środa, 7 marca 2012

Porozmawiajmy o diable

Przeżyłem kolejny dzień. Uff! - ciężko było. Bez diabła chyba się nie da zrozumieć.

Pierwszy obrazek, dziecko stoi spóźnione pod drzwiami klasy i widać, że bardzo przeżywa.

Kl.3
Modlitwa - Boże, którego nie widać, ale Który jesteś z nami... Stoimy przed krzyżem. Chcemy patrzeć ze zrozumieniem. Zrobiliśmy znak krzyża na sobie. Ze zrozumieniem? Wymówiliśmy słowa, że w imię Boga chcemy - dzisiejszą lekcję religii, i dzień i całe życie - przeżyć. W Jego imieniu - czyli, że inni ludzie mogą (mają) Go zobaczyć w nas i dzięki nam.Dzięki naszym dobrym czynom. - Tak mniej więcej się modlimy zawsze. W tej początkowej medytacji przychodzi światło. Rozjaśniają się, mnie, 59-letniemu człowiekowi, katechecie, podstawowe pojęcia i koncepcja religii i mojego zadania życiowo-zawodowego.
Potrzebuję każdej godziny, każdej klasy. Potrzebuję też, obym nie wymówił w złą godzinę, różnych reakcji, refleksów prawdy. Prawda reflektuje w nas. By dotarło do nas jak najwięcej z niej.

Kl.6
To samo, ale jeszcze bardziej świadomie - Stajemy przed krzyżem, wyznajemy, że chcemy żyć w imię Boga, w Jego imieniu. Reprezentujemy Niebo. Ni mniej, ni więcej. Stajemy się widzialnym znakiem Boga, Bożej Miłości. Ta szczególna (?) wspólnota tworzy się na każdej katechezie. Z trudem, powoli, dociera do coraz większej liczby. Zwłaszcza, gdy ukonkretniamy naszą służebną modlitwę, za męża p. Ani, ojca naszych koleżanek i kolegów. Amen.

Szczególna wspólnota? No tak, bo są klasą już sześć lat, ale szczególność wypływa także z tych wyjątkowych chwil pod krzyżem. Zadane mają myślenie.

Po lekcji poprzedniej zadam im pytanie o niebo. "Pani z nieba" ukazała się dzieciom w Fatimie. Jakie mają wyobrażenie nieba, którego jesteśmy reprezentantami? Okazuje się, że klasyczne, nad nami. Więc prostuję ich wiedzę o planecie Ziemi zagubionej w bezkresnym Wszechświecie, od którego niebo jest większe. Nie ze mną te numery. Nie przejdzie ze mną bezmyślna religia, uwłacza homo sapiens XXI wieku. Zwłaszcza po encyklice "Fides et ratio".

Kl.1
Może dzisiaj najlepsza była klasa najmłodsza? I najwięcej dała? Dzieci mogą mieć udział w poznaniu... takich wielkich tajemnic! Hiacynta, lat 7, Franciszek, lat 9, Łucja, lat 10. Dzisiaj błogosławieni całego kościoła, nauczyciele tajemnicy dla całego świata. Niesamowite.

Kl.4
Nieoczekiwana zamiana miejsc, klas, scenariusza lekcji. Muszę poradzić sobie bez projektora i fragmentów filmu o Fatimie. Klasy gimnazjalne mają prezentację swoich projektów wszystkie ręce na pokład, i cały sprzęt.
Po co mi projektor i dostęp do sieci? Czas rozwinąć temat!!!! Jezus nie mówił niczego bez przypowieści. Był metodycznie na bieżąco z potrzebami słuchaczy. Czy katecheta ma lepsze wzory? Dzisiaj najlepsze przypowieści tworzy technika filmowa, jest stworzona po to. Więc czy można popełnić taki grzech zaniedbania?
Jest i inna strona medalu. Każdy nauczyciel, wszystkich czasów, musi dać to, co najlepszego ma jego epoka. Musi być współ-czesny ze wszystkim, co dostępne na rynku usług oświatowych i wychowawczych. Nie tylko oczywiście sprzęt, co bardziej duch czasu. Dzisiaj jest to Facebook i Internet z nieograniczonym dostępem do wiedzy i osób. Ale TRZEBA MIEĆ OTWARTOŚĆ, by się nimi dobrze posługiwać. To jest najważniejsze, zarówno w Hi-Wi-Fi Europie i w buszu Afryki pozbawionej prądu.

Temat na czarnej tablicy – Tajemnice wiary

1) Chcę i mogę żyć w imieniu Boga (Ojca, Syna i Ducha Św.)
2) Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga Samego
3) Jesteśmy więc w reprezentacji Nieba (gdzie jest Niebo? Wszędzie, tam gdzie Bóg).

Kim jestem? Że wchodzę do klasy i robię, co robię, przez 30 lat? Reprezentantem tajemnic wiary, Boga, Nieba (Królestwa niebieskiego). Wiara i rozum każą mi wyciągać logiczne konsekwencje i łapać z każdej strony, w każdej chwili (łapacz chwil [promiennych) resztę, która jest mi dana za każdym razem podobnie i inaczej.

Ojcze oddal ode mnie ten ciężki chleb, ale nie jako ja chcę, ale Ty - niech się dzieje.

Interpretacja zjawiska z Fatimy jest fantastycznym zadaniem. Wyjdzie, każdemu, kto spróbuje, cała wiedza, wiara, rozum lub ich brak.

Kl.2
Ania pamiętała i przyniosła dwie książeczki o Hiacyncie i Franciszku. Ja - film. Tłumaczyłem, przygotowywałem na odbiór filmu. Ze skutkiem mizernym, ale nie wszyscy są na takim samym poziomie rozwoju intelektualnego i duchowego. Na to mają wpływ głównie rodziny.

Po lekcji przyszły dwie mamy. Jakoś zapowiedziane i przewidywane. Już z miesiąc temu usłyszałem, co w trawie piszczy w zapytaniu uczennicy - "kiedy zaczniemy przygotowywać się do I Komunii, czy jakoś mało inaczej". To się czuje, to wie - o co chodzi. Już tej grupie, bo to musi być grupa, odpowiedziałem na wiele sposobów na blogu. A dzisiaj matkom? To samo. Że jestem katechetą od 30 lat. Właśnie obchodzę jubileusz. I jako ojciec miałem/mieliśmy już sześć I Komunii w domu, jedną podwójną. Bywali na nich, w kościele, w koncelebrze i w domu, przy stole, różni księża, w tym z Hiszpanii, Włoch, Meksyku i Etiopii (późniejszy Rektor Seminarium w Adis Abebie, obecnie biskup). Ale cóż to ma za znaczenie wobec "siewcy nienawiści"? Jednej z mam byłem wychowawcą przed laty. To też nic nie znaczy dla grupy nowych Polaków. Nowych katolików?

Za kogo ludzie mnie uważają, wy mnie uważacie? - pytał Jezus przyjaciół. Katecheta też pyta, o to samo - bierze przykład ze swojego Nauczyciela. No, więc? - za kogo? 30 lat pracy, artykuły, wywiady, List do Papieża, jak lekcja koleżeńska, albo powtórka z dyplomu przed całym lokalnym kościołem rok temu, przygotowując uroczystość rocznicy I Komunii, a wcześniej przez lata przygotowywałem msze szkolne i inne uroczystości, stałem przy ołtarzu, czytałem, śpiewałem, Chleb Pański nawet dwa razy rozdawałem, a Grażyna przez wiele lat przygotowywała I Komunie i wzór wypracowała, którym dumni i sławni jesteśmy (np. Biały Apel, rodzinne dni skupienia w Nadliwiu lub Loretto). I co? Mieszkańcy Strachówki tego nie wiedzą? Diabłem śmierdzi na kilometr. Czy ktoś będzie miał odwagę rozmawiać na ten temat?

Rozmawialiśmy i rozstaliśmy się w zgodzie, nie mogę mieć żalu do dwóch mam. Mają prawo pytać o wszystko. Mam żal, do tych, co z tyłu. Do nich potrzebny jest egzorcysta. Podsunąłem pomysł spotkań, byle w dużym gronie, reprezentatywnym, z księdzem proboszczem i wszystkimi zainteresowanymi, byle nikt nie został za plecami. Nie powinno być między wierzącymi we wspólnotę, zwłaszcza wierzących w Jezusa z Nazaretu - żadnych niedomówień. Najgorszą przysługę robią ci, zawsze ukryci, którzy nie chcą się spotkać i rozmawiać jak ludzie tej samej wiary i zasad.

Kl.5
Nie tylko w tej klasie mówię o diable. Bo jak zareagować, gdy ktoś rechocze podczas modlitwy, lub kwiczy jak świnia. Tłumaczę, tłumaczę, za świętym Ignacym, że człowiek działa pod wpływem dwóch duchów. Ducha Świętego lub Ducha Złego. Jesteśmy wolni, i my wybieramy, którego słuchamy. W czwartej przypomniałem polskie prawo, które daje wolność wyboru, rodzice mogą podpis złożyć i zwolnić dziecko z lekcji religii. Wtedy szkoła musi zapewnić inne zajęcia lub opiekę przez godzinę.
To nie był mój dzień. To nie był dobry dzień.

W piątej nie wyświetliłem fragmentu Fatimy. Nie dało się. Nawet nie próbowałem plątać się w kablach, laptop, projektor, głośnik - skoro nie chcieli się uciszyć nawet wtedy gdy patrzyłem. Strach się wtedy odwrócić.
Podałem swoją odważną (maksymalną interpretację) - Zły Duch zbyt wiele przegrał w Fatimie, by nie był wściekły dzisiaj. Kiedyś tego tak nie rozumiałem, a na pewno bym tak nie powiedział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz