wtorek, 13 marca 2012

Modlitwa - (a) obraz Boga, nieba i człowieka

Każdy chyba prowadzi taki - o wszystkim - dialog z Bogiem, którego spotkał w swojej przestrzeni życiowej? O wszystkim, co ważne i najważniejsze, a zwłaszcza trudne. Niewielu zapisuje, choć dzisiaj Internet prawie wszystkim daje takie możliwości. Te dialogi z Bogiem, które znamy z literatury i historii Kościoła, powstały przed wiekami, albo później, na prośbę(!) spowiedników. Można spotkać w hagiografiach "na polecenie", ale to dziwnie brzmi w dzisiejszych czasach. To tak, jakby tłumacz greckiej Ewangelii włożył w usta Jezusowi z Nazaretu polecenia-rozkazy dla Jego rozmówców - "idź nie grzesz więcej..., wstań i chodź... idź, twoja wiara cię uzdrowiła...itd.itp." Chcielibyście spotkać rozkazującego Jezusa?
Owszem, tłumacz używa nawet "rozkazał". Warto przejrzeć konteksty. Każdy ma jakiś obraz na podstawie słów, tłumaczeń, opowiadań katechetów i rekolekcjonistów. Podobnie - z Kościołem. A idąc dalej, z niebem.

A ja sobie pomyślałem w trakcie tego pisania do Internetu, na życzenie własnej duszy, że modlitwa jest lepszym obrazem nieba niż chmury. A nawet przed-szkicem obrazu Boga. Biblijny przekaz jest przecudny - na obraz i podobieństwo Swoje stworzył ich, kobietą i mężczyzną.

Ani bym nie pomyślał, że będę dzisiaj pisał modlitwę! Że to, co piszę jest modlitwą. Choć przed 30 laty swoje wierszyki nazywałem katechezami. I - co równie ciekawe - jest w nich cały Józio dzisiejszy. Ale wtedy Dorota na nie czekała, a Agnieszka napisała o nich próbną maturę. W którą stronę ewoluuje mój świat? Dzisiaj w społeczności lokalnej jestem "siewcą nienawiści"! Mogę się spodziewać, że mnie ukamienują - bo boją się mi spojrzeć w oczy.

Więc spieszę się kochać ludzi i pisać modlitwy. Chociaż właściwie ukończyłem już swoją pieśń pochwalną, cóż tu dodać?
Jeno wyjmij mi z mych oczu szkło bolesne - obłudników, faryzeuszy, plemię żmijowe, gorszycieli - choć się tak nie stanie miłości mojej. Tak to już jest na tym świecie. I dlatego, jak mniemam, każdy ma swojego Jedynego Rozmówcę, z którym w modlitwie o wszystkim rozmawia. Pokornie zmieniłbym jeden wiersz w Księdze, ten który powiada, że "człowiek się szlifuje drugim człowiekiem". Ja szlifuję się w modlitwie Bogiem, a z ludźmi mogę na starość bywać szorstki.
Odkąd jest Internet - wiele się zmieniło. Bo bez niego ludzie musieli z kimś w realu gadać, żeby nie zwariować. Może bardziej potrzebowały tego ich struny głosowe i przepona, bo nauka o osobie nie była jeszcze bardzo rozwinięta. Dzisiaj zresztą też jest w powijakach. To chyba najtrudniejszy obszar badań naukowych. Najlepiej mu służy modlitwa. A rozmowa w Internecie rozwija mięśnie palcowe.

Czego ja chcę? "Żeby mi niebo odciążyło głowę". Oczywiście, że zawsze chcę Ducha Świętego. Wezmę na swoje sumienie, że nie wyjechałem dzisiaj z domu. Samochód by nie wytrzymał, musiał zostać u mechaników pod ich sprawnymi palcami. Czy i ja nie stałem się w ten sposób gorszycielem? Boże przebacz grzesznej duszy mojej. Ps.50. Umiemy na pamięć psalm 90, może i tego się jeszcze nauczyć? (pokrop mnie Panie hyzopem...).

Mam pełną świadomość (bezczelną), że swoim pisaniem dopełniam rekolekcji parafialnych. W świecie wartości osobowych, z pomocą Internetu, jest to dzisiaj możliwość niebywała. Katolicy wszystkich krajów - łączmy się duchowo modlitwą i w necie.

Otworzyłem dopiero teraz Internet, znacie moją technologię życia i pisania. Najpierw się liczy to, co w życiu wewnętrznym Bóg mówi do osoby, ludów i narodów. Zajrzałem i mną potrząsnęło. Do szpiku kości, do trzewiów. Lucy dała na Facebooku link do Watykanu, a tam bracia z Taize są przyjmowani przez Papieża Niemca. Jako czwarty podchodzi brat Marek z Poznania. Potrząsnęło mną - Taize - ta wizja wspaniała świata otwartego na każdego człowieka i Boga, we wszystkich ludach, religiach i narodach świata. Pamiętam jak nas - w grupce dzielenia, która wybrała ten temat - bracia i permanenci uczyli na burgudzkim wzgórzu spotkań modlitewnych. "Jeśli nie podejdziesz do kogoś nieznanego, który może pierwszy raz, a może przypadkiem przyszedł na spotkanie, to się stuknij w głowę, mówiąc Ojcze Nasz. Boś egoistycznie strasznie nastawiony nawet w życiu religijnym. Fałszywy?".
Może trochę inaczej to przekazywali, ale duch ten sam.

Dlatego tak zimne mi się odtąd wydają wszystkie nasze parafie i zgromadzenia liturgiczne. Człowiek-człowiekowi bratem, czy wilkiem, nawet w kościele (naszym)? A w Internecie? W którym można poznać prawie całą naszą historię (rodzinną, osobistą i RzN)? Kiedy czasem zerknę na pokaz slajdów obok lub sam mi wpadnie po raz któryś w kąt oka, to się zastanawiam, jak "musi" jest normalny, kto i te obrazy naszej chwalebnej przeszłości znieważa słowem lub inaczej? Pewnie tak, bo skoro są nawet liderzy, którzy się boją stanąć twarzą w twarz z historią i mnie boją się spojrzeć w czy! Naciskam, bo wiele od takiej rozmowy zależy. Wszystko co najważniejsze w życiu człowieka zaczyna się od dialogu (cóż, że czasem trudnego). Bez dialogu nie ma mowy, ludzkiego świata ani osoby. Dla wierzących - zbawienia.
A księża, którzy nie chcą nawiązać serdecznych relacji ze swoimi owieczkami są zamrozicielami wspólnoty a nie jej duszpasterzami.

Permanenci, to od francuskiego permanent - stały współpracownik, tak nazywani byli ci, którzy zostawali w wiosce w Burgundii we wspólnocie na dłużej (rok, dwa, jak nasz kochany Edward z Belgii, a niektórzy wsiąkali na życie).

Zajrzałem do Internetu i mną potężnie wstrząsnęło dwa razy. Najpierw byłem na Grażyny blogu, całkiem bliziutko bo w Tłuszczu i w lesie. Od razu rozpędziłem się z długim komentarzem. No ale ten pod linkiem Lucy przerósł objętością wszystkie pozostałe. Wyszedł mi cały post. Jak ŻYCIOWE POST SCRIPTUM.

PS.
A jednak jeszcze coś muszę dopisać. Wstrząsnęło mną po raz trzeci. Zajrzałem do poczty mailowej, a tam czekała przesyłka od dyrektorki. Oczywiście, że nie wiedziałem. Kto tam ją dojdzie, co czyta i co i kiedy rozsyła do swojej kochanej kadry nauczycielskiej. Ale tekst nie mógł zostawić mnie obojętnym. Rozesłałem swoje krótkie przemyślenia, oto prosiła dyrekcja na ostatniej radzie. Takie jest założenie "szkoły w dialogu". Szkoda tylko, że moja skrzynka mailowa zapełnia się komunikatami od MAILER-DAEMON@wp.pl - "problem z dostarczeniem Twojej wiadomosci / failure notice". Ale to też wiele mówi o Polsce 2012.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz