poniedziałek, 26 marca 2012

Boża reprezentacja

Poniedziałek z samego rana - pustka przeraźliwa w głowie. Skądże nadejdzie mi pomoc? Modlitwa ślizga się i zsuwa po mnie jak z kaczki. Wspólnoto, w tobie, z tobą i dla ciebie wiele zrobiliśmy. Pomożesz nam dzisiaj?

Skądże nadejdzie mi pomoc? Nam. Wiem i się stosuję od dawna do zasady Ignacego, że nie zmienia się nic i niczego w chwilach złych. Dobro ani nie zniknęło z tego świata, ani nic nie straciło ze swego piękna i powabu. Powróci, zajaśnieje.

Przeczytałem własnego wczorajszego posta, dobrze mi zrobiło, jest w nim słowo historii i prawdy osobowej, żywej.

Miałem dzisiaj katechezę patriotyczną. Życie mi/nam ją przygotowało. Wczorajsza uroczystość. Pokazuję zdjęcia i filmiki. Tłumaczę - wielka uroczystość i wielki wstyd dla nas, czyli gminnej wspólnoty samorządowo-parafialnej. Było więcej gości niż mieszkańców. Przyjechały dwa autokary z kompanią honorową Wojska Polskiego i orkiestrą dętą. Przyjechali starostowie, władze powiatu i gmin ościennych. Przyjechali kombatanci, którzy przeżyli II Wojnę Światową i obozy koncentracyjne (wuj Eugeniusz z Zielonki dwa razy cudem uniknął śmierci w Dachau jako 17-letni chłopak). W kościele stanęło przed ołtarzem osiem pocztów sztandarowych. Mieszkańców, parafian i uczniów szkoły było jak na lekarstwo. To jest wielki temat dla nas odpowiedzialnych za życie publiczne i wychowanie w gminie, szkole i parafii. Muszą być jakieś powody, jakieś wytłumaczenie tego smutnego stanu rzeczy. Gdzie jest nasz patriotyzm? Co się z nami dzieje? Czy głównie przyjezdni mają opłakiwać groby i świętować patriotyzm? powtórzę to, co napisałem wczoraj - brak nam widzialnego znaku wspólnoty i jedności. Zepchniętej na margines historii najnowszej i konfliktów po 16 latach byłej władzy nie da się przemilczeć i zepchnąć w niebyt. One nas zniszczą, jeśli nie potrafimy ich nazwać i z nimi się oswoić na drodze prawdy.

Pocieszenie przychodzi na modlitwie. Modlitwą zaczynamy i kończymy katechezy (lekcje religii). To nie są indoktrynacje. To jest wyznanie wiary w miłość, nazwanie realizmu chwili. Panie Boże, dziękujemy że jesteś z nami. Kiedy rysujemy na sobie krzyż - należymy do Ciebie i Twojej historii na ziemi. Kiedy mówimy słowa - "W imię..." - wyznajemy, że jesteśmy na ziemi Twoimi reprezentantami. W Twoje imię żyjemy - tak mówimy. A ja tylko proszę i przypominam, mówmy każde słowo ze zrozumieniem. Kto rozumie co mówi? - święć się Imię Twoje? Jak Go nazywa? Kim?... itd.

Ja wierzę, że nie ma modlitwy bez działania Ducha Świętego. Taki mój realizm. Wierzę w tego Boga, który jest z nami w modlitwie szczerej, bezradnej, czasem łatwej, czasem trudnej. To jest konkret, beton mojej wiary. Ten Bóg, o takim imieniu, jest pewny na 110 procent. Święć się imię Twoje.

Pocieszenie przychodzi także z Facebooka. Pod albumem zdjęć z patriotycznej imprezy kliknęli "like" i Tibor (z jego ojcem rozpoznaliśmy się w kościele na kongresie LGD po Jezusie Miłosiernym) z Węgier i Yordanka z Bułgarii. Dzisiaj wymieniam grzeczności z Ismaelem z Kamerunu, do którego wysłałem prośbę o przyjęcie do grona znajomych na Fb. Czy mogłem nie wysłać, gdy on pierwszy kliknął "like" na moim wpisie dla Studenckiej Rodziny Dominikańskiej w Kamerunie, a siostra Tadeusza wskazała na niego pod jakimś zdjęciem "w niebieskiej koszuli Ismael Nandebo, szef Komitetu Organizacyjnego Festiwalu Renc’Art Cult".Ja do niego -"Je vous remercie pour votre amitié sur Facebook :)".
Ismael do mnie - "C'est moi qui vous remercie. C'est toujours un bonheur d'avoir des amis polonais".
A to już dało asumpt do wiązania koronki miłosierdzia Bożego w naszym życiu. Bo wczoraj miałem pełną świadomość, że trzeba pokazać szkole i parafii w Lincoln wydarzenia z czczeniem grobów i pamięci Powstania Styczniowego na terenie gminy Strachówka. Ale nie tylko o materiał do korespondencji mi szło i idzie. Przecież oni się zainteresowali nami, nie dlatego że świecimy na planecie Ziemia światłem własnym, rozpoznawalnym na innych kontynentach. Świecimy światłem odbitym. Jesteśmy ciekawi dla świata, bo chcą lepiej zrozumieć fenomen Jana Pawła II, siostry Faustyny, Solidarności.
To, co wczoraj widzieliśmy w Strachówce może im pomóc zrozumieć zakorzenienie papieża w fenomenie polskości, podglebie świętości i wybraństwa Karola Wojtyły. Przecież fakt urodzin w roku Cudu nad Wisłą jest jeszcze im nie opowiedziany. Klaso 6-szta, do dzieła. C'est toujours un bonheur d'avoir des amis polonais.

Języki dzisiaj nie są przeszkodą. Żadnego nie znam dobrze, ale z pomocą tłumacza google sobie poradzę. Zawsze, w każdym czasie i kraju, zachodziły między mną a światem dość szybkie i spontaniczne reakcje osobowe. Żyję raz, drugiej szansy na poznanie (raczej na braterstwo) każdego spotkanego w realu lub necie człowieka mieć nie będę. "Abyście byli jedno" - jest dla mnie nakazem.

PS.
Pocieszeniem jest także post na stronę www szkoły, do zakładki "Pierwsza komunia 2012".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz