałem ofiar oczekujących sprawiedliwości po latach. Aż stawiam sobie pytanie - "Czy ożyję jeszcze?" Nie, nie przez wasze decyzje wyborcze, dziękuję, PAS, schowajcie swoje kartki. Czy i ja dostąpię rehabilitacji na terenie swojej gminy? - na przewidzianym dla mnie przez Opatrzność i wybranego osobistą decyzją życiową kawałku Ojczyzny. Czy moja rodzina, żona-dyrektor Zespołu Szkół imieniem Rzeczpospolitej Norwidowskiej doczeka sprawiedliwości (i przeprosin za "złego organizatora, gospodarza i pracownika"). Czy ci ludzie, widząc klęskę moralną dawnego ustroju, potwierdzoną po 30-stu latach wyrokiem sądu, pójdą po rozum do głowy i rozpoczną z nami normalną rozmowę na odwiecznych prawach mądrości, moralności i prawdy? Czy pójdą w zaparte na zatracenie... za kolejne ileś lat? Przed jakimś innym sądem? Sąd wiary, rozumu i historii nikogo nie ominie.

Ta kobieta - SĘDZIA SĄDU REJONOWEGO - rosła w moich oczach do wymiaru całej POLSKI. Polsko, Ojczyzno moja. To było także jak przywracanie logiki. Na przykład w sprawie Stanisława Kani. Widziałem, jak słuchał o sobie - z odwróconej pozycji i roli - i musiał uznać prawdę, którą jemu sąd czytał, a nie tę, do której są przyzwyczajeni wszyscy władcy (wtedy i jak widać na własnym podwórku niestety dzisiaj) tylko tej prawdy, którą sami mówią, albo którą im kadzą służalczy urzędnicy. "Jak pan pięknie mówił, jak pan pięknie wypadł, jak pan dobrze to zorganizował...).

Naprawdę, nie widzicie we mnie sponiewieranego człowieka, który stracił wszystko, szacunek, pozycję społeczną, nie tylko w gminie, nawet w kościele, rolę patrioty-kombatanta-reformatora, a w konsekwencji i naturalny zapał życia. Nie, wy widzieliście nienawistnego Kapaona, który szkaluje Kazika, Kryśkę, Piotrka, proboszcza, biskupa i chyba cały stworzony świat. Ślepi. Głupi przewodnicy ludu.
Wy nie tylko nie widzicie prawdy we mnie. Chyba nawet człowieka! Wy mnie dobijaliście bezlitosnym, bezwzględnym przemilczaniem. Ja daję siebie na blogu. Wy nic. Naprawdę myślicie, że ja nic nie czuję, że już jestem martwy? Żyję. Czuję. Bardzo czuję. Wasze milczenie dudni we mnie jak piach z łopaty grabarza rzucany na trumnę. Nikt się nie wyrywał, jak dotąd, żeby powiedzieć mi przed dzisiejszym wyrokiem sądu, że to ja miałem rację w walce o wolną Strachówkę i Polskę.

Nikt z władz samorządowych (Rada Gminy i Wójt) ze mną nie rozmawiał do tej pory, ani o historii Solidarności, ani o Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Uważam to za całkowicie niezrozumiałe. Horrendalnie niezrozumiale. Ja chcę i jestem gotowy rozmawiać w pełnym świetle i publicznie o teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Zaoczne "rozmowy" nie służą przyjaźni.
Szczerze nie rozumiem, jak można czuć się samorządowcem i nie mieć naturalnej ciekawości własnej gminy (to ogół mieszkańców i terytorium). Bez tego na pewno nie można jej dobrze służyć. Jej - czyli sobie i nam, wszystkim mieszkańcom, ich dziejom i terytorium, na którym zamieszkują. Moim zdaniem przyczyną tego stanu rzeczy jest uleganie jakimś uprzedzeniom, fobiom lub, co byłoby dużo gorsze, wyrachowanym planom kariery samorządowo-politycznej.
W prawdziwym dialogu społecznym bierze się pod uwagę nawet przeszłe i przyszłe pokolenia (JPII). Wyrok sądu po 30-stu latach jest znakiem. Biłbym w dzwony. Może odrodzi się nowa, myśląca, dzieląca się sobą, służebna, nie karierowiczowska Polska?!

Dzisiaj możliwości wyrażania swoich opinii są nieporównywalnie większe niż w przeszłości. Warunkiem jednak zawsze jest WOLNY CZŁOWIEK, a nie środki techniczne.

ZAPEWNIENIE I ZOBOWIĄZANIE - dzisiaj potoczyła się we mnie lawina. Za sprawą sądu i Harvardu (czyli w jakiś sposób zdrady dzieci, młodzieży i nauczycieli w szkole i w ten sposób zdrady własnej gminy). Słowo Harvard znaczy wiele w świecie. Tak jak w Anglii prawie wstają na słowo Oxford, tak w Ameryce na słowo Harvard. A studenci takich uczelni należą do elit intelektualnych, co znaczy, że także etycznie. Ich standardy nakazują wprost iść do małej wiejskiej szkoły. Im mniejsza - tym bardziej. I im mniej mają czasu - tymbardziej. Raczej zrezygnują z oficjeli i może nawet lunchu. A do 12/13 letnich uczniów, którzy korespondują z rówieśnikami w Lincoln, w stanie Nebraska!!?? To się nie mieści w głowie. Jakimi ludźmi wójt się otacza? Jakich ma doradców? Wystarczy matura, żeby to rozumieć. Byłby ambaras, gdyby się okazało, że któryś ze studentów jest z Nebraski, albo ma tam znajomych, przyjaciół, rodzinę. To się nie mieści w samorządowej, europejskiej i amerykańskiej głowie. Czy ktoś dzieci, młodzież ze szkoły w Strachówce i w Lincoln, Ne, USA i nas mieszkańców - za to przeprosi?

Jestem dzisiaj bezpardonowy. Ale konstruktywny. I nie tylko ja. Solidarność, wolna Polska, Rzeczpospolita Norwidowska są dowodem naszej kreatywności i miłości małej i wielkiej Ojczyzny. Nic jeszcze straconego. Możemy razem budować przyszłość gminy, szkoły i nowego pokolenia. W rozmowie nikogo nie ugryzę. Ale lepiej mieć argumenty, a nie slogany. Propagandy nie znoszę, jestem od kilkudziesięciu lat na nią uczulony.

2 komentarze:

  1. Rozumiem rozgoryczenie. Wydaje się, że prawdziwe wartości gdzieś giną. Dlatego tak ważna jest modlitwa za Ojczyznę. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń