sobota, 3 marca 2012

Sąd Boży - sprawdzian wiary, sumienia i rozumu w RzN

Rzuciłem się na Fb z samego rana. Złamałem regułę, że najpierw piszę swoje, potem dopiero patrzę, co w świecie.
A było tak:
- gryzę się, jak jasna cholera milczeniem Ameryki. Nie wiem, co jest grane, nie rozumiem. Winię siebie za jakieś faut pas, albo haniebne zaniedbanie. Więc skoro wysłałem dwa dni temu dość klarowne zapytanie i nie mam odpowiedzi, co jest bardzo niespotykane i przez to jeszcze bardziej wymowne, więc rzuciłem się tam (przez Atlantyk) z samego rana. Nie znalazłem znów nic, a jednak. Niby nic z Ameryki wprost, a jednak z Ameryki.
Ale po kolei.
Wczoraj, jak prawie zwykle, znalazłem na Fb post zamieszczony przez jezuitę, bardzo żywo dotyczący nas w Rzeczpospolitej Norwidowskiej, o wartościach i mechanizmach ich przekazywania, co jest podstawą wychowania. Wysłałem natychmiast prośbę o zaliczenie do grona znajomych. O ojcu Arturze - innym razem. Dzisiaj rano, kiedy się rzuciłem i nie znalazłem w "messages", sprawdziłem "notifications" i tam były potwierdzenia od dwóch księży. Jeden bardziej światowy, drugi bardziej "Polak-katolik". Rzuciłem się na konto ojca Artura, a tam na pierwszym miejscu jest artykuł Georges'a Weigel'a z "Gościa Niedzielnego" pt. "Tragedia liberalnego katolicyzmu". Rzuciłem się kolejny raz i przeczytałem. Ba, pożarłem. Tytuł mnie trochę przestraszył, bo sam jestem liberalnym katolikiem, ale nie chcę - Broń Boże - być powodem i przeżywać tragedii. Tekst mnie uspokoił i nasycił. Nie o mnie! Uff! Szybko odpisałem w komentarzu:
- "To całkiem nowa dla mnie perspektywa dyskusji w obrębie mojego kościoła. Kocham naukę Soboru Watykańskiego II i na niej budowałem swoje miejsce w kościele. Jestem od 30 lat katechetą tzw. świeckim (śmieszne doprecyzowanie, bo albo się jest katechetą albo nie). Od roku prowadzę korespondencję z grupką katolików w USA w Lincoln, Nebraska. Jako starszawy gość, dzięki nim na nowo odkrywam świat. Na codzień bardzo brak mi takich dyskusji, takiej perspektywy. Owszem, raport ISKK podkreśla słabość intelektualnego wymiary wiary Polaków, ale nie widzę prób zaradzenia. Wielkie dzięki za artykuł George'a Weigel'a."

Boże bądź wychwalony. Bądź pochwalony. Ty, który jesteś nad nami. Ty, który znasz najtajniejsze zakamarki naszych serc. Ty wiesz, co przeżywałem. Znasz moje nerki i serce i myśli, o grzechach nie wspominam, bo i po co, są nieestetyczne ze swojej natury. Łaska Twoja codzienna nad nami jest stokroć ważniejsza niż nasze wobec Ciebie i siebie przewiny. One znikają jak mgła, wobec promieni łaski, które zalewają nas nieustannie ("łapacz chwil promiennych"), bo nie ma i nie może być żadnej nieciągłości w Tobie i w Twoim udzielaniu się nam, najukochańszym stworzeniom. Ty rządzisz - rozstrzygasz. Amen.

Więc jednak Ameryka do mnie przemówiła. Napiszę kolejny list-message serdeczny do Lincoln. Napisałem podziękowanie i do drugiego księdza, nigdy tego staram się nie zaniedbywać, to jak odpowiedź na "dzień dobry" lub pozdrowienie pomachaniem ręką, chamstwem niebywałym jest nie odpowiedzieć lub odrzucić zaproszenie zacnej lub znanej osoby.

"Dziękuję serdecznie za przyjęcie do grona znajomych na Fb. Jestem starym, wiek 59, staż 30 lat, katechetą. Zaliczam się do liberalnych posoborowych katolików, zawsze głodnym rozmowy w wolności Ducha Świętego. Pozdrawiam gorąco."

Wczoraj doszła także do mnie inna rzecz niezwykłej wagi. Jakim wyzwaniem dla całej wspólnoty lokalnej jest zbliżająca się I Komunia Święta. Musiało dojść do tego, aż dziwne, że się nad tym wcześniej nie zastanawiałem.
Wystarczy zestawić fakty:
- katecheta - Józef Kapaon
- wychowawczyni - Krystyna Ołdak
- Ks. proboszcz - Andrzej Dusza
- dyrektor - Grażyna Kapaon
- rodzice - lista w dzienniku klasy II
- miejsce - parafia i szkoła Strachówce - RzN

Okoliczności dodatkowe:
- 30-lecie pracy katechetycznej
- "stara"(14 lat) tradycja I Komunii w Strachówce (nowatorskie akcenty, choćby "Białe Apele")
- bardzo nagłośniony konflikt personalny i bardziej zasadniczy spór o kształt wspólnoty lokalnej (szkoły, gminy, parafii - RzN).
Moje długie doświadczenie w sprawach konfliktowych podsuwa wielkimi literami - dziękujmy najpierw. Za to, co jest. Trudne sprawy w świetle wiary mówią - "macie wszystko, co trzeba by się z nimi zmierzyć zwycięsko". Nie jesteście sami. JESTEM Z WAMI - JEŚLI W TO WIERZYCIE, CZYLI JEŚLI DOTARŁO DO WAS, ŻE JESTEŚCIE W MOIM KOŚCIELE. Dam wam mądrość i łaskę. Musicie spojrzeć na siebie i wytrzymać prawdę o sobie. Czy muszę wam przypominać "miłuj bliźniego swego, jak siebie samego?". Wolę wam przypomnieć inną formułę starego przykazania - "miłujcie się wzajemnie, jak wa was umiłowałem". Nie da się bez prawdy. Prawda zaboli, ale was wyzwoli. Nikt nie jest właścicielem prawdy. Zaproście rozjemców z najwyższej półki. Nawet biskup wam nie odmówi. Idzie o sakrament mojej obecności w chlebie eucharystycznym. Kościół żyje dzięki Eucharystii [Ecclesia de Eucharistia vivit]. Wasz poeta potrafił to przepięknie wyśpiewać, szukajcie pomocy u niego, jaka siła jest wam dana przeze mnie w RzN:

Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie
Nie docieczonego wątku
Pełne, jak Mit,
Blade - jak świt...
- Gdy życia koniec szepce do początku:
"Nie stargam Cię ja - nie! - Ja... u-wydatnię!..."
Byłem u Ciebie w dni te, przedostatnie,
Gdy podobniałeś... co chwila - co chwila -
Do upuszczonej przez Orfeja liry,
W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,
I rozmawiają z sobą struny cztéry,
Trącając się,
Po dwie - po dwie -
I szemrząc z cicha:
"Zacząłże on
Uderzać w ton?...
Czy taki Mistrz!... że gra... choć - odpycha?"
Byłem u Ciebie w te dni, Fryderyku!
Którego ręka - dla swojej białości
Alabastrowej... i wzięcia, i szyku,
I chwiejnych dotknięć - jak strusiowe pióro -
Mięszała mi się w oczach z klawiaturą
Z słoniowej kości...
I byłeś jako owa postać - którą
Z marmurów łona,
Niżli je kuto,
Odejma dłuto -
Geniuszu... wiecznego Pigmaliona!
A w tym...coś grał - i co? zmówił ton - i co? powié -
Choć inaczej się echa ustroją,
Niż gdy błogosławiłeś sam ręką Swoją
Wszelkiemu akordowi -
A w tym... coś grał - taka była prostota
Doskonałości Peryklejskiéj,
Jakby starożytna która Cnota
W dom modrzewiowy wiejski
Wchodząc, rzekła do siebie:
"Odrodziłam się w Niebie
I stały mi się Arfą - wrota,
Wstęgą - ścieżka...
HOSTIĘ - przez blade widzę zboże...
Emanuel już mieszka
Na Taborze!"

I była w tym Polska - od zenitu
Wszechdoskonałości dziejów
Wzięta tęczą zachwytu -
- Polska - przemienionych kołodziejów!
Taż sama - zgoła
Złoto-pszczoła...
(Poznał-ci-że-bym ją - na krańcach bytu!...)
I - oto - pieśń skończyłeś - - i już więcéj
Nie oglądam Cię - - jedno - słyszę:
Coś?... jakby spór dziecięcy -
- A to jeszcze kłócą się klawisze
O nie dośpiewaną chęć:
I trącając się z cicha
Po ośm - po pięć -
Szemrzą: "począłże grać? czy nas odpycha??..."
O Ty! - co jesteś Miłości-profilem,
Któremu na imię Dopełnienie;
Te - co w sztuce mianują Stylem,
Iż przenika pieśń, kształci kamienie...
O! Ty - co się w dziejach zowiesz Erą,
Gdzie zaś ani historii zenit jest,
Zwiesz się razem: Duchem i Literą,
I consummatum est...
O! Ty... Doskonałe-wypełnienie,
Jakikolwiek jest Twój i gdzie?... znak...
Czy w Fidiasu? Dawidzie? czy w Szopenie?
Czy w Eschylesowej scenie?...
Zawsze - zemści się na tobie... Brak
- Piętnem globu tego - niedostatek:
Dopełnienie?... go boli!...
On - rozpoczynać woli
I woli wyrzucać wciąż przed się - zadatek!
- Kłos?... gdy dojrzał - jak złoty kometa -
Ledwo że go wié w ruszy -
Dészcz pszenicznych ziarn prószy,
Sama go doskonałość rozmieta...
Oto patrz - Frydryku!... to - Warszawa:
Pod rozpłomienioną gwiazdą
Dziwnie jaskrawa - -
- Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo -
Owdzie - patrycjalne domy stare,
Jak Pospolita-rzecz,
Bruki placów głuche i szare
I Zygmuntowy w chmurze miecz.
Patrz!... z zaułków w zaułki
Kaukaskie się konie rwą -
Jak przed burzą jaskółki,
Wyśmigając przed pułki:
Po sto - po sto - -
- Gmach - zajął się ogniem, przygasł znów,
Zapłonął znów - - i oto - pod ścianę -
Widzę czoła ożałobionych wdów
Kolbami pchane - -
I znów widzę, acz dymem oślepian,
Jak przez ganku kolumny
Sprzęt podobny do trumny
Wydźwigają... runął... runął - Twój fortepian!
Ten!... co Polskę głosił - od zenitu
Wszechdoskonałości dziejów
Wziętą hymnem zachwytu -
Polskę - przemienionych kołodziejów:
Ten sam - runął - na bruki - z granitu!
I oto - jak zacna myśl człowieka -
Potérany jest gniéwami ludzi;
Lub - jak od wieka
Wieków - wszystko, co zbudzi!
I oto - jak ciało Orfeja -
Tysiąc pasji rozdziera go w części;
A każda wyje: "nie ja!..."
"Nie ja!" - zębami chrzęści -
Lecz Ty? - lecz ja? - uderzmy w sądne pienie,
Nawołując: "Ciesz się późny wnuku!...
Jękły głuche kamienie -
Ideał sięgnął bruku - - "1
Pani bo jesteś z takiego klasztoru,
Gdzie ścianę z ścianą
Gdy połączano, to cięcie toporu
Za zbrodnię miano.

2
Podwalin nie ma, bo deptać je trzeba,
Ni schodów wyżej
Ale poręcze sięgają do nieba,
Poręcze z krzyży!

3
A okna z łez są, łzy z koronek rosy
Trójbarwnie szklistych;
A zamiast dzwonu powietrzne rozgłosy
Aktów strzelistych.

4
A łuki z skrzydeł są serafinowych,
W węzły związanych;
I stoją lecąc, lub czekając nowych,
Światu nie znanych.

5
I słońca nie ma tam - ani księżyca -
Tylko już świeci
W obłokach cichych HOSTIA blado-lica:
Świeci i leci.


6
Więc ja na sądny-dzień pod waszej rąbek
Szaty się schronię.
- - - - - - - - - -
A teraz - patrząc, gdzie siada gołąbek,
Kulbaczę konie!

PS.
Ze względu na charakter zbliżającego się wydarzenia najlepszym terenem dla znalezienia rozwiązania jest parafia WNMP w Strachówce. Ale poszukiwać może i wspólnota szkolna z dyrektorem na czele, gmina z wójtem i przewodniczącą Rady Gminy, mogą się włączyć stowarzyszenia. Nasze życie wspólne ma już na szczęście coraz więcej aktywnych osób i organizacji. PONAWIAM PROPOZYCJĘ ROZMOWY, ZWŁASZCZA O KONFLIKCIE PERSONALNYM, NA GRUNCIE STOWARZYSZENIA SPS, NAJLEPIEJ NA ICH PUBLICZNYM ZEBRANIU W ŚWIETLICY WIEJSKIEJ. Wystarczy zaprosić. Chętnie przyjdę sam, bez adwokatów i suflerów. Może być przy kawie, może być na sucho, wielkopostnie, tylko z dobrą wolą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz