poniedziałek, 9 stycznia 2012

ZAWŁASZCZANIE I NADAWANIE ZNACZEŃ

Dzień katechetyczny, jak ostatnio często się zdarza, wyniósł mnie pod niebiosa. Myślę, że chronologiczny zapis dnia wytłumaczy to zjawisko. Ponieważ znam ich treść i rytm i wymowę, wytłumaczę na samym wstępie, że nie mam zamiaru personifikować zła, choć często można będzie odnieść takie wrażenie. Nie. Ale chcę wskazać zło i zachęcić do jego bezpardonowego nazwania i wyrzucenia z naszego życia.

Kl.2
Modlitwa i zachowanie podczas niej niektórych uczniów wyznaczyło mi cały dzień. Samo przyszło, przez ucznia zbyt głośnego, lekce-sobie-ważącego słowa i znaki. Musiałem przerwać modlitwę i zaczynaliśmy od nowa. Żeby nie za głośno, nie za cicho, bez wygłupów - ze zrozumieniem. Spojrzeć ze zrozumieniem na znak krzyża! Wymówić ze zrozumieniem proste słowa, w imię Ojca i Syna itd.

Jeszcze nie rozumiałem, jak wielka zaczyna się dla mnie katecheza. Usiedli,okolicznościowe gadu-gadu dla nawiązania rozmowy i budowania klimatu pogodnego przedpołudnia. Że jeszcze tylko parę dni i będą musieli udać się na dwutygodniowy obowiązkowy odpoczynek. Tak zarządziło ministerstwo oświaty. Wcale się tym nie przejęli, a tym bardziej wystraszyli :)

Rozłożyłem więc swój tabor, włączyłem laptopa (kapci i pilota nie wziąłem, byłem w sandałach, jak przystoi katechecie :). Zagadnąłem jeszcze o niedzieli, robiło się coraz bardziej katechetycznie, a była to niedziela Chrztu Pańskiego, jak nomenklaturowo (taka kościelna niby-mowa) napisano w kalendarzu liturgicznym, a co tłumaczymy na normalne wspomnienie chrztu Jezusa z Nazaretu.

Długo by tłumaczyć, dlaczego pół świata się wczoraj zastanawiało nad znaczeniem chrztu (Jezusa). Podprowadziłem, rozdałem stosowne obrazki i... wrócił znak krzyża, który tak szlifowaliśmy na początku. Miało to być tylko wprowadzenie, zainteresowanie rysunkiem, który miał zwizualizować i utrwalić wielką tajemnicę chrztu w głowach 8-latków.
Dostali pytanie - co ma wspólnego chrzest ze znakiem krzyża? Myślą, rozmawiają w parach - tak, po raz pierwszy, na tak poważny temat. "No bo" - podpowiadam - "jak wygląda chrzest?". I poszło, jak lawina. - Ksiądz polewa głowę delikwenta i wymawia dobrze wypolerowane przez wieki słowa. Acha, polewając głowinę malucha stara się na niej zrobić mokry znak krzyża. W imię Najwyższego! I największych przeznaczeń.

Zrozumiałem wreszcie, że krok po kroku będę dzisiaj prowadzony do celu, od znaku do znaku, od sensu do sensu.

Oni malują, a ja mogę zrobić wpis o zawłaszczeniu szkoły. Co za paralele!! Ano, nie daje mi to spokoju od rana, a właściwie od samych Trzech Króli. Już rano czułem zimne dreszcze na myśl o wyjeździe, a właściwie o wkroczeniu między podzielone, także przez reprezentację, w szkole światy. Niby pęknięcie nieznaczne, jednoosobowe jakby, ale skutki straszne. Mrożą krew w żyłach. Bo rysują dwa światy znaczeń, a to jest jakaś forma społecznej schizofrenii. I dwa różne realizmy. Dwa sposoby rozumienia świata. Nie jakiegoś dalekiego, za górami, za lasami, ale naszego, gminnego (a raczej wiejsko-sołeckiego). Co to może obchodzić kogoś z dalszych, choć naszych, stron. To klimacik bardzo lokalny.

Bo co to właściwie znaczy - zawłaszczyć szkołę publiczną o nazwie Zespół Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce?
Nie można żyć w rzeczywistości, której się nie rozumie, a ja nie rozumiem co to znaczy. Próbuję przełożyć sobie ten zwrot na język potoczny. Że ktoś, jakaś osoba lub parę osób nie chce wpuścić innych na teren szkoły? Robią sobie na jej terenie prywatne imprezy? Nie znam takich sytuacji. Przecież organ prowadzący by na to nie pozwolił. Ani Rada Rodziców. W Radzie Pedagogicznej też są odważni nauczyciele, którzy by tego nie zdzierżyli, jest nawet w ich gronie radna. Nie, musi być jakieś inne wytłumaczenie tego absurdalnego oskarżenia.

To znaczy, że może coś jest nie tak w dokumentach? Ale co? Może nazwa została gwałtem wymuszona? Najpierw na nauczycielach, rodzicach i uczniach, a potem na radnych Rady Gminy, którzy taką podjęli uchwałę? Może hymn szkoły został narzucony? Może sztandar? Może któreś ślubowanie klasy 1 zostało zawłaszczone przez grupę rodziców? A może to rodzice gimnazjalistów? Ale o co chodzi - jeśli nie o dokumenty i uroczystości różne.

Absurdy są z definicji niewytłumaczalne. Ale nie mogę ich lekceważyć, gdy dotykają serca mojej gminy. Trzeba przeanalizować ich wymowę dalszą, głębszą, niszczycielską. Coś strasznego się za tym kryje. Co się za tym kryje??
Pewnie całkiem inny człowiek, świat, realizm, sens... Dotarło wreszcie do mnie, jak głęboka jest ta rana i jak bardzo musiał ich zaboleć uroczysty apel 13 grudnia, w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce!
Kl.4
I znów modlitwa ułożyła temat i punkty do zeszytu. Kazałem dobrze patrzeć na znak krzyża na ścianie. Niby tak samo, jak w klasie 2-giej, a jednak inaczej.

T - Chrzest Jezusa

1. Widzieć, słyszeć... wszystko
2. Rozumieć znaki
3. Znak krzyża
4. Co to znaczy "robić coś w czyimś imieniu (w czyjeś imię")?

Spróbowaliśmy zobaczyć chrzest Jezusa w Jordanie. Oprócz Jezusa widzimy tam Jana z przezwiskiem-nazwiskiem "Chrzciciel", słyszymy fale i tłum i coś jeszcze, inne znaki, na ziemi, wodzie i w powietrzu (to samo można inaczej wyrazić - na ziemi i niebie).
To były inne znaki niż podczas naszego chrztu. Ludzie wtedy nie mogli rozumieć krzyża, nie mogliby rozumieć wyznania "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" itd. Co mogli więc widzieć, słyszeć? Niby gołąb, niby słowa z nieba.... A jednak Jezus dał znak swoim chrztem "na odpuszczenie grzechów."

"Człowiek mądry i człowiek wierzący powini rozumieć znaki" - takie rozmyślania snułem po drodze z klasy do klasy.
Jezus, Apostołowie, a potem chrześcijanie zmienili znaczenie wielu wcześniejszych znaków, lub nadali nowe znaczenie dawnym. Czy główną zmianą nie jest znak, że żyją i wszystko chcą robić świadomie w czyimś imieniu? Najpierw w imieniu swego Mistrza, ale także - w kolejnych pokoleniach - Tego, Którego Jezus nauczył ich uważać za Ojca. Bo tak im powiedział ktoś bardzo dobry, sprawiedliwy, wiarygodny. Kto więcej wiedział, rozumiał, mógł i chciał ich tym wszystkim obdarować!

Solidarność i Rzeczpospolita Norwidowska też są znakiem i też zmieniły wiele znaków, a raczej zmieniły całą naszą rzeczywistość w gminie. A Solidarność zmieniła sytuację w całym kraju i prawie w połowie Europy. Rzeczpospolita Norwidowska pozwala nam głębiej rozumieć znaczenie swojej miejscowości w historii Polski i nie tylko, działalność dydaktyczno-wychowawczą szkoły, możliwości duszpasterskie kościoła o znaczeniu krajowym, różnych organizacji gminnych i ponad-gminnych, a i samych siebie.

Niesamowite, jak te rozważania wiążą się (nierozdzielnie!) z moją katechezą od 30 lat.
Historia to tak posplątywała, że nie da się już rozdzielić. Zamiłowanie do C.Norwida z lat licealnych, Taize, Europa, Jan Paweł II, Solidarność, stan wojenny, katecheza, filozofia, samorząd, szkoła, Rzeczpospolita Norwidowska. Da się to tylko wytłumaczyć z pomocą Kogoś-Kto-Nadaje-Sens-Życiu-i-Historii. Nowy sens w pełni jest możliwy od czasów Jezusa z Nazaretu. Ja to tylko odkrywam, nie wymyśliłem przecież ani lat 1980/81, 1989, 1990-94, RzN, rodziny, Annopola, Prusa, Katynia, Rodziny Rodzin, Prymasa Tysiąclecia, nawet bp Kazimierza Romaniuka i abp Henryka Hosera z całym Caritasem. Nie wymyśliłem ani roku, ani minuty bodajże. Oczywiście, także - ani punktu na mapie.

Nasi wrogowie (osobowi lub nie, instytucjonalni lub nie) mają pecha. Bo jest szkoła. Bo szkoła uczy myśleć. Bo na katechezie uczymy się i staramy rozumieć rzeczywistość. Całą rzeczywistość, bo tylko tak można zrozumieć miejsce wiary i kościoła w naszym życiu. Katecheza musi zabijać zabobon i magię (w naszym życiu i w życiu naszych wspólnot). Nie tylko widzieć powierzchnię zdarzeń. Powierzchowne widzenie świata i własnej gminy jest naszym głównym przeciwnikiem, ba, nawet wrogiem. Nie osoby. Biedni są ludzie, którzy nie rozumieją rzeczywistości, w której żyją.

Idę po korytarzu i rozmyślam o słowach i znakach jakie dostałem. Jak to wszystko wiąże się z gorzką refleksją o znaku "RzN" i "S" - że sprzeciwiać im się będą.

Patrzę w pokoju nauczycielskim na gazetkę z 13 grudnia i znów dochodzi do mnie straszna wymowa (bez)myślnie wypowiadanych opinii, że ktoś zawłaszcza szkołę!!! Powiedzcie kto - pewnie bałwany, tumany, diabelskie nasienia! Powiedzcie im, że szkołą Rzeczpospolitej Norwidowskiej rządzi prawo uchwalone przez polski parlament. Szkołą RzN rządzi wierność Polsce, polskiemu prawu i historii. Powiedzcie im tak - "Diabelskie nasienia, jakim diabelskim prawem robicie zarzut z tego, że jesteśmy wierni historii, prawdzie, Polsce od zarania dziejów, krzyżowi i kościołowi. Że odwołujemy się do wieszcza, jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy (JPII), na domniemanym i wymodlonym błogosławieństwie papieskim, na słowach "kto pracował na miłość...", na osiągnięciach współczesnych nauk pedagogicznych, na wielkiej pracy nauczycieli, którzy wkładają serce w to, co robią, w godzinach pracy i po nich. Rzeczpospolita Norwidowska wychowuje dumnych obywateli Polski i Europy! Stara się wychować dobrych, jak najlepszych i rozumnie wierzących w Boga Jezusa Chrystusa i Jego Samego i Ducha Świętego.
Potrafią do dostrzec i docenić ludzie i instytucje z zewnątrz. Hańba, że podgryzają i walczą z tym jacyś mieszkańcy Strachówki. Hańba wam - złorzeczący i zło zamierzający w sercach swoich.

Hańba władzy, która z jednej strony powołuje się na osiągnięcia szkoły RzN i robi sobie z nich wieniec laurowy, a z drugiej strony powtarza pustosłowie o złej dyrektorce - złym organizatorze, złym gospodarzu, złym pracowniku-nauczycielu. Gdyby raz, można machnąć ręką. Powtarzanie wielokrotne oburza. To niech władza idzie na całość i powie otwarcie i publicznie, że dyrektorka, za której kadencji to wszystko się zdarzyło, jest największym złem tej gminy. NIECH POWIEDZĄ JEJ TO W TWARZ, PUBLICZNIE, NA SESJI RADY GMINY, NA KTÓRE DYREKTOR GRAŻYNA KAPAON PRZYCHODZI Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ, GOTOWA ODPOWIEDZIEĆ NA WSZYSTKIE PYTANIA.
Rzeczpospolita Norwidowska - o tchórze - zbudowała swoją pozycję i swój obraz w powiecie, na Mazowszu i dalej, na pełnej jawności swoich ideałów, zamierzeń i działań. Hańba tchórzom. W nich diabeł, ojciec wszelkiego kłamstwa, ma swój pełny tryumf.

Jak niewielu rozumie krzyż. Co to znaczy rozumieć krzyż? Według mnie, nie to, co piszą w gazetach tzw. obrońcy krzyży. Według mnie to znaczy - zastanawiać się nieustannie nad znaczeniem, które kiedyś powstało, zrodziło się, ale żyje i się zmienia. To znaczy - pytać i rozumieć, czym jest rysunek poprzecznych belek, albo zbite deski, czym były kiedyś przed naszą erą, czyli przed narodzeniem, życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Jak znak hańby zmienia się w znak święt? To nie tylko dotyczy krzyża. Także chrztu, a może całej rzeczywistości? Kiedy patrzymy na krzyż, to musimy widzieć także zmianę znaczeń. To, co
przed, Tego-Który-Jest-Na-Nim, i to, co potem w ciągu 2 tys. lat do krzyża przywiązano, przybito, przypisano. Jest o czym myśleć. Ale jak wielu z nas lubi i praktykuje mdlitwę myślną, modlitwę odpocznienia itd. które sięgają źródeł znaczeń? Wiele jest nazw i rozumień modlitwy (zajrzyj do św. Teresy z Avila, doktora, profesora Kościoła).

Kl."0"
Wszyscy lubią Boże Narodzenie. Lubimy śpiewać kolędy. Po co się narodził Jezus?
Dzisiaj w Betlejem, Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, byście radość mieli, i mieli je w obfitości. Szczęście jest takie proste. Jest dobro i zło. Przeważnie łatwo je rozróżnić. Święty Ignacy Loyola umiał to robić. Zauważył, że często to, co mu przynosi przyjemność, rodzi potem wyrzuty sumienia. Robi się potem głupio i źle. I odwrotnie, że kiedy zrobi coś za namową rozumu i wiary, z lekkim ociąganiem, pokonując siebie, to potem, jako skutek długo trwa w nim szczęście i pokój.

Jezus się urodził, aby nas zbawić od złego. Od grzechu. Przez przebaczenie wraca do nas pokój i szczęście.

***

Przechodząc z jednej części szkoły do drugiej snuję swoje gorzkie rozmyślania. To refren. Gmina się przyznaje do RzN, czyli czegoś, co ją rozsławia? To może też zawłaszcza. Władza, która się identyfikuje z RzN i się tym słusznie chwali wobec całego świata - zawłaszcza? A może każdy konkurs powiatowy organizowany przez Zespół (Gimnazjum i Szkoła Podstawowa), który rozsławia szkołę i gminę - też zawłaszcza?
Czy my (ktoś?) w tej gminie naprawdę upadliśmy na głowę i nam (komuś) całkiem rozum odjęło?
Ktoś diabelski, kto to wymyślił, chce odzyskać zapewne tę zawłaszczoną szkołę, chlubę gminy od wielu lat. Jak to przyjemnie przyjść na gotowe! Może chce tylko zmienić nazwę, napisać swój hymn, zrobić własny sztandar? Były już przecież pomysły przenoszenie szkoły - czyli mówiąc wprost, pomysł zniszczenia szkoły. Wszystkim despotom, którzy chcą rządzić ludźmi niepodzielnie ta szkoła bardzo przeszkadza - od wielu lat. Głośno tego nigdy nie powiedzą. Boją się. To są krętacze, nie mają odwagi głośno powiedzieć swoich prawdziwych poglądów. Ale w ciemnych zakamarkach swej duszy snują pewnie plany jak się pozbyć problemu. A to przenieść do Rozalina, a to szerzyć pomówienia, rozsiewać plotki i oskarżenia dyrektorki Grażyny o to, że jest złym gospodarzem, złym organizatorem i leniem, któremu się nie chce uczyć. Tak, tak. Mają (bez)czelność wymyślać i powtarzać takie bzdury. Kpią sobie z rozumu i pomiatają ludźmi o zdrowych zmysłach, zdolnymi do odróżniania dobra od zła. Proszę bardzo, niech leń, zły organizator i zły gospodarz - nie ważne w jakiej randze i na jakim stanowisku - np. wojewody, wójta, prezesa, ministra a nawet premiera, przyjdzie i osiągnie tyle, co ta dyrekorka! Zespół Szkół im.RzN i Vademecum (które rozsławia także gminę i jej gminne władze!) wystawiły już jej pomnik. A co będzie pomnikiem tych wojewodów, wójtów, prezesów, ministrów, premierów?

Kl.1
Chcą (przynajmniej niektórzy) rysować z tablicy/ekranu. No to daję biblijną technikę ilustracyjną Annie Vallotton, potem pokazuję malarstwo światowe i sceny ze sławnych filmów, Pasorella, Zefirelli na temat chrztu Jezusa. Jak zwiększają się możliwości nauczyciela-katechety, gdy jest dostęp do Internetu i możliwość wyświetlenia na dużym ekranie.

W modlitwie końcowej dziękujemy za to, że możemy rysować, oglądać obrazy wielkich malarzy, i filmów na temat Jezusa. Że możemy lepiej rozuieć siebie, świat, kościół.

Czy nie po to jest religia (w szkole). Czy bez religii w programie nauczania szkoła może inkulturować w pełni uczniów? I otwierać najszersze perspektywy rozumienia, świadomości, RALIZMU, realistycznego spojrzenia na świat. Czy nie jest zrozumiałe, że dyktatorzy chcą zapanowac nad religią (Henryk VII, Rewolucja Francuska, hitleryzm, komunizm...).

Kl.6
Część klasy pisze test z historii, więc druga część dostała rysunki z angielską wersją
ewangelii o chrzcie Jezusa. Szukamy zrozumienia, szukamy znaczeń.

Kl.5

T - Gramy w reprezentacji Boga

Takie jest chyba ostateczne znaczenie "mówić, działać (żyć) w czyimś imieniu". W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Rozliczam się z wszystkich obietnic i zobowiązań wobec klas(y). Kto zrobił prezentację i zaprezentował ją wobec klasy, kto czytał modlitwę powszechną lub niósł coś w procesji z darami na mszach szkolnych niedzielnych, kto pełnił posługę ministranta... Słowo - to człowiek. Słowem można wzmacniać swój honor albo go tracić. Słowo ma wielką moc, sięga dna duszy. "Z obfitości serca usta mówią!"
ZAWŁASZCZANIA I NADAWANIE ZNACZEŃ

Katecheza zawsze jest zanurzona w dzień dzisiejszy człowieka. Nie ma religi(jności) poza rzeczywistością bardzo doczesną. Wcielenie ma taki właśnie sens. Katechizacja też musi iść tym tropem. Musi odkryć swoje wcielenie w dzień codzienny nauczanych i nauczającego, czyli wspólnoty, w której jest realizowana katechizacja (element nowej ewangelizacji).
Katecheza szkolna daje przyczynek do ostatecznych uzasadnień rzeczywistości doświadczanej (przeżywanej) przez daną wspólnotę wiary (lokalną).

***

Miejsce w życiu publicznym gminy należy się nam z samej definicji gminy, kultury, tożsamości, wspólnoty - chyba przede wszystkim. Bo II RP (i Katyń), Solidarność, I Kadencja Samorządu w Polsce, i aktywność religijna w kościelnej wspólnocie od zawsze, bo Rzeczpospolita Norwidowska, bo dyrektor szkoły, bo... Wszystkie te etapy dziejów i poziomy życia publiczno-społeczno-kulturalnego mają wspólny mianownik - godność osoby ludzkiej, wolność słowa, przekonań, stowarzyszeń itd. (w których to dziedzinach mamy niejakie zasługi).
Jak nazwać tych, którzy próbuję i próbują i próbują przypinać nam etykietki despotów, egoistów, kłamców, zawłaszczaczy własnych czynów i poglądów itd? To nie jest śmieszność. To ignorancja intelektualna i duchowe zaprzaństwo, które szkodzi gminie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz